Wykonawszy polecenie Akemi zniknął bez śladu pojawiając się za dziewczyną. Nie była to już ta sama Akemi. Nigdy nie widział jej tak wściekłej jak teraz. Co więcej zaczęła mu rozkazywać a im bardziej wypowie rozkaz stanowczo tym bardziej będzie zmuszony do wykonania polecenia typu "wyczyść mi buty językiem". Musiał jak najszybciej coś zrobić, żeby wróciła do siebie.
- Zabiłem twojego ojca, tak jak rozkazałaś.
- Bardzo dobrze. Gnojek ma za swoje. - Mruknęła ponuro. W zasadzie to chciała się zemścić na całym świecie i kto wie, może rozkaże mu wybić całą ludzkość, która jest szczęśliwa? Bo skoro ona nie jest szczęśliwa to nikt nie będzie. Tak, powoli władza uderza jej do głowy. Już powoli wyobrażała siebie na tronie na wzgórzu czaszek, gdzie Kamio składa jej głęboki pokłon. Oj tak... Wyeliminuje za pomocą Kamio wszystkich ludzi zaczynając od par, potem osób samotnych a następnie dzieci. Jej tęczówki się zamgliły, dawna Akemi odeszła w zapomnienie. Ale chłopak i tak na to nie pozwoli. Wie, kto może jej przemówić do rozsądku. Była to jej mama, ale dziewczyna nie zobaczy ot tak duchów, w sumie mógłby ją sprowadzić i powiedzieć, by wniknęła w umysł Akemi. W sumie to nie musiał jej nawet sprowadzać, bo właśnie w tej chwili wyczuł jej obecność. Wyszedł z pokoju i ruszył do salonu, wytłumaczył sprawę a ta bez słowa udała się na górę i tak jak powiedział jej Kamio, wniknęła w ciało swojej córeczki znajdując się w jej podświadomości.
- Akemi... Co się z tobą stało, Słoneczko? - Zapytała troskliwie.
- Mama? Czy to ty? - Zapytała dla pewności. Obie teraz znajdowały się w jej podświadomości, więc Akemi przytuliła matkę, w tym momencie mogła ją poczuć.
- Córciu, co się stało?
- Mamo... Tyle złych rzeczy mi się przytrafiło po twojej śmierci...! Czemu nie zabrałaś mnie ze sobą do grobu? Nie musiałabym przez te piekło przechodzić! - Rozpłakała się przy okazji mocząc suknię kobiety.
- Ależ nie mogłam tego zrobić. Całe życie było przed tobą. I przepraszam, jeżeli przez to musiałaś cierpieć. Nie miałam pojęcia, że ojciec zrobi coś tak okropnego. - Stwierdziła z żalem w głosie tuląc Akemi nieco mocniej. Chciałaby teraz być z nią ciałem, no ale... Zachorowała na raka. Zresztą żaden człowiek nie jest nieśmiertelny.
- Nawet teraz cierpię przez tego, który jest obok mnie. Przez Kamio. Nawet nie masz pojęcia do jakich okropnych rzeczy jest zdolny! Torturuje mnie we śnie! - Musiała się poskarżyć, jak to dziecko. W sumie nie jest w stanie nic zrobić Kamio. Jest tylko człowiekiem.
- Dasz sobie radę, córciu. Może o tym nie wiesz, ale posiadasz wielką siłę mając z nim kontrakt. Jeżeli wypowiesz rozkaz wystarczająco stanowczo to nawet taki demon jak ten cały Kamio cię posłucha. - I tutaj Akemi zaczęła się nad tym zastanawiać. Przed chwilą właśnie rozkazała mu zabić swojego ojca, pewnie powiedziała to stanowczo, tak czy siak musi jeszcze nad tym potrenować. - A tymczasem... - Pocałowała córkę w głowę i wszystkie złe wspomnienia ulotniły się w postaci czarnej chmurki, którą Kamio mógł zobaczyć. Był nawet pod wrażeniem, że tyle złego tkwiło w jej psychice... No i na tym się skończyło. Akemi spojrzała na Kamio w milczeniu.
- I jak? Mama pomogła? - Uniósł lekko brew krzyżując ręce na torsie. Akemi tylko zmarszczyła brwi.
- Zabij wszystkich... Zabij poczynając od par zakochanych, tych najszczęśliwszych a resztę na końcu. Jeżeli ja nie mogę być szczęśliwa to nikt nie będzie! - Krzyknęła patrząc na Kamio ze złością, którą zaraz zastąpił wesoły uśmiech. - Żartowałam. - Tym razem to ona zabawiła się w aktora i jedyne co ją teraz spotkało to mocne pociągnięcie za policzek. Kamio był nie tyle co poirytowany ale i był pod wrażeniem, że zgrywała aktorkę, sam się nie domyślił, że to było w żartach. Uznałby, że to nie żart, gdyby nie ostatnie słowo jakie dodała po swoim rozkazie.
- Głupia! To co ja mam w końcu robić, bo sam już nie wiem!
- Przecież mówiłam, że żartowałam.
- Spróbuj jeszcze raz zażartować w ten sposób a zrobię z ciebie buldoga. - Burknął ponuro po czym udał się do salonu, by się napić jakiegoś mocnego trunku. Nie miał oczywiście pojęcia, że złe wspomnienia z nim też zniknęły, tak czy siak to nie cofnie go przed tym, co zrobi jej jutro, tak, jutro... Jutro plan gwałtu wejdzie w życie i całkowicie zniszczy jej psychikę. W końcu to na tym mu zależy. Już jednej dziewczynie zniszczył psychikę i był z tego na prawdę zadowolony. Tak bardzo cierpiała. Do teraz pamięta jak ją rozdziewiczył. Akemi będzie rozdziewiczona, ale nie w taki sposób w jaki jej poprzedniczka. Otóż rozdziewiczył ją sztyletem, oj jak płakała, oj jak krzyczała. Wprost muzyka dla jego uszu.