Na nic zdały się jej krzyki, wyzywanie go, bo i tak sobie z tego nic nie robił. Rwać też się nie potrafiła, nie tyle co nie miała sił, ale po prostu się poddała, jedyne co robiła to płakała no a Kamio... Kamio miał z tego satysfakcję, lubił patrzeć na tę jej wykrzywioną od bólu buźkę, lubił patrzeć jak dziewczyna płacze. Akemi tylko czekała aż skończy i modliła się, by nastało to teraz bo ma już dosyć, tu ją ojciec chciał zgwałcić - nie udało mu się to, no ale czarnowłosy wykorzystał to, bo wiedział, że dziewczyna źle to znosi, a zrobił to tylko dlatego, by zniszczyć jej kompletnie psychikę, nie wiedziała jednak, że Kamio zamierza to powtórzyć, ale to już nie będzie sen. To będzie rzeczywistość i ciekawe jak wtedy się zachowa. Tak czy siak, żeby podkręcić nieco emocje, wbił w jej gardło paznokcie i mocnym szarpnięciem rozerwał je, dając jednocześnie obudzić się dziewczynie. Zrobił co chciał i powtórzy to jeszcze, ale nie teraz. Zerwie kontrakt i będzie się mógł nią bawić aż ta nie powie mu, by ją zabił. Oj tak, uwielbiał to, gdy ktoś błagał go o śmierć.
Akemi wstała z krzykiem i zaczęła wymachiwać rękami, próbując odepchnąć Kamio, który i tak na niej nie leżał a siedział obok. Kolejny sen, który był tak realistyczny jak tamte poprzednie. Co dziwne dziewczyna płakała przez sen, było to widać po jej oczach i mokrych polikach a także mokrej od łez poduszki. Tak, to siadło bardziej na jej psychice niż te tortury.
- Wiesz co, Akemi...? Z nikim tak dobrze się nie bawiłem w łóżku. Potrafisz na prawdę zabawić takiego demona jak ja. Ale muszę ci przyznać jedno... Masz tę szparę na prawdę małą. Nawet nie wiesz ile wysiłku musiałem włożyć w to, żeby ci ją nieco poszerzyć. - Uśmiechnął się wrednie, na to Akemi zaczerwieniła się ze złości i spoliczkowała go tak mocno jak tylko mogła, następnym razem bardziej zaboli, ale wtedy to nie będzie uderzenie w twarz. Obedrze go z łusek, utnie ogon. Wtedy może poczuje się tak samo jak blondwłosa, gdy ją torturował.
- Zboczeniec! - Krzyknęła i wybiegła z pokoju. Nigdy nie czuła się tak upokorzona jak w tej chwili. Mogła się spodziewać tego, że znowu będzie ją torturował, ale nie zgwałcił, to przechodziło ludzkie pojęcie.
- Ja zboczeńcem? Nie wydaje mi się... Chociaż, może... - Powiedział sam do siebie uśmiechając się kącikiem ust po czym opuścił jej pokój udając się do swojego. Potem jej poszuka. Teraz sobie odpocznie. Od tego momentu koniec wchodzenia do snów, teraz będzie bawił się z nią w rzeczywistości. Będzie czekał na ten moment, kiedy będzie go błagała o śmierć.
Dziewczyna zatrzymała się przed pierwszymi lepszymi drzwiami, pchnęła je i tak otworzyła je wchodząc do dziwnego pokoju, był pusty, żadnych mebli, ale gdy tylko rozejrzała się... dostrzegła wielkie lustro. Zamknęła za sobą drzwi po czym z lustra ściągnęła prześcieradło, bo te je przysłaniało, by lustro nie było zakurzone. Lustro jest większe od niej. Spoglądała w nie, przyglądała się obramowaniu... Po co Kamio trzymał te lustro? Przegląda się w nim, pozuje? W sumie, gdyby tak sobie go wyobrazić pozującego to wyglądałby na prawdę komicznie. Akemi to ma bujną wyobraźnię. Usiadła po chwili na ziemi. Chciała teraz samotności. Tak, nie chciała, by przeszkadzał jej. Było tu tak cicho no a lustro... cóż, robiło niezłe wrażenie, dopóki nie widziała znajomych obrazów, były to chwile z jej ponurego życia. Akurat tutaj znalazł się jej ojciec, który przez cztery lata molestował ją aż w końcu chciał ją zgwałcić. I znowu jej się to przypomniało.. Przypomniało jej się to czego chciała zapomnieć. Krzycząc zerwała się na nogi i pięścią uderzyła w lustro, które rozpadło się w drobny mak, musiała zrobić wszystko, by tylko nie widzieć tej sceny. Kamio zaś usłyszawszy krzyk pobiegł do pokoju, w którym była Akemi. Zastał ją tam z zakrwawioną pięścią i szybką wbitą w ramię. Dobrze, że nie w głowie, bo kto potem zorganizuje swój niecny plan co do Akemi? Ofiara ot tak sobie do niej nie przyjdzie, a Akemi była pierwszym człowiekiem, który zechciał zawrzeć kontrakt właśnie z nim.
- Byłaś tak wściekła, że wyżyłaś się na lustrze? - Zapytał opierając się o framugę i patrząc jak Akemi wyciąga sobie kawałek lustra z ramienia. Akemi nie było do śmiechu, była na prawdę wściekłą co było po nie widać. - Akemi?
- Zabij go, teraz! Chcę, aby ten gnój poniósł karę na jaką zasługiwał od czterech lat!
- Skoro tego chce moja Pani. - Powiedział uśmiechając się z zadowoleniem po czym zniknął a pojawił się w domu ojca Akemi, który właśnie zbierał się do pracy. W świecie ludzi był ranek, więc... Mężczyzna widząc czarnowłosego w domu oburzył się.
- Wynoś się z mojej posiadłości! - Warknął wpatrując się w chłopaka. Kamio zaś poirytowany wyrwał mu język.
- Zdecydowanie za dużo gadasz. - Powiedział a następnie uderzył pięścią na tyle mocno, by rozgnieść mu czaszkę, następnie rozerwał gardło i pojedynczo zaczął wyrywać kończyny. Miał zabić ojca Akemi, więc zabił. Powinna być z tego zadowolona.
Muzyka
sobota, 29 sierpnia 2015
wtorek, 25 sierpnia 2015
Rozdział XII
Blondwłosa spoglądała na niego z przerażeniem w oczach, bała się tego co teraz zrobi, chciałaby uciec, ale została przywarta do ściany. Kamio zatrzymawszy się przy niej zmierzył ją wzrokiem z góry na dół, chyba wie, co zrobi dzisiejszej nocy w jej śnie, to jej na pewno zniszczy psychikę. Pobawi się w ojca Akemi. Oj będzie na prawdę ciekawie, jednak te myśli zostawi na potem, teraz musi się skupić na dziewczynie, którą zapędził pod ścianę. A co się będzie... Znieważyła go, powinna dostać za swoje, chwycił ją za nadgarstki po czym wgryzł w szyję. Nie zaszkodzi sobie podjeść. Wypije tylko jej krew, bo odgryźć jej szyi nie może, to by ją za bardzo bolało a on przecież uwielbiał jak wyje z bólu. Twarz wyrażająca agonię. To jest właśnie to co uwielbia robić. Po chwili zaczął z niej spijać krew, będzie pić tak długo aż nie straci przytomności a dziewczyna trzymała się dosyć długo na nogach, które i tak w pewnym momencie ugięły się pod jej ciężarem. Dziewczyna zemdlała. Zlizał resztki krwi z dziurek po jego kłach, które w mig zagoiły się. Mógł ją teraz tak zostawić, ale nie będzie taki wredny, wziął ją na ręce i zaniósł do jej pokoju. Podszedł do łóżka i położył ją na nim a następnie opuścił pokój, niech dojdzie do siebie. Musi wiedzieć, że ilekroć będzie chciała się zemścić na nim to i tak nic jej to nie da, bo koniec końców on wygra. Niech się z tym pogodzi, że jest z niższego szczebla.
Akemi ocknęła się po paru godzinach, uchyliła powieki. Jej wzrok był skierowany na sufit. Nie miała sił by wstać, wypił za dużo krwi i to za poplucie podłogi i jego twarzy. Cholerny Kamio. Gdyby miała chociażby jakieś umiejętności, które mogłyby pogrążyć go do tego stopnia, by mu się odechciało wszystkiego. Po chwili przeniosła wzrok na okno. To był po prostu odruch, chciała zobaczyć czy jest wieczór, ale... nie idzie za bardzo określić w świecie demonów porę dnia. Dziwny jest ten świat demonów. Wtem do drzwi ktoś zapukał, no kto inny mógłby to być jak nie Kamio?
- Czego chcesz? Nie jestem w nastroju, odejdź. - Warknęła pod nosem oburzona a ten mimo jej rozkazu wszedł do pokoju.
- Nie trzeba było ślinić mojej twarzy i podłogi. - Powiedział wzruszając ramionami jakby nie interesowało go to, że Akemi straciła przytomność, poniekąd tak było, ale musiał uważa ile wypije, by jej nie zabić, no bo kto tej nocy w snach będzie ją posuwał? Szkoda tylko, że zawarła z nim kontrakt. Mógłby swój plan zrealizować na prawdę, miałby z tego jeszcze większą satysfakcję. Ale zaraz, chwila... Nikt mu nie broni, żeby zerwać kontrakt. Może to zrobić a wtedy Akemi nie będzie pod żadną ochroną. Ale może nie teraz. Przy następnej okazji zrobi to. Będzie miał zabawę, gorzej z Akemi, ale co tam. Najwyżej znowu skoczy z okna, on ją uratuje i zacznie wszystko na nowo. I tak cały czas aż mu się nie znudzi i nie zabije osobiście.
- Wal się. - Przewróciła się na drugi bok plecami do niego. Nie chciała go widzieć. Kamio tylko westchnął ciężko. Chyba nie ma zamiaru z nim rozmawiać. Do niczego ją nie będzie zmuszał, na razie. Opuścił pokój udając się do salonu. Musi się porządnie napić i zaplanować jak będzie to wyglądało a według niego to idealny pomysł, by całkowicie zniszczyć jej psychikę. "Kamio, jesteś geniuszem" - przemknęło mu przez myśl uśmiechając się pod nosem.
Dziewczyna coś czuła, że zbliża się wieczór, po prostu to czuła, zaczęła znowu zasypiać, jednak nie miała pojęcia, że chłopak ma podły plan co do niej. Minęła chwila i Akemi znowu spała. Była zbyt zmęczona, żeby wstać, żeby rozmyślać. Kamio zaś się namyślił, wiedział już jak to zrobi. Ile przyjemności sprawia mu dręczenie Akemi w snach. W pewnym momencie wstał i niespiesznie udał się na górę do pokoju dziewczyny, a gdy już się w nim znalazł usiadł obok niej patrząc na nią jak słodko i spokojnie śpi. Spokojnie aż do teraz. Zamknął oczy i wkradł się do jej snu. Blondwłosa akurat czegoś szukała i to gorączkowo. Dostrzegła kątem oka Kamio.
- Znowu tutaj? Przecież mówi... - Urwała kiedy to Kamio ją spoliczkował i pchnął na łóżko. W jego dłoni pojawił się sztylet po czym usiadł na niej. Ustawił dłonie tak, by jedna na drugą sobie zachodziły a następnie przebił obie dłonie przyszpilając dziewczynę do łóżka. Ta czując ból krzyknęła na cały pokój.
- A więc moja piękna... Od czego zaczynamy? W sumie... Po co cię kaleczyć? Już i tak dużo przeszłaś z moimi sztyletami. Może pora to zmienić?
- C-co masz na myśli? - Zapytała wystraszona.
- A to. - Zdarł z niej ubrania. Była naga i o to chodziło. Przyglądnął się dokładnie jej ciału, które już nieraz widział nagie. Lubi sobie popatrzeć. W końcu jest facetem. Na twarzy Akemi wymalowało się przerażenie, gdy usłyszała dźwięk rozpinanego zamka u spodni. Nie ściągnie całych spodni, po co? Obniżył sobie je na tyle, by mu nie przeszkadzały. - Przywitaj się z moim kolegą. - Uśmiechnął się podle i brutalnie wszedł w nią. Akemi zaczęła krzyczeć. Kamio bawi się w ojca dziewczyny. Posunął się aż do tego stopnia? To niewybaczalne! Ale czy jego to obchodzi? Tak czy siak każde kolejne pchnięcie było równie mocne i brutalne jak pierwsze. O to mu chodziło.
- Dosyć! Przestań! - Krzyczała zrozpaczona i zapłakana.
- Co jest? Korzystaj z tej przyjemności, którą ci daję. - Roześmiał się kontynuując swoje ruchy a widząc, że zamknęła oczy uderzył ją ponownie w policzek. - Masz patrzeć na mnie! - Zmusił ją do otwarcia oczu, niech lepiej na niego patrzy inaczej wsadzi jej tam zapałki między powieki, by jej się nie zamykały. Akemi zgodnie z jego rozkazem spojrzała na niego, niechętnie, ale musiała. Na taką minę liczył, pełna rozpaczy i poniżenia. Chwycił ją za gardło zaczynając podduszać. Oj nie, nie będzie delikatny.
- Płacz głośniej! - Znów uderzył ją w policzek wierzchem dłoni.
- Błagam! Przestań! - Zaczęła wyć. Jej twarz była zalana łzami.
- Czemu nie jęczysz? Masz jęczeć, rozumiesz? - Chwycił ją ponownie za szyję wbijając w nią swoje paznokcie. - Jęcz!!! - Zażenowana starała się pojękiwać tak jak podczas orgazmu, ale nie bardzo jej to wychodziło. W ogóle nie czerpała z tego przyjemności, od tego trzeba zacząć. - Głośniej!
- Odwal się ode mnie, szujo! - Wykrzyczała na całe gardło.
- Marzenia. Wiedz, że to dopiero początek. - Zaśmiał się jak na psychopatę przystało a teraz nawet i gwałciciela.
***
Akemi ocknęła się po paru godzinach, uchyliła powieki. Jej wzrok był skierowany na sufit. Nie miała sił by wstać, wypił za dużo krwi i to za poplucie podłogi i jego twarzy. Cholerny Kamio. Gdyby miała chociażby jakieś umiejętności, które mogłyby pogrążyć go do tego stopnia, by mu się odechciało wszystkiego. Po chwili przeniosła wzrok na okno. To był po prostu odruch, chciała zobaczyć czy jest wieczór, ale... nie idzie za bardzo określić w świecie demonów porę dnia. Dziwny jest ten świat demonów. Wtem do drzwi ktoś zapukał, no kto inny mógłby to być jak nie Kamio?
- Czego chcesz? Nie jestem w nastroju, odejdź. - Warknęła pod nosem oburzona a ten mimo jej rozkazu wszedł do pokoju.
- Nie trzeba było ślinić mojej twarzy i podłogi. - Powiedział wzruszając ramionami jakby nie interesowało go to, że Akemi straciła przytomność, poniekąd tak było, ale musiał uważa ile wypije, by jej nie zabić, no bo kto tej nocy w snach będzie ją posuwał? Szkoda tylko, że zawarła z nim kontrakt. Mógłby swój plan zrealizować na prawdę, miałby z tego jeszcze większą satysfakcję. Ale zaraz, chwila... Nikt mu nie broni, żeby zerwać kontrakt. Może to zrobić a wtedy Akemi nie będzie pod żadną ochroną. Ale może nie teraz. Przy następnej okazji zrobi to. Będzie miał zabawę, gorzej z Akemi, ale co tam. Najwyżej znowu skoczy z okna, on ją uratuje i zacznie wszystko na nowo. I tak cały czas aż mu się nie znudzi i nie zabije osobiście.
- Wal się. - Przewróciła się na drugi bok plecami do niego. Nie chciała go widzieć. Kamio tylko westchnął ciężko. Chyba nie ma zamiaru z nim rozmawiać. Do niczego ją nie będzie zmuszał, na razie. Opuścił pokój udając się do salonu. Musi się porządnie napić i zaplanować jak będzie to wyglądało a według niego to idealny pomysł, by całkowicie zniszczyć jej psychikę. "Kamio, jesteś geniuszem" - przemknęło mu przez myśl uśmiechając się pod nosem.
Dziewczyna coś czuła, że zbliża się wieczór, po prostu to czuła, zaczęła znowu zasypiać, jednak nie miała pojęcia, że chłopak ma podły plan co do niej. Minęła chwila i Akemi znowu spała. Była zbyt zmęczona, żeby wstać, żeby rozmyślać. Kamio zaś się namyślił, wiedział już jak to zrobi. Ile przyjemności sprawia mu dręczenie Akemi w snach. W pewnym momencie wstał i niespiesznie udał się na górę do pokoju dziewczyny, a gdy już się w nim znalazł usiadł obok niej patrząc na nią jak słodko i spokojnie śpi. Spokojnie aż do teraz. Zamknął oczy i wkradł się do jej snu. Blondwłosa akurat czegoś szukała i to gorączkowo. Dostrzegła kątem oka Kamio.
- Znowu tutaj? Przecież mówi... - Urwała kiedy to Kamio ją spoliczkował i pchnął na łóżko. W jego dłoni pojawił się sztylet po czym usiadł na niej. Ustawił dłonie tak, by jedna na drugą sobie zachodziły a następnie przebił obie dłonie przyszpilając dziewczynę do łóżka. Ta czując ból krzyknęła na cały pokój.
- A więc moja piękna... Od czego zaczynamy? W sumie... Po co cię kaleczyć? Już i tak dużo przeszłaś z moimi sztyletami. Może pora to zmienić?
- C-co masz na myśli? - Zapytała wystraszona.
- A to. - Zdarł z niej ubrania. Była naga i o to chodziło. Przyglądnął się dokładnie jej ciału, które już nieraz widział nagie. Lubi sobie popatrzeć. W końcu jest facetem. Na twarzy Akemi wymalowało się przerażenie, gdy usłyszała dźwięk rozpinanego zamka u spodni. Nie ściągnie całych spodni, po co? Obniżył sobie je na tyle, by mu nie przeszkadzały. - Przywitaj się z moim kolegą. - Uśmiechnął się podle i brutalnie wszedł w nią. Akemi zaczęła krzyczeć. Kamio bawi się w ojca dziewczyny. Posunął się aż do tego stopnia? To niewybaczalne! Ale czy jego to obchodzi? Tak czy siak każde kolejne pchnięcie było równie mocne i brutalne jak pierwsze. O to mu chodziło.
- Dosyć! Przestań! - Krzyczała zrozpaczona i zapłakana.
- Co jest? Korzystaj z tej przyjemności, którą ci daję. - Roześmiał się kontynuując swoje ruchy a widząc, że zamknęła oczy uderzył ją ponownie w policzek. - Masz patrzeć na mnie! - Zmusił ją do otwarcia oczu, niech lepiej na niego patrzy inaczej wsadzi jej tam zapałki między powieki, by jej się nie zamykały. Akemi zgodnie z jego rozkazem spojrzała na niego, niechętnie, ale musiała. Na taką minę liczył, pełna rozpaczy i poniżenia. Chwycił ją za gardło zaczynając podduszać. Oj nie, nie będzie delikatny.
- Płacz głośniej! - Znów uderzył ją w policzek wierzchem dłoni.
- Błagam! Przestań! - Zaczęła wyć. Jej twarz była zalana łzami.
- Czemu nie jęczysz? Masz jęczeć, rozumiesz? - Chwycił ją ponownie za szyję wbijając w nią swoje paznokcie. - Jęcz!!! - Zażenowana starała się pojękiwać tak jak podczas orgazmu, ale nie bardzo jej to wychodziło. W ogóle nie czerpała z tego przyjemności, od tego trzeba zacząć. - Głośniej!
- Odwal się ode mnie, szujo! - Wykrzyczała na całe gardło.
- Marzenia. Wiedz, że to dopiero początek. - Zaśmiał się jak na psychopatę przystało a teraz nawet i gwałciciela.
***
piątek, 21 sierpnia 2015
Rozdział XI
Tego mu nigdy nie zapomni, rozdziewiczyć mieczem a potem za jednym pociągnięciem przepołowić ją, to było straszne, ale przecież to tylko sen i nic więcej, jednak nawet takie potrafią zaszkodzić psychice a zwłaszcza, że robi to za każdym razem, gdy tylko uśnie, chociaż w nocy dał jej pospać a to już coś. Spojrzała w końcu na Kamio, gdy się uspokoiła aż w pewnym momencie rzuciła się na niego z pięściami. Oboje padli na ziemię a ta zaczęła go okładać pięściami po twarzy, ale jego widać to nie bolało, bo nie skrzywił się ani razu, wręcz przeciwnie, on się uśmiechał. Cholerny Kamio, ma on w ogóle jakieś słabe strony? Jeżeli tak to na pewno je odkryje i zacznie się w rewanżować za wszystkie krzywdy jakie robił jej we śnie. Ciekawe tylko jak szybko zacznie tego żałować... Tak czy siak musiał dostać za swoje, musiał i koniec! Już ona coś wymyśli, będzie mu łyso. W końcu przestała go bić, bo już jej ręce tego nie zniosły. Zamiast on ucierpieć to ona ucierpiała. Ma skórę z żelaza czy co?
- Skończyłaś już? - Zapytał lekko znudzony tym jak usiłowała go pobić i nim ta odpowiedziała zepchnął ją z siebie, jednak nie za mocno, bo mogłaby uderzyć o ścianę. Dla niego Akemi była jak piórko, w końcu był silny a zasługą była jego rasa. Był demonem, brutalnym demonem i każdy inny demon bał się go a i tak zdarzają się głupcy, którzy wkraczają na jego teren, by tylko pochwycić Akemi i pożreć jej duszę.
- Spróbuj jeszcze raz wejść do mojego snu... - Zagroziła mu marszcząc brwi przy tym podnosząc się z ziemi.
- Bo co mi zrobisz?
- Przekonasz się. - Warknęła po czym opuściła pokój udając się do łazienki, żeby przemyć twarz, powoli ma dosyć tego jak wkrada się do jej snu, przecież w taki sposób jej psychika ulegnie całkowitemu zniszczeniu.
- Z miłą chęcią zobaczę, co to będzie. - Powiedział, gdy ta wyszła z pokoju po czym wstał z podłogi i poszedł do salonu a będąc już w nim sięgnął do barku skąd wyjął butelkę Bourbon po czym usiadł na kanapie rozsiadając się wygodnie, zajął pół kanapy, ale co tam. Dziewczyna pewnie na razie do niego nie podejdzie, bo jest wściekła. Nic dziwnego, sam byłby wściekły, gdyby ktoś by go obudził, no ale czy to jego wina, że tak polubił być w snach Akemi? Ma tam ciekawie, sam rzadko śpi, bo nie potrzebuje snu, no chyba, że jest wykończony otwieraniem portali a to wysiłek. Nikt tak na prawdę nie zdaje sobie sprawy, jak to ciężko jest utrzymać otwarty portal, rzadko jaki demon potrafi, najczęściej są przyzywani przez ludzi.
Blondwłosa po przemyciu twarzy sięgnęła po ręcznik i wytarła twarz. Była niesamowicie zmęczona. Zemści się na nim, oj zemści. Zemsta zawsze jest słodka. Niech wie, że nie można zadzierać z człowiekiem. Musi tylko obmyślić plan co nie będzie takie trudne, bo już ma z dwa pomysły. Oj, będzie cierpieć, jednak nie w jej śnie, ale na prawdę. Na jej twarzy wymalował się podły uśmiech. Kamio zaś popijał alkohol i myślał jak uprzykrzyć dzisiaj życie Akemi i wpadł na ciekawy pomysł, był tylko ciekawy jak szybko tego pożałuje, no ale przynajmniej będzie miał ubaw. Puścił wolno kilka węży.
- Poszukajcie mi pająków. - Powiedział a węże na jego rozkaz popełzły w różne strony w poszukiwaniu jakichkolwiek pająków w tym zamczysku, a na pewno jakieś są, tylko że to nie są takie jak w świecie ludzi, są bardziej... zmutowane? Chyba tak to można ująć. Najmniejsze są wielkości dłoni. Minęła godzina. Akemi siedziała w pokoju i czytała książkę a węże przeczesały cały zamek po czym wróciły do swojego pana. Jeden z pająków znajdował się w salonie za meblami. Trzy nieco większe w opuszczonym pokoju no i jeden jeszcze w kuchni za lodówką. Odłożył butelkę na stolik po czym oparł się o oparcie kanapy i zamknął oczy, wyszukał umysłem położenia pająków i wszystkie zwołał swoją siłą woli. Te weszły o salonu a następnie szeregiem ruszyły w stronę pokoju Akemi, co jeden to większy. Dotarcie do jej pokoju nie zajęło im dużo czasu. Dziewczyna dostrzegła, że coś porusza się w jej pokoju i gdy tylko przeniosła wzrok na to coś co miało osiem nóg i było tych stworzeń pięć zaczęła krzyczeć. Wszystkie te pająki za sprawką Kamio ruszyły w stronę Akemi a ta spanikowana brała wszystko co miała pod ręką i zaczęła w nie rzucać. Rzucała książkami, poduszkami, lampką nocną, ale te dalej szły a gdy wspięły się na łóżko zaczęła płakać, w końcu wzięła papeć i zrzuciła je wszystkie po czym wybiegła z piskiem z pokoju. Czarnowłosy pojawił się u niej w pokoju, gdy ta wybiegła. Już nie kontrolował pająków. Wziął jednego i ruszył w pogoń za dziewczyną, którą dopadł tuż przy schodach. Rzucił się na nią i żeby nie mogła się ruszyć usiadł na niej a ogonem uchwycił ręce.
- A teraz grzecznie otwórz buźkę. - Na jego twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech. Blondwłosa pokręciła przecząco głową nie otwierając ust a raczej zaciskając zęby jak i wargi. - W takim razie... - Zaczął ją gilgotać. Akemi nie mogąc wytrzymać wybuchła śmiechem. Kamio korzystając z okazji wepchnął jej pająka do ust i zatkał jej usta, by nie mogła go wypluć.
- Pogryź go teraz. - Powiedział, ale ona nie chciała go słuchać. Chwycił więc jej szczękę i zaczął ją poruszać. Uśmiechnął się, gdy usłyszał chrupanie a mina Akemi... Bezcenna. Skrzywiła się, pewnie był niesmaczny. - No i połknij. - Poradził, ale pokręciła tylko głową. Kamio znał sprawdzony sposób i niezawodny. W jej dłoni zebrała się czarna mgiełka, która uformowała się po chwili w sztylet. Skierował go na jej twarz i grotem powoli zaczynał schodzić do jej oka, ale nim ostrze zetknęło się z jej gałką oczną ta ze strachu połknęła pająka. Wiedział, że to zadziała. Czuł to w kościach.
- Grzeczna dziewczynka. - Uśmiechnął się lekko po czym puścił jej ręce i zszedł z niej prostując się. Miał zabawę i to jaką. Lubił wkurzać Akemi no a pająki to jej fobia, zresztą jak u większości kobiet.
- Fuj! - Warknęła i wytarła język do rękawa a następnie splunęła na podłogę.
- Ej, uważaj sobie. Nie na podłogę, bo będziesz to zlizywać. - Mruknął kierując do niej te słowa.
- Skoro tak... - Powiedziała, wstała z podłogi po czym splunęła mu w twarz. Czarnowłosy starł ślinę rękawem.
- Ta zniewaga krwi wymaga! - Zagroził i zrobił krok w jej kierunku. Akemi cofnęła się i za każdym razem, gdy robił krok do przodu, cofała się aż została przywarta do ściany. Na twarzy Kamio wymalował się podły uśmiech.
- Skończyłaś już? - Zapytał lekko znudzony tym jak usiłowała go pobić i nim ta odpowiedziała zepchnął ją z siebie, jednak nie za mocno, bo mogłaby uderzyć o ścianę. Dla niego Akemi była jak piórko, w końcu był silny a zasługą była jego rasa. Był demonem, brutalnym demonem i każdy inny demon bał się go a i tak zdarzają się głupcy, którzy wkraczają na jego teren, by tylko pochwycić Akemi i pożreć jej duszę.
- Spróbuj jeszcze raz wejść do mojego snu... - Zagroziła mu marszcząc brwi przy tym podnosząc się z ziemi.
- Bo co mi zrobisz?
- Przekonasz się. - Warknęła po czym opuściła pokój udając się do łazienki, żeby przemyć twarz, powoli ma dosyć tego jak wkrada się do jej snu, przecież w taki sposób jej psychika ulegnie całkowitemu zniszczeniu.
- Z miłą chęcią zobaczę, co to będzie. - Powiedział, gdy ta wyszła z pokoju po czym wstał z podłogi i poszedł do salonu a będąc już w nim sięgnął do barku skąd wyjął butelkę Bourbon po czym usiadł na kanapie rozsiadając się wygodnie, zajął pół kanapy, ale co tam. Dziewczyna pewnie na razie do niego nie podejdzie, bo jest wściekła. Nic dziwnego, sam byłby wściekły, gdyby ktoś by go obudził, no ale czy to jego wina, że tak polubił być w snach Akemi? Ma tam ciekawie, sam rzadko śpi, bo nie potrzebuje snu, no chyba, że jest wykończony otwieraniem portali a to wysiłek. Nikt tak na prawdę nie zdaje sobie sprawy, jak to ciężko jest utrzymać otwarty portal, rzadko jaki demon potrafi, najczęściej są przyzywani przez ludzi.
Blondwłosa po przemyciu twarzy sięgnęła po ręcznik i wytarła twarz. Była niesamowicie zmęczona. Zemści się na nim, oj zemści. Zemsta zawsze jest słodka. Niech wie, że nie można zadzierać z człowiekiem. Musi tylko obmyślić plan co nie będzie takie trudne, bo już ma z dwa pomysły. Oj, będzie cierpieć, jednak nie w jej śnie, ale na prawdę. Na jej twarzy wymalował się podły uśmiech. Kamio zaś popijał alkohol i myślał jak uprzykrzyć dzisiaj życie Akemi i wpadł na ciekawy pomysł, był tylko ciekawy jak szybko tego pożałuje, no ale przynajmniej będzie miał ubaw. Puścił wolno kilka węży.
- Poszukajcie mi pająków. - Powiedział a węże na jego rozkaz popełzły w różne strony w poszukiwaniu jakichkolwiek pająków w tym zamczysku, a na pewno jakieś są, tylko że to nie są takie jak w świecie ludzi, są bardziej... zmutowane? Chyba tak to można ująć. Najmniejsze są wielkości dłoni. Minęła godzina. Akemi siedziała w pokoju i czytała książkę a węże przeczesały cały zamek po czym wróciły do swojego pana. Jeden z pająków znajdował się w salonie za meblami. Trzy nieco większe w opuszczonym pokoju no i jeden jeszcze w kuchni za lodówką. Odłożył butelkę na stolik po czym oparł się o oparcie kanapy i zamknął oczy, wyszukał umysłem położenia pająków i wszystkie zwołał swoją siłą woli. Te weszły o salonu a następnie szeregiem ruszyły w stronę pokoju Akemi, co jeden to większy. Dotarcie do jej pokoju nie zajęło im dużo czasu. Dziewczyna dostrzegła, że coś porusza się w jej pokoju i gdy tylko przeniosła wzrok na to coś co miało osiem nóg i było tych stworzeń pięć zaczęła krzyczeć. Wszystkie te pająki za sprawką Kamio ruszyły w stronę Akemi a ta spanikowana brała wszystko co miała pod ręką i zaczęła w nie rzucać. Rzucała książkami, poduszkami, lampką nocną, ale te dalej szły a gdy wspięły się na łóżko zaczęła płakać, w końcu wzięła papeć i zrzuciła je wszystkie po czym wybiegła z piskiem z pokoju. Czarnowłosy pojawił się u niej w pokoju, gdy ta wybiegła. Już nie kontrolował pająków. Wziął jednego i ruszył w pogoń za dziewczyną, którą dopadł tuż przy schodach. Rzucił się na nią i żeby nie mogła się ruszyć usiadł na niej a ogonem uchwycił ręce.
- A teraz grzecznie otwórz buźkę. - Na jego twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech. Blondwłosa pokręciła przecząco głową nie otwierając ust a raczej zaciskając zęby jak i wargi. - W takim razie... - Zaczął ją gilgotać. Akemi nie mogąc wytrzymać wybuchła śmiechem. Kamio korzystając z okazji wepchnął jej pająka do ust i zatkał jej usta, by nie mogła go wypluć.
- Pogryź go teraz. - Powiedział, ale ona nie chciała go słuchać. Chwycił więc jej szczękę i zaczął ją poruszać. Uśmiechnął się, gdy usłyszał chrupanie a mina Akemi... Bezcenna. Skrzywiła się, pewnie był niesmaczny. - No i połknij. - Poradził, ale pokręciła tylko głową. Kamio znał sprawdzony sposób i niezawodny. W jej dłoni zebrała się czarna mgiełka, która uformowała się po chwili w sztylet. Skierował go na jej twarz i grotem powoli zaczynał schodzić do jej oka, ale nim ostrze zetknęło się z jej gałką oczną ta ze strachu połknęła pająka. Wiedział, że to zadziała. Czuł to w kościach.
- Grzeczna dziewczynka. - Uśmiechnął się lekko po czym puścił jej ręce i zszedł z niej prostując się. Miał zabawę i to jaką. Lubił wkurzać Akemi no a pająki to jej fobia, zresztą jak u większości kobiet.
- Fuj! - Warknęła i wytarła język do rękawa a następnie splunęła na podłogę.
- Ej, uważaj sobie. Nie na podłogę, bo będziesz to zlizywać. - Mruknął kierując do niej te słowa.
- Skoro tak... - Powiedziała, wstała z podłogi po czym splunęła mu w twarz. Czarnowłosy starł ślinę rękawem.
- Ta zniewaga krwi wymaga! - Zagroził i zrobił krok w jej kierunku. Akemi cofnęła się i za każdym razem, gdy robił krok do przodu, cofała się aż została przywarta do ściany. Na twarzy Kamio wymalował się podły uśmiech.
wtorek, 18 sierpnia 2015
Rozdział X
Akemi przebrawszy się, wskoczyła do łóżka zakopując się po sam czubek głowy w kołdrze. Teraz mogła liczyć na spokojny sen. Obietnicy przecież nie można złamać i dobrze, że Kamio się tego trzyma. To była tylko chwila kiedy usnęła. Była zmęczona a jeszcze bardziej po tym koszmarze, ale na razie niech się dziewczyna cieszy, że ma jeden sen spokojny, chłopak natomiast ruszył do swojego barku, musi się napić, bo cóż innego mu pozostało? Śpi raz na jakiś czas, gdy tylko jest zmęczony.
Następnego dnia blondwłosa wstała i pierwsze co zrobiła to spojrzała w okno. Nie było tam nic. Gdyby spojrzała w okno w swoim domu to ujrzałaby drzewa, płot, dom sąsiadów a tu? Zatęskniła za swoim domem. Może kiedyś znów do niego wróci? Jak na razie jest skazana na bycie tutaj z tym psychopatą. Westchnęła cicho i wstała z łóżka. Najwyższa pora zjeść śniadanie, strasznie zgłodniała. Gdy tak przemierzyła zamek zorientowała się, że nie ma Kamio. Ciekawe, gdzie ten wybył. Tak czy siak zostawić jej na dłużej samej nie może. Jeszcze ktoś się wkradnie bez jego wiedzy i pożre ją. Oj, Kamio byłby wtedy na prawdę wściekły. Bała się widzieć go w takim stanie. Tak czy siak weszła do kuchni i przygotowała składniki na omlet, wzięła się za robienie ciasta, które następnie wlała na rozgrzaną patelnię. Syte śniadanie, starczy jej to na kilka godzin. Po jakimś czasie gotowy omlet przerzuciła na talerz i zasiadła do stołu, ale nim wzięła kawałek omletu do ust usłyszała trzask drzwi. Do zamku wszedł Kamio ubrudzony krwią, rzucił spojrzenie na Akemi siedzącą w kuchni.
- Demony. - Odpowiedział, by nie było żadnych pytań. Znowu jakieś demony kręciły się obok jego zamku i było ich o wiele więcej. Tak czy siak dał radę. Musi walczyć o swoje jedzenie. Same jej ciało było smaczne a dusza pewnie tak samo. Gdyby mu nie zależało to zerwałby kontrakt lub nie broniłby jej, ale staje w jej obronie. Musi.
Po tym jak Kamio poszedł dalej, Akemi zaczęła na spokojnie jeść. Nie spieszyło jej się, nigdzie się nie paliło. Po zjedzeniu posiłku umyła talerz i poszła zobaczyć co robi Kamio. W pokoju go nie było, w jej pokoju też... Usłyszała w pewnym momencie, jak ktoś puszcza wodę. Chłopak musi pewnie się myć, nie chciałaby przechodzić obok niego ubrudzonego i śmierdzącego przez krew.
- Jeżeli chcesz to możesz wejść. - Powiedział nim zdążyła zapukać do drzwi. Skoro jej pozwolił... Weszła do łazienki, w końcu on sam też jej wchodzi, a żeby tego było mało pojawia się ot tak sobie, gdy ona się kąpie i to tak jeszcze bez pytania.
- Nie wstydzisz się?
- Nie. Nie mam czego. - Odpowiedział siedząc już oparty w wannie. Tak jak myślała, gorąca kąpiel. w sumie nie dziwiła się. Kto by się nie zdenerwował tym, że próbują wedrzeć się do jego zamku. Musi się jakoś zrelaksować. - Możesz nawet podejść bliżej.
Akemi zarumieniła się lekko, a co tam. Podeszła bliżej siadając na wannie. Nie była jednak taka jak on. Nie spoglądała na jego nagie ciało a na jego twarz lub też uciekała wzrokiem.
- Demony... Dużo ich tam było?
- Tylko dziesięć, ale to żaden problem dla mnie. - Odpowiedział bez namysłu, po co miał zatajać prawdę? Dziewczyna wie, że nie wolno jej wychodzić właśnie z powodu demonów. Wystawiłaby się wtedy jak na talerzu. Ona jest tylko człowiekiem a to jest świat demonów, stoją ponad ludźmi. Są szybcy, nieobliczalni i bardzo silni. Niektórzy polują samotnie a inni w grupie. Mało jaki demon zapuszcza się tu samotnie. Sądzą, że mają większe szanse z Kamio a to guzik prawda.
- Zastanawia mnie to, czemu nie chcesz zostać królem demonów. Wszyscy by tobie podlegali. Miałbyś niesamowitą władzę nad tym wymiarem.
- Jakoś specjalnie nie kręci mnie władanie innymi. Wolę swoje życie a bycie królem jest dla mnie kłopotliwe. - Mruknął biorąc gąbkę do ręki i żel do mycia ciała.
- Dla mnie byłbyś wspaniałym władcą. - Uśmiechnęła się lekko a ten zerknął na nią.
- Może i mógłbym nim być, ale po co? Lubię być sam.
- Wiesz, żeby nie było, ja cię do tego nie zmuszam. Ja tylko mówię jak może być.
- Rozumiem. - Mruknął po czym nalał na gąbkę żelu i zaczął się myć.
- Sama chciałabym być tak sławna jak ty. - Odezwała się po chwili.
- Jesteś sławna, ale nie wśród ludzi a wśród demonów, to już jest coś. - Uśmiechnął się kącikiem ust. - W końcu jesteś pierwszym człowiekiem, który zawarł ze mną kontrakt. Miałaś odwagę, żeby to zrobić, za co należą ci się brawa.
- A więc jestem jednak sławna. - Uniosła dumnie głowę. Zawsze chciała być sławna no i jest odkąd tylko zawarła z nim pakt.
- No dobrze. To ja wychodzę już z wanny. Teraz już ładnie pachnę. - Wstał, a ta szybko odwróciła wzrok zarumieniona. Nie była jakimś zboczuchem, żeby patrzeć facetom co mają między nogami. Ten wychodząc z wanny sięgnął po ręcznik, którym owinął się w pasie. Spod ręcznika zwisał sobie ogon, mokra kita, ale wyschnie. - Chodź, wychodzimy.
- Dobrze. - Skinęła głową i razem z nim poszła za nim opuszczając łazienkę. - Myślę nad tym, jaka pogoda teraz jest u nas.
- Pada. - Odpowiedział.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Mam takie przeczucie a ono nigdy nie jest mylne. - Uśmiechnął się triumfalnie.
- Baaardzo ciekawe. - Mruknęła pod nosem skręcając do swojego pokoju. Mogła sobie teraz wyobrazić jak tutaj pada. Kamio zaś poszedł do swojego pokoju przebrać się. Aż się doczekać nie może, kiedy dziewczyna zaśnie, ale zawsze popołudniami robi sobie drzemki. Poczeka więc do południa, ma bardzo ambitne plany wobec niej, na samą myśl na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmiech. Będzie na prawdę zabawnie, no może według niego.
Zaczęło jej się powoli nudzić. Może zacznie znowu czytać jakąś książkę? Chyba tak zrobi. Sięgnęła więc do półki po pierwszą lepszą książkę i położyła się otwierając ją na pierwszej stronie. Zaczęła czytać. Tej książki nie czytała jeszcze, więc... Czytała i czytała. Przeczytała 3/4 książki i zasnęła z książką na twarzy. Wtedy to pojawił się Kamio. Śpi, teraz ma okazję by wykorzystać swój niecny plan dotyczący Akemi. Usiadł obok niej, zamknął oczy i wkradł się do jej snu. Akemi akurat się gdzieś pakowała. Wszystkie ciuchy pakowała do walizki, ciekawe gdzie się wybiera, ale nie pozwoli jej na to.
- Nigdzie się nie wybierasz. - Powiedział łapiąc ją za ciuchy i rzucił na łóżko. Akemi pisnęła, chciała wstać, ale chłopak był szybszy, chwycił ją za nadgarstki i przywarł do łóżka a żeby nie móc jej cały czas tak trzymać pospiesznie wbił sztylet w jej dłoń nim ta zdążyła nią uciec i przyszpilił do łóżka. Nadeszło coś czego oczekiwał od niej. Był to jej krzyk, głośny krzyk przepełniony bólem. To samo zrobił z drugą dłonią.
- A żeby cię Kamio! Obiecuję ci to, wykastruję cię! - Krzyknęła wściekła.
- Zamilcz! - Uderzył ją w twarz wierzchem w dłoni a na jej policzku powstał czerwony ślad. Po chwili zrobił to samo z drugim policzkiem. Niech wie, kto tu ma władzę. Ale żeby mieć pewność, ze już nic nie powie wyczarował sztylet, wydobył z jej ust język i odciął go. Ponownie krzyknęła. Tak, teraz ma pewność, że już nic nie powie. W takim razie może brać się do roboty. Dokładnie sobie to obmyślił. Najpierw oszpeci jej twarzyczkę, toteż zaczął nacinać sztyletem jej skórę na twarzy, gdzie tylko się dało. Krzyczała, głośno krzyczała, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Zlizał krew z jej twarzy. Taka słodka... Tak, jest co jeść. Nie odda jej nikomu. W pewnym momencie zerwał z niej wszystkie ciuchy, będzie mu o wiele łatwiej. Spojrzał na jej piersi. Sztyletem zaczął zataczać koła wokół jednej piersi. Nie naciskał. - Przynajmniej je masz. Do teraz. - Na jego twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech i jednym ruchem odciął jej jedną pierś a następnie drugą wsłuchując się jednocześnie w jej cudowne krzyki. Skoro pozbawił ją kobiecego atrybutu to może czas na ten drugi? Ale nim do tego przystąpi rozszerzył jej nogi a do stóp przybił sztylety, które jednocześnie wbiły się w łóżko. Po chwili zaczął zataczać koła na jej brzuchu, nie naciskał mocno, zostawiał tylko lekkie czerwone ślady, które gdzieniegdzie wypełniły czerwone krople krwi. W końcu sztyletem zjechał powoli w dół na jej podbrzusze i jeszcze bardziej w dół, by trafić w te czułe miejsce. To samo spotkało Livię. Gdyby tak teraz w rzeczywistości Kamio zrobił Akemi to pozbawiłby ją dziewictwa, w sumie to teraz ją pozbawi, ale to tylko sen. Piękny sen, bynajmniej dla niego. No i stało się. Włożył sztylet w jej pochwę raniąc ją jednocześnie. Najczulsze miejsce kobiety, krzyk stał się jeszcze głośniejszy co mu się spodobało. Zdziwiłby się, gdyby zaczęła stękać z podniecenia. Zabawna wizja. Tak czy siak na tym się nie skończyło. Sztylet zaczął się wydłużać coraz bardziej a jej krzyk był coraz głośniejszy aż ucichł, gdy sztylet, który zamienił się w miecz przebił płuca a następnie mózg. Odrobinę grotu wystawało z jej głowy. Po chwili czarnowłosy chłopak pociągnął miecz ku górze rozpruwając dziewczynę na dwie części. Tego Livii nie zrobił chociaż mógł. I tak odrodziłaby się na nowo. W momencie gdy skończył dał jej się wybudzić znikając z jej snu.
Akemi wstała z krzykiem łapiąc się za klatkę piersiową jakby odczuwała ten przeszywający ból.
***
Następnego dnia blondwłosa wstała i pierwsze co zrobiła to spojrzała w okno. Nie było tam nic. Gdyby spojrzała w okno w swoim domu to ujrzałaby drzewa, płot, dom sąsiadów a tu? Zatęskniła za swoim domem. Może kiedyś znów do niego wróci? Jak na razie jest skazana na bycie tutaj z tym psychopatą. Westchnęła cicho i wstała z łóżka. Najwyższa pora zjeść śniadanie, strasznie zgłodniała. Gdy tak przemierzyła zamek zorientowała się, że nie ma Kamio. Ciekawe, gdzie ten wybył. Tak czy siak zostawić jej na dłużej samej nie może. Jeszcze ktoś się wkradnie bez jego wiedzy i pożre ją. Oj, Kamio byłby wtedy na prawdę wściekły. Bała się widzieć go w takim stanie. Tak czy siak weszła do kuchni i przygotowała składniki na omlet, wzięła się za robienie ciasta, które następnie wlała na rozgrzaną patelnię. Syte śniadanie, starczy jej to na kilka godzin. Po jakimś czasie gotowy omlet przerzuciła na talerz i zasiadła do stołu, ale nim wzięła kawałek omletu do ust usłyszała trzask drzwi. Do zamku wszedł Kamio ubrudzony krwią, rzucił spojrzenie na Akemi siedzącą w kuchni.
- Demony. - Odpowiedział, by nie było żadnych pytań. Znowu jakieś demony kręciły się obok jego zamku i było ich o wiele więcej. Tak czy siak dał radę. Musi walczyć o swoje jedzenie. Same jej ciało było smaczne a dusza pewnie tak samo. Gdyby mu nie zależało to zerwałby kontrakt lub nie broniłby jej, ale staje w jej obronie. Musi.
Po tym jak Kamio poszedł dalej, Akemi zaczęła na spokojnie jeść. Nie spieszyło jej się, nigdzie się nie paliło. Po zjedzeniu posiłku umyła talerz i poszła zobaczyć co robi Kamio. W pokoju go nie było, w jej pokoju też... Usłyszała w pewnym momencie, jak ktoś puszcza wodę. Chłopak musi pewnie się myć, nie chciałaby przechodzić obok niego ubrudzonego i śmierdzącego przez krew.
- Jeżeli chcesz to możesz wejść. - Powiedział nim zdążyła zapukać do drzwi. Skoro jej pozwolił... Weszła do łazienki, w końcu on sam też jej wchodzi, a żeby tego było mało pojawia się ot tak sobie, gdy ona się kąpie i to tak jeszcze bez pytania.
- Nie wstydzisz się?
- Nie. Nie mam czego. - Odpowiedział siedząc już oparty w wannie. Tak jak myślała, gorąca kąpiel. w sumie nie dziwiła się. Kto by się nie zdenerwował tym, że próbują wedrzeć się do jego zamku. Musi się jakoś zrelaksować. - Możesz nawet podejść bliżej.
Akemi zarumieniła się lekko, a co tam. Podeszła bliżej siadając na wannie. Nie była jednak taka jak on. Nie spoglądała na jego nagie ciało a na jego twarz lub też uciekała wzrokiem.
- Demony... Dużo ich tam było?
- Tylko dziesięć, ale to żaden problem dla mnie. - Odpowiedział bez namysłu, po co miał zatajać prawdę? Dziewczyna wie, że nie wolno jej wychodzić właśnie z powodu demonów. Wystawiłaby się wtedy jak na talerzu. Ona jest tylko człowiekiem a to jest świat demonów, stoją ponad ludźmi. Są szybcy, nieobliczalni i bardzo silni. Niektórzy polują samotnie a inni w grupie. Mało jaki demon zapuszcza się tu samotnie. Sądzą, że mają większe szanse z Kamio a to guzik prawda.
- Zastanawia mnie to, czemu nie chcesz zostać królem demonów. Wszyscy by tobie podlegali. Miałbyś niesamowitą władzę nad tym wymiarem.
- Jakoś specjalnie nie kręci mnie władanie innymi. Wolę swoje życie a bycie królem jest dla mnie kłopotliwe. - Mruknął biorąc gąbkę do ręki i żel do mycia ciała.
- Dla mnie byłbyś wspaniałym władcą. - Uśmiechnęła się lekko a ten zerknął na nią.
- Może i mógłbym nim być, ale po co? Lubię być sam.
- Wiesz, żeby nie było, ja cię do tego nie zmuszam. Ja tylko mówię jak może być.
- Rozumiem. - Mruknął po czym nalał na gąbkę żelu i zaczął się myć.
- Sama chciałabym być tak sławna jak ty. - Odezwała się po chwili.
- Jesteś sławna, ale nie wśród ludzi a wśród demonów, to już jest coś. - Uśmiechnął się kącikiem ust. - W końcu jesteś pierwszym człowiekiem, który zawarł ze mną kontrakt. Miałaś odwagę, żeby to zrobić, za co należą ci się brawa.
- A więc jestem jednak sławna. - Uniosła dumnie głowę. Zawsze chciała być sławna no i jest odkąd tylko zawarła z nim pakt.
- No dobrze. To ja wychodzę już z wanny. Teraz już ładnie pachnę. - Wstał, a ta szybko odwróciła wzrok zarumieniona. Nie była jakimś zboczuchem, żeby patrzeć facetom co mają między nogami. Ten wychodząc z wanny sięgnął po ręcznik, którym owinął się w pasie. Spod ręcznika zwisał sobie ogon, mokra kita, ale wyschnie. - Chodź, wychodzimy.
- Dobrze. - Skinęła głową i razem z nim poszła za nim opuszczając łazienkę. - Myślę nad tym, jaka pogoda teraz jest u nas.
- Pada. - Odpowiedział.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Mam takie przeczucie a ono nigdy nie jest mylne. - Uśmiechnął się triumfalnie.
- Baaardzo ciekawe. - Mruknęła pod nosem skręcając do swojego pokoju. Mogła sobie teraz wyobrazić jak tutaj pada. Kamio zaś poszedł do swojego pokoju przebrać się. Aż się doczekać nie może, kiedy dziewczyna zaśnie, ale zawsze popołudniami robi sobie drzemki. Poczeka więc do południa, ma bardzo ambitne plany wobec niej, na samą myśl na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmiech. Będzie na prawdę zabawnie, no może według niego.
Zaczęło jej się powoli nudzić. Może zacznie znowu czytać jakąś książkę? Chyba tak zrobi. Sięgnęła więc do półki po pierwszą lepszą książkę i położyła się otwierając ją na pierwszej stronie. Zaczęła czytać. Tej książki nie czytała jeszcze, więc... Czytała i czytała. Przeczytała 3/4 książki i zasnęła z książką na twarzy. Wtedy to pojawił się Kamio. Śpi, teraz ma okazję by wykorzystać swój niecny plan dotyczący Akemi. Usiadł obok niej, zamknął oczy i wkradł się do jej snu. Akemi akurat się gdzieś pakowała. Wszystkie ciuchy pakowała do walizki, ciekawe gdzie się wybiera, ale nie pozwoli jej na to.
- Nigdzie się nie wybierasz. - Powiedział łapiąc ją za ciuchy i rzucił na łóżko. Akemi pisnęła, chciała wstać, ale chłopak był szybszy, chwycił ją za nadgarstki i przywarł do łóżka a żeby nie móc jej cały czas tak trzymać pospiesznie wbił sztylet w jej dłoń nim ta zdążyła nią uciec i przyszpilił do łóżka. Nadeszło coś czego oczekiwał od niej. Był to jej krzyk, głośny krzyk przepełniony bólem. To samo zrobił z drugą dłonią.
- A żeby cię Kamio! Obiecuję ci to, wykastruję cię! - Krzyknęła wściekła.
- Zamilcz! - Uderzył ją w twarz wierzchem w dłoni a na jej policzku powstał czerwony ślad. Po chwili zrobił to samo z drugim policzkiem. Niech wie, kto tu ma władzę. Ale żeby mieć pewność, ze już nic nie powie wyczarował sztylet, wydobył z jej ust język i odciął go. Ponownie krzyknęła. Tak, teraz ma pewność, że już nic nie powie. W takim razie może brać się do roboty. Dokładnie sobie to obmyślił. Najpierw oszpeci jej twarzyczkę, toteż zaczął nacinać sztyletem jej skórę na twarzy, gdzie tylko się dało. Krzyczała, głośno krzyczała, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Zlizał krew z jej twarzy. Taka słodka... Tak, jest co jeść. Nie odda jej nikomu. W pewnym momencie zerwał z niej wszystkie ciuchy, będzie mu o wiele łatwiej. Spojrzał na jej piersi. Sztyletem zaczął zataczać koła wokół jednej piersi. Nie naciskał. - Przynajmniej je masz. Do teraz. - Na jego twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech i jednym ruchem odciął jej jedną pierś a następnie drugą wsłuchując się jednocześnie w jej cudowne krzyki. Skoro pozbawił ją kobiecego atrybutu to może czas na ten drugi? Ale nim do tego przystąpi rozszerzył jej nogi a do stóp przybił sztylety, które jednocześnie wbiły się w łóżko. Po chwili zaczął zataczać koła na jej brzuchu, nie naciskał mocno, zostawiał tylko lekkie czerwone ślady, które gdzieniegdzie wypełniły czerwone krople krwi. W końcu sztyletem zjechał powoli w dół na jej podbrzusze i jeszcze bardziej w dół, by trafić w te czułe miejsce. To samo spotkało Livię. Gdyby tak teraz w rzeczywistości Kamio zrobił Akemi to pozbawiłby ją dziewictwa, w sumie to teraz ją pozbawi, ale to tylko sen. Piękny sen, bynajmniej dla niego. No i stało się. Włożył sztylet w jej pochwę raniąc ją jednocześnie. Najczulsze miejsce kobiety, krzyk stał się jeszcze głośniejszy co mu się spodobało. Zdziwiłby się, gdyby zaczęła stękać z podniecenia. Zabawna wizja. Tak czy siak na tym się nie skończyło. Sztylet zaczął się wydłużać coraz bardziej a jej krzyk był coraz głośniejszy aż ucichł, gdy sztylet, który zamienił się w miecz przebił płuca a następnie mózg. Odrobinę grotu wystawało z jej głowy. Po chwili czarnowłosy chłopak pociągnął miecz ku górze rozpruwając dziewczynę na dwie części. Tego Livii nie zrobił chociaż mógł. I tak odrodziłaby się na nowo. W momencie gdy skończył dał jej się wybudzić znikając z jej snu.
Akemi wstała z krzykiem łapiąc się za klatkę piersiową jakby odczuwała ten przeszywający ból.
***
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Rozdział IX
Patrzył jeszcze przez chwilę na jej szkielet po czym zniknął z jej snu umożliwiając obudzenie dziewczynie, która z krzykiem gwałtownie usiadła. Dotykała swojego ciała, wszystko jest na miejscu, żadnego odgryzionego kawałka ciała. To był tylko zły sen, bardzo zły sen. Kątem oka dostrzegła Kamio siedzącego obok niej.
- Kolejny zły sen? - Zapytał z niewinnością w głosie, ta jednak nic nie odpowiedziała tylko uderzyła go z całej siły w policzek z otwartej dłoni. W całym pokoju rozległ się 'plask', było to mocne według niej uderzenie, bo na jego twarzy została odbita jej dłoń i było to na prawdę wyraziste, Kamio jednak tego nie odczuł, jedynie się uśmiechnął. - Może jak bardziej się postarasz to wtedy coś poczuję. - Uśmiechnął się wrednie.
- Jesteś świnią. - Odezwała się w końcu i opuściła pokój. Wie, co zrobi, by uniknąć ponownych tortur we śnie, chociaż... Nie... Jeszcze bardziej wtedy ucierpi. Jeżeli nie będzie spać przez kilka dni to będzie mieć halucynacje, w końcu zaśnie, ale nie będzie mogła się tak szybko obudzić, więc chłopak będzie robił z nią co mu się żywnie podoba przez bardzo długi czas. To źle wpływa na zdrowie, na psychikę. Owszem, ma ją zniszczoną i jest dalej niszczona przez Kamio. To tylko kwestia czasu, kiedy znowu spróbuje popełnić samobójstwo.
- Cała przyjemność po mojej stronie! - Zawołał, by ta go usłyszała, ale ta naburmuszona poszła do łazienki, należy jej się gorąca kąpiel, musi się odprężyć po tym co jej zrobił we śnie. Ciekawe czy też by zrobił jej takie coś, gdyby nie zawarła z nim kontraktu. Nie zniosłaby tego i fizycznie i psychicznie. Napuściła gorącej wody do wanny, a gdy ta napełniła się wodą zakręciła kurek, rozebrała się i weszła do wanny. Chciała chociaż chwilę spokoju, czy to tak wiele? Nie prosi przecież o gwiazdkę z nieba, nie jest aż tak wymagająca. Zamknęła oczy wyciszając się, jednak ta spokojna chwila nie potrwała zbyt długo, bo przerwał ją Kamio, który jakby nic pojawił się w jej łazience. Uchyliła powieki spoglądając na niego niezadowolona.
- Po coś tu przylazł, co? - Zapytała poirytowana jego obecnością tutaj.
- Oj no nie denerwuj się tak, Złotko. Przyszedłem zobaczyć tylko co robisz. - Dyskretnie zmierzył wzrokiem jej ciało, które znajduje się pod wodą, z góry na dół i przeniósł zaraz swoje żółte tęczówki na twarz dziewczyny. Już widział ją nagą, więc to już żadna nowość dla niej.
- Chyba widzisz... Relaksuję się, no teraz już nie, bo przerwałeś tą jakże rozkoszną chwilę. - Uśmiechnęła się po chwili, gdy do głowy przyszedł jej niegłupi pomysł. - Twoją karą jest umycie mnie całą.
- Całą? Tak dokładnie całą, bez wyjątku? - Zapytał dla pewności. Nie miał w zwyczaju myć kogoś.
- Tak, zgadza się. - Odpowiedziała.
- Skoro tego życzy sobie moja Pani... - Mruknął po czym sięgnął po gąbkę i żel do mycia ciała, który nalał na gąbkę. Zaczął najpierw od szyi, potem plecy, ręce, następnie umył całą klatkę piersiową, piersi nie ominął a jak każde inne były jędrne, w sumie mógł nawet czerpać z tego przyjemność, zaczyna mu się nawet to podobać. Umył jej jedną nogę, potem drugą aż ostatnim przystankiem były okolice intymne. Jak wszystko to wszystko. Spłukał ją wodą i lekko się uśmiechnął. - Skończyłem swoje zadanie.
- To bardzo miło. - Powiedziała, w sumie teraz bardziej się zrelaksowała, może dlatego, że to było bardzo miłe, jak ktoś ją myje? Możliwe. Tak czy siak jest już umyta, więc wyszła z wanny i wytarła się ręcznikiem następnie owijając się nim. - Pozwolisz mi teraz zasnąć? Chciałabym mieć choć raz spokojny sen przy tobie.
- Przy mnie nigdy nie będziesz miała spokojnego snu, ale dzisiaj mogę ci już odpuścić. Byłem przed chwilą w twoim śnie. Miałem nawet plan, by znowu do niego wejść, no ale skoro chcesz mieć tę jedną noc przespaną, to niech ci będzie.
- Dziękuję. - Powiedziała i wyszła z łazienki kierując się do swojego pokoju, gdzie się przebrała. Kamio natomiast poszedł do swojego pokoju, nudził się, może jednak powinien do niej pójść i wejść do jej snu? Nie... Po co? Jutro będzie podwójna dawka tortur i chyba już wie co zastosuje. Jedną z tortur, którą wykorzystał na Livii. Oj będzie zabawnie, ale żeby było o wiele zabawniej wykorzysta do tego celu miecz. W sumie wykorzysta dwa rodzaje tortur, ciekawe czy Akemi się z tego wszystkiego pozbiera. Na samą myśl o jutrzejszej zabawnie uśmiechnął się psychopatycznie. Oj tak, poleje się krew.
***
Przepraszam za krótki rozdział, ale jakoś dzisiaj nie miałam siły, by napisać więcej. Jutro będzie kolejny rozdział w ramach tego, że krótko napisałam, tak więc kolorowych koszmarów życzę xD
- Kolejny zły sen? - Zapytał z niewinnością w głosie, ta jednak nic nie odpowiedziała tylko uderzyła go z całej siły w policzek z otwartej dłoni. W całym pokoju rozległ się 'plask', było to mocne według niej uderzenie, bo na jego twarzy została odbita jej dłoń i było to na prawdę wyraziste, Kamio jednak tego nie odczuł, jedynie się uśmiechnął. - Może jak bardziej się postarasz to wtedy coś poczuję. - Uśmiechnął się wrednie.
- Jesteś świnią. - Odezwała się w końcu i opuściła pokój. Wie, co zrobi, by uniknąć ponownych tortur we śnie, chociaż... Nie... Jeszcze bardziej wtedy ucierpi. Jeżeli nie będzie spać przez kilka dni to będzie mieć halucynacje, w końcu zaśnie, ale nie będzie mogła się tak szybko obudzić, więc chłopak będzie robił z nią co mu się żywnie podoba przez bardzo długi czas. To źle wpływa na zdrowie, na psychikę. Owszem, ma ją zniszczoną i jest dalej niszczona przez Kamio. To tylko kwestia czasu, kiedy znowu spróbuje popełnić samobójstwo.
- Cała przyjemność po mojej stronie! - Zawołał, by ta go usłyszała, ale ta naburmuszona poszła do łazienki, należy jej się gorąca kąpiel, musi się odprężyć po tym co jej zrobił we śnie. Ciekawe czy też by zrobił jej takie coś, gdyby nie zawarła z nim kontraktu. Nie zniosłaby tego i fizycznie i psychicznie. Napuściła gorącej wody do wanny, a gdy ta napełniła się wodą zakręciła kurek, rozebrała się i weszła do wanny. Chciała chociaż chwilę spokoju, czy to tak wiele? Nie prosi przecież o gwiazdkę z nieba, nie jest aż tak wymagająca. Zamknęła oczy wyciszając się, jednak ta spokojna chwila nie potrwała zbyt długo, bo przerwał ją Kamio, który jakby nic pojawił się w jej łazience. Uchyliła powieki spoglądając na niego niezadowolona.
- Po coś tu przylazł, co? - Zapytała poirytowana jego obecnością tutaj.
- Oj no nie denerwuj się tak, Złotko. Przyszedłem zobaczyć tylko co robisz. - Dyskretnie zmierzył wzrokiem jej ciało, które znajduje się pod wodą, z góry na dół i przeniósł zaraz swoje żółte tęczówki na twarz dziewczyny. Już widział ją nagą, więc to już żadna nowość dla niej.
- Chyba widzisz... Relaksuję się, no teraz już nie, bo przerwałeś tą jakże rozkoszną chwilę. - Uśmiechnęła się po chwili, gdy do głowy przyszedł jej niegłupi pomysł. - Twoją karą jest umycie mnie całą.
- Całą? Tak dokładnie całą, bez wyjątku? - Zapytał dla pewności. Nie miał w zwyczaju myć kogoś.
- Tak, zgadza się. - Odpowiedziała.
- Skoro tego życzy sobie moja Pani... - Mruknął po czym sięgnął po gąbkę i żel do mycia ciała, który nalał na gąbkę. Zaczął najpierw od szyi, potem plecy, ręce, następnie umył całą klatkę piersiową, piersi nie ominął a jak każde inne były jędrne, w sumie mógł nawet czerpać z tego przyjemność, zaczyna mu się nawet to podobać. Umył jej jedną nogę, potem drugą aż ostatnim przystankiem były okolice intymne. Jak wszystko to wszystko. Spłukał ją wodą i lekko się uśmiechnął. - Skończyłem swoje zadanie.
- To bardzo miło. - Powiedziała, w sumie teraz bardziej się zrelaksowała, może dlatego, że to było bardzo miłe, jak ktoś ją myje? Możliwe. Tak czy siak jest już umyta, więc wyszła z wanny i wytarła się ręcznikiem następnie owijając się nim. - Pozwolisz mi teraz zasnąć? Chciałabym mieć choć raz spokojny sen przy tobie.
- Przy mnie nigdy nie będziesz miała spokojnego snu, ale dzisiaj mogę ci już odpuścić. Byłem przed chwilą w twoim śnie. Miałem nawet plan, by znowu do niego wejść, no ale skoro chcesz mieć tę jedną noc przespaną, to niech ci będzie.
- Dziękuję. - Powiedziała i wyszła z łazienki kierując się do swojego pokoju, gdzie się przebrała. Kamio natomiast poszedł do swojego pokoju, nudził się, może jednak powinien do niej pójść i wejść do jej snu? Nie... Po co? Jutro będzie podwójna dawka tortur i chyba już wie co zastosuje. Jedną z tortur, którą wykorzystał na Livii. Oj będzie zabawnie, ale żeby było o wiele zabawniej wykorzysta do tego celu miecz. W sumie wykorzysta dwa rodzaje tortur, ciekawe czy Akemi się z tego wszystkiego pozbiera. Na samą myśl o jutrzejszej zabawnie uśmiechnął się psychopatycznie. Oj tak, poleje się krew.
***
Przepraszam za krótki rozdział, ale jakoś dzisiaj nie miałam siły, by napisać więcej. Jutro będzie kolejny rozdział w ramach tego, że krótko napisałam, tak więc kolorowych koszmarów życzę xD
piątek, 14 sierpnia 2015
Rozdział VIII
Akemi jadła spokojnie, czuła na sobie jego wzrok, ale nie przeszkadzało jej to. Nie wiedziała jednak, że Kamio obmyśla plan co do jej snu, w końcu nie czyta mu w myślach i szczerze, gdyby miała taką umiejętność, to bałaby się wejść do jego umysłu i posłuchać o czym myśli. W końcu ma te swoje psychopatyczne myśli.
- Kim był ten, który mnie porwał? - Zapytała przerywając ciszę i uniosła wzrok z talerza kierując go na twarz Kamio, pomyślała sobie, że może on coś o tym wie, w końcu to jego wymiar. Dziwi ją zresztą to, że nie został królem demonów, nie znała powodu, ale przypuszczała, że nie chciał tego tytułu, bo po co mu, przecież i tak jest sławny jako jeden z najsilniejszych demonów tego wymiaru.
- Kim był? Był nikim. To tylko kupa mięsa porośnięta łuskami. - Odpowiedział spokojnie. Nie chciał jej mówić o pewnej bogini, która bądź co bądź zalazła mu za skórę. Nienawidzi jej. Jest jak wrzód na dupie. Gdyby jej powiedział, kim on był i dokąd ją prowadził dziewczyna zadawała mu masę pytań na ten temat. Dowie się w swoim czasie, jak na razie nie jest skory do tego, by wprowadzać ją w szczegóły.
- Ale kimś jednak musiał być. - Mruknęła pod nosem biorąc do ust ostatni kawałek omletu. Zjadłszy swój posiłek wstała od stołu, zaniosła talerzyk do zlewu a następnie wyciągnęła szklankę, do której nalała soku. Omlet był dobry, ale po nim zachciało jej się pić. Duszkiem wypiła zawartość szklanki dolewając sobie znowu.
- Tak jak mówiłem, jaszczur był nikim. - Oznajmił znikając z kuchni. Poczeka sobie aż ta zaśnie, a wtedy wejdzie do jej snu i rozpęta w nim piekło. Plusem jest to, że właśnie on panuje nad cudzą psychiką i on decyduje. Oj tak, życie demona jest piękne.
Dziewczyna pomyła po sobie naczynia i spojrzała w okno. Wyszłaby sobie na zewnątrz na spacer, ale... grasują tam demony. Ostatnio Akemi nie była świadoma tego, że demon chciał ją zaatakować. Na szczęście pojawił się Kamio. Zmrużyła lekko oczy, nie potrafi rozpoznać czy w tym wymiarze jest noc czy dzień, ale wiedziała, że tutejsze powietrze jej nie służy, bo za szybko kładzie się spać. Była ciekawa, jaka jest teraz pora dnia w jej świecie. Zaraz! Ma przecież zegarek, spojrzała więc na niego i nieco się zdziwiła, bo wskazówki zamiast ruszać do przodu cofają się w szybkim tempie. Świat demonów jest na prawdę dziwny. Mimo że Akemi nie miała znajomych w świecie ludzi to tęskni za swoim domem. Może kiedyś do niego wróci. Jak na razie nie zapowiada się na to, by chłopak zgodził się na to. Westchnęła ciężko po czym ruszyła w stronę swojego pokoju. Przebierze się i pójdzie spać co też zrobiła. Ubrana w koszulę nocną położyła się do łóżka, przykryła kołdrą i powoli zasypiała. W sumie minęło trochę czasu nim całkowicie zasnęła, bo bała się, że przyjdzie Kamio, ale nie przyszedł. Sen zatem będzie miała spokojny, a bynajmniej tak jej się wydawało. Czarnowłosy już zaplanował sobie w kuchni co zrobi, było to złe i to bardzo, ale to dla niej, dla niego to czysta zabawa. Jeżeli nie może znęcać się nad nią realnie to poznęca się we śnie, będzie tak długo to robił aż w końcu będzie miała dosyć i popełni z tego powodu samobójstwo. Niszczenie psychiki to też pewnego rodzaju tortury a on od tego jest specem. Pewnej dziewczynie całkowicie zniszczył psychikę. Tak dobrze się bawił... Nie wchodził do jej snu. Wręcz przeciwnie. Była upadłym aniołem, trudno było ją zabić, więc mógł sobie pozwolić na dosłownie wszystko. W sumie to wcale nie jest zły pomysł, żeby niektóre tortury jakie przeżyła Livia wprowadzić do snu Akemi. Ciekawe jak to ona zniesie. Warto się przekonać...
Gdy blondwłosa zasnęła on cicho wkradł się do jej pokoju i usiadł obok niej na łóżku przyglądając się jej. Śpi jak zabita. Teraz da pokaz w jej śnie. Zamknął oczy i ni stąd ni zowąd pojawił się w jej śnie. Była w domu, chyba swoim, bo raczej nie kojarzy tego pomieszczenia u siebie w zamczysku, tak czy inaczej miała ten dom nawet duży, bo zaczął go zwiedzać w poszukiwaniu swojej zabawki jaką była właśnie Akemi. Zauważył ją w salonie i zaszedł ją od tyłu.
- Duży masz dom. - Odezwał się a ta przestraszona upuściła płyty do odtwarzacza DVD, akurat wybierała jakieś romanse. Dobrze jest od czasu do czasu pooglądać telewizję niż siedzieć cały czas przy książkach. Jeszcze zyska przezwisko 'mól książkowy'.
- Ty znowu tutaj? - Zapytała zniesmaczona na jego widok. Znowu wkrada się do jej snu, jest to na prawdę uciążliwe, bo nie można się porządnie wyspać.
- Tak, znowu tutaj. - Odpowiedział nie robiąc sobie nic z jej poirytowania.
- Niech zgadnę, nudzisz się?
- Tak, ale znalazłem sobie już zajęcie. - Na jego twarzy zakwitł psychopatyczny uśmiech. Chwycił za jej nadgarstki przywierając przerażoną dziewczynę do ściany. W jego dłoni powstał sztylet i wbił go w dłoń Akemi rozpościerając jej ręce na boki. Byłoby mu trochę niewygodnie, gdyby przebił jej dłonie nad głową. W chwili, gdy sztylet przebił dłoń blondwłosej ta zaczęła się drzeć. Tak, prawdziwa muzyka dla jego uszu. Lubił, gdy ktoś cierpi a tym bardziej Akemi. Z drugą dłonią zrobił to samo. Widział ból wyrysowany na jej twarzyczce mokrej od łez.
- To nie będzie bolało. - Nie będzie bolało bynajmniej na żywo, w śnie to co innego. Przymknął lekko powieki spoglądając na nią z dołu do góry. Zawadzały mu ciuchy, zdarł więc je z niej zostawiając ją nagą. Ciało miała niczego sobie. Przynajmniej nie było widać kości, nie to co tamtej. Nie dość, że mała, to chuda i płaska jak deska. Figurę miała, ale biustu już nie.
Ciało Akemi drżało jak galareta, była przerażona. Widać było to po niej i to bardzo. Na jego twarzy wymalował się nikły uśmiech, zbliżył się do niej kładąc swoją dłoń na jej policzku i namiętnie pocałował. Dziewczyna nie potrafiła zrozumieć, czemu to zrobił. Najpierw przybił jej dłonie do ściany a teraz całuje? Jaki to ma z tym związek? Mimo to odwzajemniła jego pocałunek. Było to na prawdę przyjemne. Chociaż na tę chwilę potrafiła zapomnieć o bólu. Jednak ta chwila przyjemności została przerwana w momencie kiedy odgryzł jej język, który połknął. Ponownie rozległ się krzyk dziewczyny. Najwidoczniej nie tego się spodziewała. Myślała, że będzie przyjemnie? Chyba coś jej się w głowie poprzewracało. Dla niego będzie przyjemnie, dla niej niekoniecznie. W pewnym momencie wgryzł się w jej szyję i odgryzł jej kawałek. Krzyczała cały czas. Cóż, Kamio miał jeden cel - zjeść Akemi żywcem. W sumie po co on będzie to przegryzał? Najlepiej połknąć. Przerzucił się na jedną rękę, chwilę zajęło mu, kiedy obgryzł całą rękę zostawiając tylko kości. Towarzyszyły mu przy tym krzyki agonii dziewczyny. Darła się za każdym razem, gdy odrywał jej mięso od kości. Nadszedł czas na drugą rękę. Brał wielkie kęsy i znów ręka pozbawiona mięsa. Same kości ubrudzone krwią, nie mówiąc już o Kamio. On to całą twarz miał we krwi dziewczyny. Zabrał się za jej tułów, wnętrzności. Zeżarł wszystko co miała w środku. Jelita, żołądek, wątrobę, macicę. Dosłownie wszystko. Nawet nie zorientował się, że dziewczyna już jest martwa. Tak czy siak dokończył to co zaczął. Zjadł ją całą, twarz, oczy... Nawet te okolice intymne, w sumie jak wszystko to wszystko, a co! Była na prawdę smaczna. Trzeba przyznać, że trafił mu się na prawdę wyśmienity człowiek. Skoro mięso było smaczne to dusza pewnie tak samo.
***
- Kim był ten, który mnie porwał? - Zapytała przerywając ciszę i uniosła wzrok z talerza kierując go na twarz Kamio, pomyślała sobie, że może on coś o tym wie, w końcu to jego wymiar. Dziwi ją zresztą to, że nie został królem demonów, nie znała powodu, ale przypuszczała, że nie chciał tego tytułu, bo po co mu, przecież i tak jest sławny jako jeden z najsilniejszych demonów tego wymiaru.
- Kim był? Był nikim. To tylko kupa mięsa porośnięta łuskami. - Odpowiedział spokojnie. Nie chciał jej mówić o pewnej bogini, która bądź co bądź zalazła mu za skórę. Nienawidzi jej. Jest jak wrzód na dupie. Gdyby jej powiedział, kim on był i dokąd ją prowadził dziewczyna zadawała mu masę pytań na ten temat. Dowie się w swoim czasie, jak na razie nie jest skory do tego, by wprowadzać ją w szczegóły.
- Ale kimś jednak musiał być. - Mruknęła pod nosem biorąc do ust ostatni kawałek omletu. Zjadłszy swój posiłek wstała od stołu, zaniosła talerzyk do zlewu a następnie wyciągnęła szklankę, do której nalała soku. Omlet był dobry, ale po nim zachciało jej się pić. Duszkiem wypiła zawartość szklanki dolewając sobie znowu.
- Tak jak mówiłem, jaszczur był nikim. - Oznajmił znikając z kuchni. Poczeka sobie aż ta zaśnie, a wtedy wejdzie do jej snu i rozpęta w nim piekło. Plusem jest to, że właśnie on panuje nad cudzą psychiką i on decyduje. Oj tak, życie demona jest piękne.
Dziewczyna pomyła po sobie naczynia i spojrzała w okno. Wyszłaby sobie na zewnątrz na spacer, ale... grasują tam demony. Ostatnio Akemi nie była świadoma tego, że demon chciał ją zaatakować. Na szczęście pojawił się Kamio. Zmrużyła lekko oczy, nie potrafi rozpoznać czy w tym wymiarze jest noc czy dzień, ale wiedziała, że tutejsze powietrze jej nie służy, bo za szybko kładzie się spać. Była ciekawa, jaka jest teraz pora dnia w jej świecie. Zaraz! Ma przecież zegarek, spojrzała więc na niego i nieco się zdziwiła, bo wskazówki zamiast ruszać do przodu cofają się w szybkim tempie. Świat demonów jest na prawdę dziwny. Mimo że Akemi nie miała znajomych w świecie ludzi to tęskni za swoim domem. Może kiedyś do niego wróci. Jak na razie nie zapowiada się na to, by chłopak zgodził się na to. Westchnęła ciężko po czym ruszyła w stronę swojego pokoju. Przebierze się i pójdzie spać co też zrobiła. Ubrana w koszulę nocną położyła się do łóżka, przykryła kołdrą i powoli zasypiała. W sumie minęło trochę czasu nim całkowicie zasnęła, bo bała się, że przyjdzie Kamio, ale nie przyszedł. Sen zatem będzie miała spokojny, a bynajmniej tak jej się wydawało. Czarnowłosy już zaplanował sobie w kuchni co zrobi, było to złe i to bardzo, ale to dla niej, dla niego to czysta zabawa. Jeżeli nie może znęcać się nad nią realnie to poznęca się we śnie, będzie tak długo to robił aż w końcu będzie miała dosyć i popełni z tego powodu samobójstwo. Niszczenie psychiki to też pewnego rodzaju tortury a on od tego jest specem. Pewnej dziewczynie całkowicie zniszczył psychikę. Tak dobrze się bawił... Nie wchodził do jej snu. Wręcz przeciwnie. Była upadłym aniołem, trudno było ją zabić, więc mógł sobie pozwolić na dosłownie wszystko. W sumie to wcale nie jest zły pomysł, żeby niektóre tortury jakie przeżyła Livia wprowadzić do snu Akemi. Ciekawe jak to ona zniesie. Warto się przekonać...
Gdy blondwłosa zasnęła on cicho wkradł się do jej pokoju i usiadł obok niej na łóżku przyglądając się jej. Śpi jak zabita. Teraz da pokaz w jej śnie. Zamknął oczy i ni stąd ni zowąd pojawił się w jej śnie. Była w domu, chyba swoim, bo raczej nie kojarzy tego pomieszczenia u siebie w zamczysku, tak czy inaczej miała ten dom nawet duży, bo zaczął go zwiedzać w poszukiwaniu swojej zabawki jaką była właśnie Akemi. Zauważył ją w salonie i zaszedł ją od tyłu.
- Duży masz dom. - Odezwał się a ta przestraszona upuściła płyty do odtwarzacza DVD, akurat wybierała jakieś romanse. Dobrze jest od czasu do czasu pooglądać telewizję niż siedzieć cały czas przy książkach. Jeszcze zyska przezwisko 'mól książkowy'.
- Ty znowu tutaj? - Zapytała zniesmaczona na jego widok. Znowu wkrada się do jej snu, jest to na prawdę uciążliwe, bo nie można się porządnie wyspać.
- Tak, znowu tutaj. - Odpowiedział nie robiąc sobie nic z jej poirytowania.
- Niech zgadnę, nudzisz się?
- Tak, ale znalazłem sobie już zajęcie. - Na jego twarzy zakwitł psychopatyczny uśmiech. Chwycił za jej nadgarstki przywierając przerażoną dziewczynę do ściany. W jego dłoni powstał sztylet i wbił go w dłoń Akemi rozpościerając jej ręce na boki. Byłoby mu trochę niewygodnie, gdyby przebił jej dłonie nad głową. W chwili, gdy sztylet przebił dłoń blondwłosej ta zaczęła się drzeć. Tak, prawdziwa muzyka dla jego uszu. Lubił, gdy ktoś cierpi a tym bardziej Akemi. Z drugą dłonią zrobił to samo. Widział ból wyrysowany na jej twarzyczce mokrej od łez.
- To nie będzie bolało. - Nie będzie bolało bynajmniej na żywo, w śnie to co innego. Przymknął lekko powieki spoglądając na nią z dołu do góry. Zawadzały mu ciuchy, zdarł więc je z niej zostawiając ją nagą. Ciało miała niczego sobie. Przynajmniej nie było widać kości, nie to co tamtej. Nie dość, że mała, to chuda i płaska jak deska. Figurę miała, ale biustu już nie.
Ciało Akemi drżało jak galareta, była przerażona. Widać było to po niej i to bardzo. Na jego twarzy wymalował się nikły uśmiech, zbliżył się do niej kładąc swoją dłoń na jej policzku i namiętnie pocałował. Dziewczyna nie potrafiła zrozumieć, czemu to zrobił. Najpierw przybił jej dłonie do ściany a teraz całuje? Jaki to ma z tym związek? Mimo to odwzajemniła jego pocałunek. Było to na prawdę przyjemne. Chociaż na tę chwilę potrafiła zapomnieć o bólu. Jednak ta chwila przyjemności została przerwana w momencie kiedy odgryzł jej język, który połknął. Ponownie rozległ się krzyk dziewczyny. Najwidoczniej nie tego się spodziewała. Myślała, że będzie przyjemnie? Chyba coś jej się w głowie poprzewracało. Dla niego będzie przyjemnie, dla niej niekoniecznie. W pewnym momencie wgryzł się w jej szyję i odgryzł jej kawałek. Krzyczała cały czas. Cóż, Kamio miał jeden cel - zjeść Akemi żywcem. W sumie po co on będzie to przegryzał? Najlepiej połknąć. Przerzucił się na jedną rękę, chwilę zajęło mu, kiedy obgryzł całą rękę zostawiając tylko kości. Towarzyszyły mu przy tym krzyki agonii dziewczyny. Darła się za każdym razem, gdy odrywał jej mięso od kości. Nadszedł czas na drugą rękę. Brał wielkie kęsy i znów ręka pozbawiona mięsa. Same kości ubrudzone krwią, nie mówiąc już o Kamio. On to całą twarz miał we krwi dziewczyny. Zabrał się za jej tułów, wnętrzności. Zeżarł wszystko co miała w środku. Jelita, żołądek, wątrobę, macicę. Dosłownie wszystko. Nawet nie zorientował się, że dziewczyna już jest martwa. Tak czy siak dokończył to co zaczął. Zjadł ją całą, twarz, oczy... Nawet te okolice intymne, w sumie jak wszystko to wszystko, a co! Była na prawdę smaczna. Trzeba przyznać, że trafił mu się na prawdę wyśmienity człowiek. Skoro mięso było smaczne to dusza pewnie tak samo.
***
czwartek, 13 sierpnia 2015
Rozdział VII
Westchnął ciężko, po czym podszedł do okna w jej pokoju. Grupa demonów zebrała się pod jego zamkiem, zapewne obmyślają plan jakby zgarnąć Akemi ze sobą i wyssać jej duszę, ale Kamio do tego nie dopuści. Ona należy do niego i nikogo więcej. W zamian za kontrakt dziewczyna oddała mu swoją duszę. Cóż, z matką raczej się już nie zobaczy. Jej dusza po śmierci miała powędrować do nieba, ale niestety sprawy nieco się skomplikowały. Dla własnego bezpieczeństwa musiała zawrzeć z nim kontrakt, inaczej byłaby torturowana a ona nie chciałaby cierpieć, zresztą kto przepadałby za torturami i to jeszcze w wykonaniu Kamio? Nic dziwnego, że wszyscy się go boją. Tak jak przypuszczał, szykowali się na to, by wziąć Akemi żywcem.
Jeden z demonów podszedł do okna, by wypatrzeć swoją ofiarę, która właśnie zatrzymała się w salonie przeglądając jakieś kanały telewizyjne, najwidoczniej była po irytowana, było to widać po jej wyrazie twarzy, ale to teraz nieistotne, ważne, żeby ją pojmać. Wtedy drugi demon po kryjomu wszedł do zamku upewniwszy się, że Kamio nie ma w pobliżu, bo byłoby krucho. Nikt nie chciał z nim zadzierać, w końcu był najniebezpieczniejszym demonem tego świata. Nieproszony gość postanowił działać jednak inaczej, jest tak blisko swojego celu... czemu miałby się z innymi dzielić duszą, przecież to on wykonuje brudną robotę. Wyczarował więc w swojej dłoni sztylet i zanim zdążył wbić sztylet w głowę dziewczyny skręcono mu kark. Chłopak działał szybko i cicho. Akemi tylko by wpadła w panikę a tego wolał uniknąć. Przerzucił martwe ciało przez ramię i zniknął. Na zewnątrz rozprawił się z innymi demonami wyrywając im wszystkie wnętrzności a następnie ćwiartując sztyletem z czarnego lodu. Czarnowłosy umazany krwią wszedł do zamku i udał się do łazienki umyć się. W sumie weźmie od razu gorącą kąpiel, to pozwoli mu się zrelaksować, bo teraz nerwy nim szarpią. Napuścił wody do wanny, ściągnął ubrania i wszedł do wanny zakręcając wodę. Blondwłosa w tym samym czasie oglądała jakiś film romantyczny, na którym powoli zaczęła przysypiać. Nie była to jednak sprawka zmęczenia. Za nią stał zamaskowany mężczyzna, który pojawił się ot tak w zamku Kamio posypując ją jakimś proszkiem, a gdy ta już zasnęła przerzucił ją przez ramię. Wtedy Kamio poczuł, że coś jest nie tak. Szybko wyszedł z wanny owijając się w pasie ręcznikiem i zbiegł na dół, ale Akemi już nie było. Na początku chciał myśleć, że dziewczyna bawi się z nim w chowanego, ale to niemożliwe, bo nie czuje jej tutaj. Ona na prawdę została uprowadzona, ale przez kogo? Zabije tego, kto to zrobił. Tak, jego śmierć będzie powolna i bolesna. Już on się o to postara.
Zamaskowana postać zdjęła z twarzy chustę. Miała gadzi pysk i gruby ogon. Tylko jedna osoba ma kogoś tak dobrego, by ukraść cenną rzecz sprzed nosa Kamio. Jest to rzecznik Saerii, bogini chaosu, która od dawien dawna planowała zemstę na chłopaku z powodu pewnej drobnej osóbki imieniem Livia. Mimo że była mała, bo ledwo sięgała do klatki piersiowej Kamio to jej dusza była wyjątkowa. Saerii walczyła o to, by mieć tę duszę dla siebie, ale niestety Kamio ją pożarł. Co więcej Livia umarła z uśmiechem na twarzy. Trudno jej było pożegnać się z kimś takim jak Kamio a to tylko dlatego, że darzyła go miłością, która była jednak nieodwzajemniona, mimo to chłopak lubił dziewczynę. Wolała jednak by to on pożarł jej duszę niż Saerii. To było trochę trudne rozstanie, bo tamta dziewczyna nigdy nie darzyła kogoś tak wielką miłością.
Akemi powoli się budziła, od razu wiedziała, że to nie Kamio, bo ten co ją teraz niósł jest barczysty no i gruby. Nie wiedziała, gdzie ją bierze, ale to wiedziała na pewno, że nie będzie to nic dobrego. Na co ma się szykować? Bała się, tak bardzo się bała a czarnowłosego przy niej nie było. Na to wychodzi, że dziewczyna została porwana. Spojrzała na swój znaczek na nadgarstku, nie bez przyczyny ludzie zawierający kontrakt z demonem mają na sobie znaczki, czytała kiedyś o tym a nawet oglądała kilka filmów. Powinno to zadziałać a z tego co widziała to jest już za daleko od zamku chłopaka. Zamknęła po chwili oczy i w duchu pomyślała o Kamio, tak bardzo chciała, by ją uratował, by wyrwał ją z rąk nieprzyjaciela i wtedy znak na jej nadgarstku rozbłysnął, czarnowłosy to poczuł, wiedział już gdzie jest Akemi, była bardzo daleko i zbliżała się do jakiejś twierdzy i to nie byle jakiej. Była to twierdza jego śmiertelnego wroga, Saerii. Musi szybko działać nim ta dojrzy Akemi, w przeciwnym razie będzie po niej a do tego nie może dopuścić.
Pojawił się naprzeciwko gada, Kamio działał na prawdę szybko, bo w jednej chwili głowa rzecznika odpadła a w ręku chłopaka można było dostrzec sztylet ubrudzony zieloną krwią wroga. Przechwycił Akemi.
- Pojawiłeś się. - Powiedziała z niewielkim uśmiechem na twarzy.
- Bo mnie wezwałaś. Dzięki temu łatwiej mi było cię odnaleźć. - Uniósł kącik ust do góry w lekkim uśmiechu. - Widzę, że już wiesz do czego służy twój znak na nadgarstku.
- Pomyślałam, że to zadziała. W końcu czytałam książki przygodowe i oglądałam parę filmów. Więc takie na prawdę się przydają. - Oznajmiła.
- Jednak aż tak głupia nie jesteś. - Powiedział posyłając jej złośliwy uśmiech, ta zaś nadymała policzki i pociągnęła go za nos, wcale nie jest głupia, może miała parę głupich pomysłów, ale dziewczyna jest na swój sposób sprytna, przecież znalazła sposób, żeby uniknąć tortur, zawarła z nim pakt a to było jedyne wyjście z opałów, w których wtedy się znalazła.
- Jestem głodna. - Powiedziała ni stąd ni zowąd. - Wracajmy do zamku.
- Tak, wracajmy. Tu jest niebezpiecznie. - Mruknął po czym zniknął i razem z nią pojawił się w kuchni, posadził ją na krześle. - Mów co byś chciała zjeść pókim dobry.
- To miło z twojej strony. Zjadłabym omlet z kawałkami papryki. - Odpowiedziała posyłając mu delikatny uśmiech. Bez zbędnego słowa zabrał się za robienie omletu, o który poprosiła dziewczyna, a gdy już był gotowy, wyciągnął talerz i widelec, przełożył omlet na talerz i podał pod nos Akemi. Ta odebrała od niego widelczyk i zaczęła na spokojnie jeść, natomiast ten usiadł naprzeciwko niej i patrzył jak je. Wtedy do głowy przyszedł mu pomysł, co tym razem może zrobić w jej śnie. Będzie na prawdę wesoło, bynajmniej dla niego, bo dla niej już nie za bardzo...
***
Jeden z demonów podszedł do okna, by wypatrzeć swoją ofiarę, która właśnie zatrzymała się w salonie przeglądając jakieś kanały telewizyjne, najwidoczniej była po irytowana, było to widać po jej wyrazie twarzy, ale to teraz nieistotne, ważne, żeby ją pojmać. Wtedy drugi demon po kryjomu wszedł do zamku upewniwszy się, że Kamio nie ma w pobliżu, bo byłoby krucho. Nikt nie chciał z nim zadzierać, w końcu był najniebezpieczniejszym demonem tego świata. Nieproszony gość postanowił działać jednak inaczej, jest tak blisko swojego celu... czemu miałby się z innymi dzielić duszą, przecież to on wykonuje brudną robotę. Wyczarował więc w swojej dłoni sztylet i zanim zdążył wbić sztylet w głowę dziewczyny skręcono mu kark. Chłopak działał szybko i cicho. Akemi tylko by wpadła w panikę a tego wolał uniknąć. Przerzucił martwe ciało przez ramię i zniknął. Na zewnątrz rozprawił się z innymi demonami wyrywając im wszystkie wnętrzności a następnie ćwiartując sztyletem z czarnego lodu. Czarnowłosy umazany krwią wszedł do zamku i udał się do łazienki umyć się. W sumie weźmie od razu gorącą kąpiel, to pozwoli mu się zrelaksować, bo teraz nerwy nim szarpią. Napuścił wody do wanny, ściągnął ubrania i wszedł do wanny zakręcając wodę. Blondwłosa w tym samym czasie oglądała jakiś film romantyczny, na którym powoli zaczęła przysypiać. Nie była to jednak sprawka zmęczenia. Za nią stał zamaskowany mężczyzna, który pojawił się ot tak w zamku Kamio posypując ją jakimś proszkiem, a gdy ta już zasnęła przerzucił ją przez ramię. Wtedy Kamio poczuł, że coś jest nie tak. Szybko wyszedł z wanny owijając się w pasie ręcznikiem i zbiegł na dół, ale Akemi już nie było. Na początku chciał myśleć, że dziewczyna bawi się z nim w chowanego, ale to niemożliwe, bo nie czuje jej tutaj. Ona na prawdę została uprowadzona, ale przez kogo? Zabije tego, kto to zrobił. Tak, jego śmierć będzie powolna i bolesna. Już on się o to postara.
Zamaskowana postać zdjęła z twarzy chustę. Miała gadzi pysk i gruby ogon. Tylko jedna osoba ma kogoś tak dobrego, by ukraść cenną rzecz sprzed nosa Kamio. Jest to rzecznik Saerii, bogini chaosu, która od dawien dawna planowała zemstę na chłopaku z powodu pewnej drobnej osóbki imieniem Livia. Mimo że była mała, bo ledwo sięgała do klatki piersiowej Kamio to jej dusza była wyjątkowa. Saerii walczyła o to, by mieć tę duszę dla siebie, ale niestety Kamio ją pożarł. Co więcej Livia umarła z uśmiechem na twarzy. Trudno jej było pożegnać się z kimś takim jak Kamio a to tylko dlatego, że darzyła go miłością, która była jednak nieodwzajemniona, mimo to chłopak lubił dziewczynę. Wolała jednak by to on pożarł jej duszę niż Saerii. To było trochę trudne rozstanie, bo tamta dziewczyna nigdy nie darzyła kogoś tak wielką miłością.
Akemi powoli się budziła, od razu wiedziała, że to nie Kamio, bo ten co ją teraz niósł jest barczysty no i gruby. Nie wiedziała, gdzie ją bierze, ale to wiedziała na pewno, że nie będzie to nic dobrego. Na co ma się szykować? Bała się, tak bardzo się bała a czarnowłosego przy niej nie było. Na to wychodzi, że dziewczyna została porwana. Spojrzała na swój znaczek na nadgarstku, nie bez przyczyny ludzie zawierający kontrakt z demonem mają na sobie znaczki, czytała kiedyś o tym a nawet oglądała kilka filmów. Powinno to zadziałać a z tego co widziała to jest już za daleko od zamku chłopaka. Zamknęła po chwili oczy i w duchu pomyślała o Kamio, tak bardzo chciała, by ją uratował, by wyrwał ją z rąk nieprzyjaciela i wtedy znak na jej nadgarstku rozbłysnął, czarnowłosy to poczuł, wiedział już gdzie jest Akemi, była bardzo daleko i zbliżała się do jakiejś twierdzy i to nie byle jakiej. Była to twierdza jego śmiertelnego wroga, Saerii. Musi szybko działać nim ta dojrzy Akemi, w przeciwnym razie będzie po niej a do tego nie może dopuścić.
Pojawił się naprzeciwko gada, Kamio działał na prawdę szybko, bo w jednej chwili głowa rzecznika odpadła a w ręku chłopaka można było dostrzec sztylet ubrudzony zieloną krwią wroga. Przechwycił Akemi.
- Pojawiłeś się. - Powiedziała z niewielkim uśmiechem na twarzy.
- Bo mnie wezwałaś. Dzięki temu łatwiej mi było cię odnaleźć. - Uniósł kącik ust do góry w lekkim uśmiechu. - Widzę, że już wiesz do czego służy twój znak na nadgarstku.
- Pomyślałam, że to zadziała. W końcu czytałam książki przygodowe i oglądałam parę filmów. Więc takie na prawdę się przydają. - Oznajmiła.
- Jednak aż tak głupia nie jesteś. - Powiedział posyłając jej złośliwy uśmiech, ta zaś nadymała policzki i pociągnęła go za nos, wcale nie jest głupia, może miała parę głupich pomysłów, ale dziewczyna jest na swój sposób sprytna, przecież znalazła sposób, żeby uniknąć tortur, zawarła z nim pakt a to było jedyne wyjście z opałów, w których wtedy się znalazła.
- Jestem głodna. - Powiedziała ni stąd ni zowąd. - Wracajmy do zamku.
- Tak, wracajmy. Tu jest niebezpiecznie. - Mruknął po czym zniknął i razem z nią pojawił się w kuchni, posadził ją na krześle. - Mów co byś chciała zjeść pókim dobry.
- To miło z twojej strony. Zjadłabym omlet z kawałkami papryki. - Odpowiedziała posyłając mu delikatny uśmiech. Bez zbędnego słowa zabrał się za robienie omletu, o który poprosiła dziewczyna, a gdy już był gotowy, wyciągnął talerz i widelec, przełożył omlet na talerz i podał pod nos Akemi. Ta odebrała od niego widelczyk i zaczęła na spokojnie jeść, natomiast ten usiadł naprzeciwko niej i patrzył jak je. Wtedy do głowy przyszedł mu pomysł, co tym razem może zrobić w jej śnie. Będzie na prawdę wesoło, bynajmniej dla niego, bo dla niej już nie za bardzo...
***
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Rozdział VI
Kamio popełznął w stronę swojego pokoju, gdzie wpełzł na łóżko, które było solidne, na tyle solidne, by mogło unieść jego ciężar. Strawić jej nie strawi, nie może. Po prostu to była dla niej kara za to, że ścięła mu czarną kitę, która nikomu nic nie wadziła, ona sobie tylko tak zwisała z końcówki ogona a ta bezczelnie ją ścięła. w sumie była to jej zemsta, ale z tym przesadziła. Mogła na przykład go wrzucić do wanny z farbą, równie dobrze, mogła go wysmarować pastą do zębów lub obrzucić ciastem, ale... to co ona zrobiła przechodzi ludzkie pojęcie.
Uznawszy, że już wystarczy po prostu ją zwrócił. Była cała we flegmie, która niezbyt dobrze pachniała a on sam przybrał swoją ludzką postać.
- Lepiej idź się umyć. Nie zamierzam przechodzić obok kogoś, kto śmierdzi. - Mruknął.
- Ale to ty mnie połknąłeś i dlatego cała się lepię...! - Warknęła zniesmaczona.
- Nie zapominaj, że ty jesteś temu winna. Sama sobie nagrabiłaś a teraz zmiataj do łazienki się umyć. - Ponaglił ją. Teraz będzie musiał czekać aż włosy na jego czubku ogona odrosną. Niech jeszcze raz spróbuje bawić się nożyczkami przy jego kicie a sam zgoli ją na łysko. Nie ma to jak wojna między człowiekiem a demonem. Akemi burknęła coś niezrozumiałego pod nosem po czym opuściła jego pokój kierując się prosto do łazienki. Tam ściągnęła wszystkie ciuchy i weszła pod prysznic. Wymyła się porządnie, włosy tym bardziej. Teraz jej włosy pachną lawendą a to za sprawką jej ulubionego szamponu. Może i jest drogi, ale... Włosy się po nim szybko nie przetłuszczają, są gęste i wzmacniają
włosy. Kamio zaś leżał sobie na łóżku wpatrując w sufit. Nudziło mu się, zresztą jak zawsze, dobrze że jednak natrafił się ktoś taki jak Akemi, przynajmniej może się zabawić. No właśnie, Kamio sobie teraz pożartuje z Akemi, nie ma nic innego do roboty, więc... a do snów zagości nocą, kiedy będzie smacznie spała. Wstał więc i pojawił się w łazience, dziewczyna go nie widzi, to dobrze. Wziął z szafki wszystkie ręczniki i jej ciuchy i zniknął zostawiając ją bez niczego, ciekawe co teraz zrobi. W sumie ciekawie to by wyglądało, gdyby Akemi chodziła całkowicie nago po domu, nie żeby był jakimś zboczeńcem. Po prostu mu by to nie przeszkadzało, nie narzekałby.
Blondwłosa skończywszy się myć, wyszła z kabiny prysznicowej. Teraz się zorientowała, że nie ma ciuchów, które wcześniej nosiła. Otworzyła szafki, tutaj też nie było ręczników.
- Kamio! Gdzie są ręczniki? - Krzyknęła, żeby ją usłyszał, ale nic się nie odezwał. Może śpi? Wahała się teraz wyjść, no ale... musiała jakoś przedostać się do pokoju, żeby się ubrać. Cóż, uchyliła drzwi i upewniając się, że nie ma go w pobliżu wyszła z łazienki kompletnie naga. Ruszyła w stronę swojego pokoju, ale stało się coś, czego nie mogła przewidzieć. Za nią stanął Kamio, zatkał jej usta, żeby nie krzyczała, nie zniósłby tego. Nie wiedziała co zamierzał, ale wiedziała jedno, wiedziała, że się boi i to cholernie. Nawet teraz przypomniało jej się, że ojciec postąpił podobnie, przez co zaczęła się rwać. Chłopak przycisnął ją bardziej do siebie, by się nie rwała. Palcem u wolnej ręki zaczął zataczać koła na jej brzuchu, Akemi aż cała drżała.
- Trzęsiesz się jak galareta. - Wyszeptał cicho do jej ucha, podrażniając je swoim ciepłym oddechem. Palcem po chwili zaczął zjeżdżać powoli w dół, wtedy dziewczyna się szarpnęła. Było słychać jak jej serce wali o żebra, jakby się chciało wyrwać z jej piersi.
- Skoro nie chcesz tu to może tutaj? - Palcem zaczął wodzić po jej brzuchu w górę zatrzymując go na mostku. Dziewczynę ogarnęła fala gorąca, nie chciała tego! Czemu on jej to robi?! Wyrwać się nie może, bo mocno ją trzyma. Przygryzł leciutko po chwili jej ucho, łukiem ominął jej pierś i znowu zaczął wodzić palcem po jej ciele. Dziewczyna, gdy poczuła palec na swojej pachwinie po prostu zemdlała, zemdlała z przerażenia. Kamio się zdziwił tym, ale chyba wiedział o co jej chodziło. Chodziło o to co robił jej ojciec. No ale co miał robić, skoro mu się nudziło? No a teraz Akemi mu tutaj zemdlała. Przerzucił ją przez ramię, bo tak było mu wygodnie i poszedł do pokoju, gdzie położył ją na łóżku, ubrał w bieliznę i przykrył kocem, a następnie opuścił pokój. Wyczuł w swoim domu nieproszonego gościa. Znowu jakiś demon zapragnął duszy Akemi, ale jej dusza już należała do niego, w końcu to z nim miała kontrakt a nie z innymi nic niewartymi demonami niższego pokroju. Zszedł do salonu a tam zajął się demonem w sposób dosyć brutalny. Urwał głowę, wypruł wnętrzności... No i teraz trzeba to posprzątać co też zrobił. Brudna robota. Był cały we krwi tego pomiota. Krew to już Akemi wytrze mopem, jemu się nie chce, zresztą mało kiedy tutaj sprząta.
Po jakimś czasie Akemi ocknęła się. Była ubrana tylko w bieliznę, czyli Kamio ją ubrał. Pewnie mu się nudziło, kiedy tak zaszedł ją od tyłu, gdy ta wychodziła z łazienki. Przesadził, on na prawdę przesadził. Ta zniewaga krwi wymaga. Oj dostanie mu się. Tak! To jest wojna, a co! Kto jej może zabronić? Chociaż u siebie nie jest a ona musi mu pokazać, kto tu rządzi, o ile zbierze w sobie tę odwagę, bo na razie rezultatów nie widać. Ona raczej podlega Kamio. w sumie wobec demona człowiek jest bezsilny a chłopak jest na prawdę potężnym demonem. Można nawet rzec, że jest demonem demonów. Nikt mu nie dorównuje.
Usiadła przecierając oczy po czym podeszła do szafy wyciągając sukienkę. Teraz w niej sobie pochodzi. Nikt w końcu nie mówi jak ma się ubierać. Kiedy się ubrała otworzyła drzwi, w których stanął jej demon.
- I jak? Podobało ci się? - Zapytał uśmiechając się złośliwie. Dziewczyna tylko uderzyła go w twarz z liścia za to co zrobił.
- A jak myślisz? Jesteś świnią. Najlepiej przerobić cię na szynkę lub paróweczki.
- Uważaj na słowa, Akemi.
- Bo co? - Odburknęła marszcząc brwi.
- Bo urwę ci ten przeklęty język i wsadzę ci go do gardła.
- A tylko spróbuj a zrobię tak, żeby but utkwił w twoich czterech literach. - Syknęła ostrzegawczo.
- A dosięgniesz? - Zapytał krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Słuchaj... Sięgam nogą wyżej niż ty potrafisz szczać... - I tu zakończył się temat, wyminęła go i poszła do kuchni a ten dalej stał w drzwiach i myślał nad tym, co przed chwilą miało miejsce. Odkąd to ona taka pyskata się stała? Jeżeli tak dalej pójdzie to Akemi będzie mogła nim z łatwością rządzić a on by tego nie zniósł.
***
Uznawszy, że już wystarczy po prostu ją zwrócił. Była cała we flegmie, która niezbyt dobrze pachniała a on sam przybrał swoją ludzką postać.
- Lepiej idź się umyć. Nie zamierzam przechodzić obok kogoś, kto śmierdzi. - Mruknął.
- Ale to ty mnie połknąłeś i dlatego cała się lepię...! - Warknęła zniesmaczona.
- Nie zapominaj, że ty jesteś temu winna. Sama sobie nagrabiłaś a teraz zmiataj do łazienki się umyć. - Ponaglił ją. Teraz będzie musiał czekać aż włosy na jego czubku ogona odrosną. Niech jeszcze raz spróbuje bawić się nożyczkami przy jego kicie a sam zgoli ją na łysko. Nie ma to jak wojna między człowiekiem a demonem. Akemi burknęła coś niezrozumiałego pod nosem po czym opuściła jego pokój kierując się prosto do łazienki. Tam ściągnęła wszystkie ciuchy i weszła pod prysznic. Wymyła się porządnie, włosy tym bardziej. Teraz jej włosy pachną lawendą a to za sprawką jej ulubionego szamponu. Może i jest drogi, ale... Włosy się po nim szybko nie przetłuszczają, są gęste i wzmacniają
włosy. Kamio zaś leżał sobie na łóżku wpatrując w sufit. Nudziło mu się, zresztą jak zawsze, dobrze że jednak natrafił się ktoś taki jak Akemi, przynajmniej może się zabawić. No właśnie, Kamio sobie teraz pożartuje z Akemi, nie ma nic innego do roboty, więc... a do snów zagości nocą, kiedy będzie smacznie spała. Wstał więc i pojawił się w łazience, dziewczyna go nie widzi, to dobrze. Wziął z szafki wszystkie ręczniki i jej ciuchy i zniknął zostawiając ją bez niczego, ciekawe co teraz zrobi. W sumie ciekawie to by wyglądało, gdyby Akemi chodziła całkowicie nago po domu, nie żeby był jakimś zboczeńcem. Po prostu mu by to nie przeszkadzało, nie narzekałby.
Blondwłosa skończywszy się myć, wyszła z kabiny prysznicowej. Teraz się zorientowała, że nie ma ciuchów, które wcześniej nosiła. Otworzyła szafki, tutaj też nie było ręczników.
- Kamio! Gdzie są ręczniki? - Krzyknęła, żeby ją usłyszał, ale nic się nie odezwał. Może śpi? Wahała się teraz wyjść, no ale... musiała jakoś przedostać się do pokoju, żeby się ubrać. Cóż, uchyliła drzwi i upewniając się, że nie ma go w pobliżu wyszła z łazienki kompletnie naga. Ruszyła w stronę swojego pokoju, ale stało się coś, czego nie mogła przewidzieć. Za nią stanął Kamio, zatkał jej usta, żeby nie krzyczała, nie zniósłby tego. Nie wiedziała co zamierzał, ale wiedziała jedno, wiedziała, że się boi i to cholernie. Nawet teraz przypomniało jej się, że ojciec postąpił podobnie, przez co zaczęła się rwać. Chłopak przycisnął ją bardziej do siebie, by się nie rwała. Palcem u wolnej ręki zaczął zataczać koła na jej brzuchu, Akemi aż cała drżała.
- Trzęsiesz się jak galareta. - Wyszeptał cicho do jej ucha, podrażniając je swoim ciepłym oddechem. Palcem po chwili zaczął zjeżdżać powoli w dół, wtedy dziewczyna się szarpnęła. Było słychać jak jej serce wali o żebra, jakby się chciało wyrwać z jej piersi.
- Skoro nie chcesz tu to może tutaj? - Palcem zaczął wodzić po jej brzuchu w górę zatrzymując go na mostku. Dziewczynę ogarnęła fala gorąca, nie chciała tego! Czemu on jej to robi?! Wyrwać się nie może, bo mocno ją trzyma. Przygryzł leciutko po chwili jej ucho, łukiem ominął jej pierś i znowu zaczął wodzić palcem po jej ciele. Dziewczyna, gdy poczuła palec na swojej pachwinie po prostu zemdlała, zemdlała z przerażenia. Kamio się zdziwił tym, ale chyba wiedział o co jej chodziło. Chodziło o to co robił jej ojciec. No ale co miał robić, skoro mu się nudziło? No a teraz Akemi mu tutaj zemdlała. Przerzucił ją przez ramię, bo tak było mu wygodnie i poszedł do pokoju, gdzie położył ją na łóżku, ubrał w bieliznę i przykrył kocem, a następnie opuścił pokój. Wyczuł w swoim domu nieproszonego gościa. Znowu jakiś demon zapragnął duszy Akemi, ale jej dusza już należała do niego, w końcu to z nim miała kontrakt a nie z innymi nic niewartymi demonami niższego pokroju. Zszedł do salonu a tam zajął się demonem w sposób dosyć brutalny. Urwał głowę, wypruł wnętrzności... No i teraz trzeba to posprzątać co też zrobił. Brudna robota. Był cały we krwi tego pomiota. Krew to już Akemi wytrze mopem, jemu się nie chce, zresztą mało kiedy tutaj sprząta.
Po jakimś czasie Akemi ocknęła się. Była ubrana tylko w bieliznę, czyli Kamio ją ubrał. Pewnie mu się nudziło, kiedy tak zaszedł ją od tyłu, gdy ta wychodziła z łazienki. Przesadził, on na prawdę przesadził. Ta zniewaga krwi wymaga. Oj dostanie mu się. Tak! To jest wojna, a co! Kto jej może zabronić? Chociaż u siebie nie jest a ona musi mu pokazać, kto tu rządzi, o ile zbierze w sobie tę odwagę, bo na razie rezultatów nie widać. Ona raczej podlega Kamio. w sumie wobec demona człowiek jest bezsilny a chłopak jest na prawdę potężnym demonem. Można nawet rzec, że jest demonem demonów. Nikt mu nie dorównuje.
Usiadła przecierając oczy po czym podeszła do szafy wyciągając sukienkę. Teraz w niej sobie pochodzi. Nikt w końcu nie mówi jak ma się ubierać. Kiedy się ubrała otworzyła drzwi, w których stanął jej demon.
- I jak? Podobało ci się? - Zapytał uśmiechając się złośliwie. Dziewczyna tylko uderzyła go w twarz z liścia za to co zrobił.
- A jak myślisz? Jesteś świnią. Najlepiej przerobić cię na szynkę lub paróweczki.
- Uważaj na słowa, Akemi.
- Bo co? - Odburknęła marszcząc brwi.
- Bo urwę ci ten przeklęty język i wsadzę ci go do gardła.
- A tylko spróbuj a zrobię tak, żeby but utkwił w twoich czterech literach. - Syknęła ostrzegawczo.
- A dosięgniesz? - Zapytał krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Słuchaj... Sięgam nogą wyżej niż ty potrafisz szczać... - I tu zakończył się temat, wyminęła go i poszła do kuchni a ten dalej stał w drzwiach i myślał nad tym, co przed chwilą miało miejsce. Odkąd to ona taka pyskata się stała? Jeżeli tak dalej pójdzie to Akemi będzie mogła nim z łatwością rządzić a on by tego nie zniósł.
***
środa, 5 sierpnia 2015
Rozdział V
Oboje spali. Kamio w salonie a Akemi w swoim pokoju, spali tak do białego rana, tyle że Kamio wstał wcześniej, zaś ona sobie dalej smacznie spała jak gdyby nigdy nic. Oczywiście chłopak z samego rana wstał i podszedł do barku wyciągając butelkę Bourbon'u i szklankę, do której nalał trunku i duszkiem wypił. Nalewał tak kilka razy aż opróżnił całą butelkę, którą później odstawił na bok. Akemi potem posprząta, a co! Po co on będzie się wysilał, w końcu Akemi to taka porządnicka dziewczyna, która utrzymuje porządek. W sumie wystarczy ją o to poprosić, żeby posprzątała. Wróć! Od kiedy on kogoś o cokolwiek prosi? Nie zna takiego słowa, wręcz się nim brzydzi. Po prostu ma posprzątać po nim i koniec.
Spojrzał w stronę schodów. Akemi jeszcze nie schodziła na dół a była już 11:00, coś za długi ma ten sen. Wzruszył lekko ramionami i wszedł na górę, ale nie do pokoju Akemi a do łazienki, gdzie lodowatą wodą napełnił wannę. Po chwili opuścił pomieszczenie i udał się do śpiącej jeszcze dziewczyny. Podszedł do niej i delikatnie wziął na ręce, by ta się nie obudziła, szedł z powrotem do łazienki, gdzie stanął przy wannie spoglądając raz na blondwłosą a raz na wodę. To powinno ją obudzić. Bez skrupułów puścił ją a ta z wielkim pluskiem skończyła w wodzie. Dziewczyna zaczęła piszczeć z oszołomienia i szybko wyszła z wody drżąc z zimna.
- Z-z-z-z-za c-c-co t-to?! - Wycedziła szczękając zębami. Przecież mogła popaść w hipotermię! Ale jest pewne teraz, że będzie chora. Czy on o tym nie pomyślał? Pewnie nie. W pewnym momencie kichnęła.
- Za długo spałaś. - Odparł obojętnie po czym ponownie opuścił łazienkę. Osiągnął swój cel a mianowicie drastyczna pobudka dziewczyny.
Warknęła coś pod nosem i cała drżąc ruszyła do pokoju po suche ciuchy wcześniej zdejmując te mokre i owijając się ręcznikiem, a będąc już w pokoju wyciągnęła spodnie dżinsowe i białą tunikę, no i oczywiście bieliznę, bez tego ani rusz. Zemści się na Kamio, oj zemści. Akemi jest mściwa a tym bardziej jak się na kogoś uweźmie. Tym kimś jest właśnie Kamio. Pożałuje, że ją wrzucił do wody i to w dodatku lodowatej. Kichnęła. Z tych nerwów aż miała ochotę obejrzeć coś w telewizji. Książek na razie nie chciała czytać, da na razie temu spokój. Ubrawszy się poszła do salonu. Kamio tam nie było, ciekawe gdzie polazł. Tak czy siak telewizor miała dla siebie. Wzięła pilota, załączyła telewizor i przełączyła od razu na jakieś romansidła. Czułość - coś czego nie doświadczyła przez ostatnie cztery lata. To w takich serialach i filmach romantycznych może wczuć się w rolę dziewczyny, którą obejmuje partner, ale niestety... to tylko film.
Po jakimś czasie film romantyczny został przełączony na horror, Akemi nie ogląda horrorów. Spojrzała za siebie. Kamio dorwał pilota, no nieźle. I jak teraz ma go odebrać? Ot tak sobie nie da jej pilota, będzie pewnie musiała coś zrobić. warknęła coś niezrozumiałego pod nosem.
- Oddaj mi pilota, Kamio. - Powiedziała jak na razie spokojnie.
- Bo co?
- Oddaj mi pilota. - Powtórzyła się.
- To weź go sobie. - Zaczął wymachiwać pilotem przed jej oczami. Wiadome było, że chciała go odzyskać i dlatego próbowała go przechwycić, ale ten szybko cofnął rękę. - Nie ma tak łatwo. Wiesz, coś za coś. - Uśmiechnął się wrednie.
- No dobrze. - Zaczęła. - Co mam zrobić, żebyś mi oddał pilota?
- Na sam początek wyrzuć tę butelkę do kosza. - Powiedział siadając na kanapie, a gdy ta wstała, by sięgnąć po butelkę, ten jak gdyby nigdy nic rozłożył się wygodnie na kanapie.
- Niech ci będzie. - Wzięła butelkę i poszła do kuchni wyrzucić ją, a gdy to zrobiła wróciła do salonu.
- A teraz zacznij skakać na jednej nodze obracając się wokół własnej osi i klepiąc się jednocześnie po głowie jak i po brzuchu. - Uśmiechnął się wrednie. Ta jak na zawołanie zrobiła to co powiedział, Kamio miał przy tym niezły ubaw. Nie ma co.
- Dobra. - Przestała skakać. - Teraz oddaj mi pilota.
- Jeszcze nie. Musisz przejść na rękach po całym salonie.
Akemi warknęła po czym przeskoczyła z nóg na ręce i spacerowała tak po całym salonie. Tunika opadła jej na twarz przez co było widać jej goły brzuch i biustonosz. Kamio przeniósł na chwilę wzrok na jej stanik, przynajmniej ta miała piersi, nie to co poprzednia dziewczyna, była prawie płaska jak deska. Odwrócił po chwili wzrok przenosząc go na sufit. W końcu Kamio to chłopak a tacy lubią sobie popatrzeć, co w tym złego? Po chwili dziewczyna stanęła na nogach obok niego.
- Zrobione. Oddaj mi wreszcie tego pilota...!
- Ostatnie zadanie: pocałuj moje stopy a zastanowię się, czy dać ci tego pilota. - Posłał jej złośliwy uśmiech. Akemi aż cała zrobiła się czerwona ze złości. No ileż można?! Niech mu będzie. Ściągnęła skarpetki z jego stóp po czym pocałowała każdą stopę.
- Zrobione. Oddaj mi pilota. - Powiedziała zniecierpliwiona.
- Dobrze. Proszę. - Oddał w końcu pilota i zniknął zostawiając ją samą. Ta od razu przełączyła na poprzedni kanał a tu... Koniec filmu. On to specjalnie zrobił! Zemsta będzie podwójna. Zadarł z niewłaściwą osobą. Opuściła salon udając się do kuchni po nożyczki. Musi jeszcze tylko znaleźć Kamio, co wcale nie było takie trudne. Był w swoim pokoju i zapewne obmyślał czym jeszcze może wkurzyć Akemi, bo tak ciągle gdyba na głos wymawiając jej imię. Zakradła się do niego po cichu. Ogon miał na wierzchu, o to jej właśnie chodziło, nie ruszał nim - jeszcze lepiej. Teraz tylko przybliżyła się do jego ogona i ścięła na łyso jego kitę, a gdy ten się zorientował szybko wybiegła. Złość wymalowała się na jego twarzy, żółte tęczówki w mgnieniu oka stały się czerwone. Przybrał postać węża. Był większy od anakondy i masywniejszy. Pojawił się nieoczekiwanie przed nią a ta potykając się o jego ciało przewróciła się na podłogę. Kamio szybko owinął się wokół jej ciała i otworzył szeroko paszczę. Nie będzie pluł jadem a ma go na prawdę sporo. Teraz on się odegra za to co mu zrobiła.
- Błagam, nie! - Krzyknęła rozpaczliwie, bojąc się tego, że ją na prawdę zje. No i słusznie. Nie ściskał jej zbyt mocno, mogło to doprowadzić do tego, że pod wpływem ciśnienia pękną jej żyły i kości. Bez chwili zastanowienia zaczął ją powoli połykać. Nie spieszyło mu się, ale ten krzyk, który z siebie wydawała... Taki przyjemny dla uszu. Do tego jej płacz. Ach, cóż za wspaniała muzyka dla takiego psychopaty jak Kamio. Jej krzyk był już stłumiony, gdy połowa jej ciała znajdowała się w jego przełyku. Dziewczyna straciła nadzieję, że kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Zostanie strawiona. Powoli strawiona, jednak nim do tego dojdzie minie trochę czasu. Kamio zakończywszy posiłek zamknął swoją paszczę i popełznął do swojego pokoju. Dziewczyna była nawet smaczna.
***
Ostatnio nie miałam weny, żeby bardziej rozwinąć rozdziały. Przyłożę się bardziej do tego.
Spojrzał w stronę schodów. Akemi jeszcze nie schodziła na dół a była już 11:00, coś za długi ma ten sen. Wzruszył lekko ramionami i wszedł na górę, ale nie do pokoju Akemi a do łazienki, gdzie lodowatą wodą napełnił wannę. Po chwili opuścił pomieszczenie i udał się do śpiącej jeszcze dziewczyny. Podszedł do niej i delikatnie wziął na ręce, by ta się nie obudziła, szedł z powrotem do łazienki, gdzie stanął przy wannie spoglądając raz na blondwłosą a raz na wodę. To powinno ją obudzić. Bez skrupułów puścił ją a ta z wielkim pluskiem skończyła w wodzie. Dziewczyna zaczęła piszczeć z oszołomienia i szybko wyszła z wody drżąc z zimna.
- Z-z-z-z-za c-c-co t-to?! - Wycedziła szczękając zębami. Przecież mogła popaść w hipotermię! Ale jest pewne teraz, że będzie chora. Czy on o tym nie pomyślał? Pewnie nie. W pewnym momencie kichnęła.
- Za długo spałaś. - Odparł obojętnie po czym ponownie opuścił łazienkę. Osiągnął swój cel a mianowicie drastyczna pobudka dziewczyny.
Warknęła coś pod nosem i cała drżąc ruszyła do pokoju po suche ciuchy wcześniej zdejmując te mokre i owijając się ręcznikiem, a będąc już w pokoju wyciągnęła spodnie dżinsowe i białą tunikę, no i oczywiście bieliznę, bez tego ani rusz. Zemści się na Kamio, oj zemści. Akemi jest mściwa a tym bardziej jak się na kogoś uweźmie. Tym kimś jest właśnie Kamio. Pożałuje, że ją wrzucił do wody i to w dodatku lodowatej. Kichnęła. Z tych nerwów aż miała ochotę obejrzeć coś w telewizji. Książek na razie nie chciała czytać, da na razie temu spokój. Ubrawszy się poszła do salonu. Kamio tam nie było, ciekawe gdzie polazł. Tak czy siak telewizor miała dla siebie. Wzięła pilota, załączyła telewizor i przełączyła od razu na jakieś romansidła. Czułość - coś czego nie doświadczyła przez ostatnie cztery lata. To w takich serialach i filmach romantycznych może wczuć się w rolę dziewczyny, którą obejmuje partner, ale niestety... to tylko film.
Po jakimś czasie film romantyczny został przełączony na horror, Akemi nie ogląda horrorów. Spojrzała za siebie. Kamio dorwał pilota, no nieźle. I jak teraz ma go odebrać? Ot tak sobie nie da jej pilota, będzie pewnie musiała coś zrobić. warknęła coś niezrozumiałego pod nosem.
- Oddaj mi pilota, Kamio. - Powiedziała jak na razie spokojnie.
- Bo co?
- Oddaj mi pilota. - Powtórzyła się.
- To weź go sobie. - Zaczął wymachiwać pilotem przed jej oczami. Wiadome było, że chciała go odzyskać i dlatego próbowała go przechwycić, ale ten szybko cofnął rękę. - Nie ma tak łatwo. Wiesz, coś za coś. - Uśmiechnął się wrednie.
- No dobrze. - Zaczęła. - Co mam zrobić, żebyś mi oddał pilota?
- Na sam początek wyrzuć tę butelkę do kosza. - Powiedział siadając na kanapie, a gdy ta wstała, by sięgnąć po butelkę, ten jak gdyby nigdy nic rozłożył się wygodnie na kanapie.
- Niech ci będzie. - Wzięła butelkę i poszła do kuchni wyrzucić ją, a gdy to zrobiła wróciła do salonu.
- A teraz zacznij skakać na jednej nodze obracając się wokół własnej osi i klepiąc się jednocześnie po głowie jak i po brzuchu. - Uśmiechnął się wrednie. Ta jak na zawołanie zrobiła to co powiedział, Kamio miał przy tym niezły ubaw. Nie ma co.
- Dobra. - Przestała skakać. - Teraz oddaj mi pilota.
- Jeszcze nie. Musisz przejść na rękach po całym salonie.
Akemi warknęła po czym przeskoczyła z nóg na ręce i spacerowała tak po całym salonie. Tunika opadła jej na twarz przez co było widać jej goły brzuch i biustonosz. Kamio przeniósł na chwilę wzrok na jej stanik, przynajmniej ta miała piersi, nie to co poprzednia dziewczyna, była prawie płaska jak deska. Odwrócił po chwili wzrok przenosząc go na sufit. W końcu Kamio to chłopak a tacy lubią sobie popatrzeć, co w tym złego? Po chwili dziewczyna stanęła na nogach obok niego.
- Zrobione. Oddaj mi wreszcie tego pilota...!
- Ostatnie zadanie: pocałuj moje stopy a zastanowię się, czy dać ci tego pilota. - Posłał jej złośliwy uśmiech. Akemi aż cała zrobiła się czerwona ze złości. No ileż można?! Niech mu będzie. Ściągnęła skarpetki z jego stóp po czym pocałowała każdą stopę.
- Zrobione. Oddaj mi pilota. - Powiedziała zniecierpliwiona.
- Dobrze. Proszę. - Oddał w końcu pilota i zniknął zostawiając ją samą. Ta od razu przełączyła na poprzedni kanał a tu... Koniec filmu. On to specjalnie zrobił! Zemsta będzie podwójna. Zadarł z niewłaściwą osobą. Opuściła salon udając się do kuchni po nożyczki. Musi jeszcze tylko znaleźć Kamio, co wcale nie było takie trudne. Był w swoim pokoju i zapewne obmyślał czym jeszcze może wkurzyć Akemi, bo tak ciągle gdyba na głos wymawiając jej imię. Zakradła się do niego po cichu. Ogon miał na wierzchu, o to jej właśnie chodziło, nie ruszał nim - jeszcze lepiej. Teraz tylko przybliżyła się do jego ogona i ścięła na łyso jego kitę, a gdy ten się zorientował szybko wybiegła. Złość wymalowała się na jego twarzy, żółte tęczówki w mgnieniu oka stały się czerwone. Przybrał postać węża. Był większy od anakondy i masywniejszy. Pojawił się nieoczekiwanie przed nią a ta potykając się o jego ciało przewróciła się na podłogę. Kamio szybko owinął się wokół jej ciała i otworzył szeroko paszczę. Nie będzie pluł jadem a ma go na prawdę sporo. Teraz on się odegra za to co mu zrobiła.
- Błagam, nie! - Krzyknęła rozpaczliwie, bojąc się tego, że ją na prawdę zje. No i słusznie. Nie ściskał jej zbyt mocno, mogło to doprowadzić do tego, że pod wpływem ciśnienia pękną jej żyły i kości. Bez chwili zastanowienia zaczął ją powoli połykać. Nie spieszyło mu się, ale ten krzyk, który z siebie wydawała... Taki przyjemny dla uszu. Do tego jej płacz. Ach, cóż za wspaniała muzyka dla takiego psychopaty jak Kamio. Jej krzyk był już stłumiony, gdy połowa jej ciała znajdowała się w jego przełyku. Dziewczyna straciła nadzieję, że kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Zostanie strawiona. Powoli strawiona, jednak nim do tego dojdzie minie trochę czasu. Kamio zakończywszy posiłek zamknął swoją paszczę i popełznął do swojego pokoju. Dziewczyna była nawet smaczna.
***
Ostatnio nie miałam weny, żeby bardziej rozwinąć rozdziały. Przyłożę się bardziej do tego.
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Rozdział IV
- Twój ojciec? Ta nędzna kreatura to był twój ojciec? - Zapytał z niedowierzaniem, rozumiał, gdyby był to ktoś inny, ale żeby ojciec? Nie rozumiał tego. - Który ojciec chce zgwałcić swoją córkę? - Te pytanie skierował bardziej do siebie niż do niej. Zakrył ją kocem, który pojawił się w jego dłoni widząc jak ta naciąga na siebie rozszarpane ubrania. Akemi naciągnęła na siebie koc, gdy ten znalazł się na niej. Była zła na Kamio, że wkradł się do jej snu. Miało to być tajemnicą, która i tak wyszła na jaw. Nie chciała, by był tego świadkiem, a jednak jej obawy się spełniły. Czuła się upokorzona. Rozumiała, że mu się nudziło, ale żeby w takim momencie? Kamio tylko westchnął i zniknął z jej snu dając dziewczynie obudzić się. No i obudziła się, jednak po tym nie potrafiła mu spojrzeć w oczy. Dalej to w niej siedziało, ta scena, w której chłopak jest świadkiem nieprzyjemnego zdarzenia z życia Akemi. Dla niego był to wielki szok, gdy poznał prawdę, kim jest ten gość ze snu dziewczyny. Jednak z drugiej strony ulżyło jej, kiedy mu o tym powiedziała. Przynajmniej wie, że może się z kimś podzielić z kimś swoimi smutkami, ale... Czy można zaufać takiemu Kamio? Czy nie wykorzysta tej sytuacji? Nie ufała mu tak do końca, no bo w końcu krzywdzi ją, ale we śnie. Cierpi na tym jej psychika i na pewno ma tego świadomość.
- Musiałeś wchodzić do mojego snu? - Zapytała po dłuższym milczeniu.
- Tak. Już ci wspominałem, że nudziło mi się. Zasnęłaś mi na kolanach, więc co miałem mieć innego do roboty niżeli wkraść się do twojego snu, co?
Akemi tylko westchnęła cicho. Nie miała przyjaciół właśnie przez ojca. Inni się nią brzydzili i boi się, że też to może stać się z Kamio. Teraz on jest jedyną osobą, do której może się zwrócić z problemem. W końcu to jej osobisty demon. We śnie uratował ją przed nim, bo pewnie przestało mu się to już podobać.
- Kamio... Przez ojca nie mam przyjaciół. Nikt się ze mną nie zadaje, bo się mnie brzydzą. Nie chcę, byś i ty do tych ludzi należał. - Powiedziała przenosząc na niego wzrok. Kamio zmrużył oczy po czym złapał ją za policzek i lekko za niego pociągnął.
- Głupia, jestem twoim demonem i mam za zadanie cię chronić po kres twoich dni. Nie będę należał do tej bandy, co się od ciebie odwróciła. - Oznajmił puszczając jej policzek, który następnie rozmasowała sobie Akemi. Trochę ją to bolało. Tak czy siak musiała to powiedzieć, bo nie chciała, by i on się od niej odwrócił. Nie chciała być sama a samotność dla niej to katorga. Tyle lat była samotna...
- Cieszę się z tego. - Uśmiechnęła się lekko po czym przytuliła ponownie do niego. Brakuje jej tej czułości. Po tych latach męczarni na prawdę za tym zatęskniła.
- Tak, tak. - Odpowiedział odwracając od niej wzrok. Miał już dosyć siedzenia, więc nie zwracając uwagi na to, że się do niego tuli, wstał z kanapy rozprostowując swoje kości, które zaczęły chrupać. Akemi puściła go w momencie, gdy wstawał. Podszedł do swojego barku, skąd wyciągnął whisky, zresztą miał tam duży wybór alkoholi. No tak, ten będzie sobie pił a ona będzie patrzeć. Nie wiedziała co robić. W sumie ma te swoje książki. Może przecież poczytać. Wstała z kanapy i wyszła z salonu kierując się prosto na schody a po nich na górę do swojego pokoju. Wzięła z biblioteczki pierwszą lepszą książkę, położyła się na łóżku i zaczęła czytać. Teraz i ona ma zajęcie. Akurat wybrała romansidło, które ją wchłonęło. Wciągnęła ją ta książka, zresztą jak każda inna, bo w tym się lubuje, jednak po dłuższym czytaniu zaczęła przysypiać, aż w końcu zasnęła.
Kamio dopił swoje whisky i poszedł na górę, bo coś było tam za cicho. Już próbowała popełnić samobójstwo i już krążyły po jego głowie myśli, że coś sobie zrobiła, ale gdy wszedł do jej pokoju zastał ją śpiącą. Podszedł do niej, ale nie miał zamiaru wchodzić do jej snu. Na razie da jej spokój. Zamknął książkę i odłożył ją na stolik a następnie przykrył ją kołdrą. Gdy to zrobił opuścił jej pokój i zszedł do salonu, gdzie położył się wygodnie na kanapie. Nudziło mu się trochę, nie miał nic do roboty, więc zasnął. Tylko to mu zostało na dzień dzisiejszy.
- Musiałeś wchodzić do mojego snu? - Zapytała po dłuższym milczeniu.
- Tak. Już ci wspominałem, że nudziło mi się. Zasnęłaś mi na kolanach, więc co miałem mieć innego do roboty niżeli wkraść się do twojego snu, co?
Akemi tylko westchnęła cicho. Nie miała przyjaciół właśnie przez ojca. Inni się nią brzydzili i boi się, że też to może stać się z Kamio. Teraz on jest jedyną osobą, do której może się zwrócić z problemem. W końcu to jej osobisty demon. We śnie uratował ją przed nim, bo pewnie przestało mu się to już podobać.
- Kamio... Przez ojca nie mam przyjaciół. Nikt się ze mną nie zadaje, bo się mnie brzydzą. Nie chcę, byś i ty do tych ludzi należał. - Powiedziała przenosząc na niego wzrok. Kamio zmrużył oczy po czym złapał ją za policzek i lekko za niego pociągnął.
- Głupia, jestem twoim demonem i mam za zadanie cię chronić po kres twoich dni. Nie będę należał do tej bandy, co się od ciebie odwróciła. - Oznajmił puszczając jej policzek, który następnie rozmasowała sobie Akemi. Trochę ją to bolało. Tak czy siak musiała to powiedzieć, bo nie chciała, by i on się od niej odwrócił. Nie chciała być sama a samotność dla niej to katorga. Tyle lat była samotna...
- Cieszę się z tego. - Uśmiechnęła się lekko po czym przytuliła ponownie do niego. Brakuje jej tej czułości. Po tych latach męczarni na prawdę za tym zatęskniła.
- Tak, tak. - Odpowiedział odwracając od niej wzrok. Miał już dosyć siedzenia, więc nie zwracając uwagi na to, że się do niego tuli, wstał z kanapy rozprostowując swoje kości, które zaczęły chrupać. Akemi puściła go w momencie, gdy wstawał. Podszedł do swojego barku, skąd wyciągnął whisky, zresztą miał tam duży wybór alkoholi. No tak, ten będzie sobie pił a ona będzie patrzeć. Nie wiedziała co robić. W sumie ma te swoje książki. Może przecież poczytać. Wstała z kanapy i wyszła z salonu kierując się prosto na schody a po nich na górę do swojego pokoju. Wzięła z biblioteczki pierwszą lepszą książkę, położyła się na łóżku i zaczęła czytać. Teraz i ona ma zajęcie. Akurat wybrała romansidło, które ją wchłonęło. Wciągnęła ją ta książka, zresztą jak każda inna, bo w tym się lubuje, jednak po dłuższym czytaniu zaczęła przysypiać, aż w końcu zasnęła.
Kamio dopił swoje whisky i poszedł na górę, bo coś było tam za cicho. Już próbowała popełnić samobójstwo i już krążyły po jego głowie myśli, że coś sobie zrobiła, ale gdy wszedł do jej pokoju zastał ją śpiącą. Podszedł do niej, ale nie miał zamiaru wchodzić do jej snu. Na razie da jej spokój. Zamknął książkę i odłożył ją na stolik a następnie przykrył ją kołdrą. Gdy to zrobił opuścił jej pokój i zszedł do salonu, gdzie położył się wygodnie na kanapie. Nudziło mu się trochę, nie miał nic do roboty, więc zasnął. Tylko to mu zostało na dzień dzisiejszy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)