Muzyka

piątek, 19 lutego 2016

Rozdział XVII

  Wspólna kąpiel jeszcze nikomu nie zaszkodziła, w sumie w ten sposób można się zrelaksować, szczególnie po tym co wczoraj przeżyła. Zamknęła po chwili oczy, będzie musiała znów umyć go całego, dokładnie całego tak jak ostatnio. Jak tak nad tym myślała to zyskała nowy zawód, o ile można to tak nazwać. Niewolnica... Jej mama na pewno byłaby niezadowolona z tego i coś w tym kierunku robiła, ale jak Akemi miała się sprzeciwić Kamio? Bała się go, jest do wszystkiego zdolny. Gdyby chciał mógłby nawet jej wyciągnąć organy przez usta lub mózg kawałek po kawałku przez nos, na samą myśl aż się wzdrygnęła, a Kamio czując to spojrzał na nią.
- O czym pomyślałaś? - Zapytał zaciekawiony, na pewno o czymś strasznym, skoro się wzdrygnęła.
- O niczym ważnym. Zostawię to dla siebie... - Odpowiedziała.
- Pytam się po raz drugi. O czym pomyślałaś? - Zapytał ponownie, ale tym razem ponurym głosem, nie lubił tego. Chciał wiedzieć co ma do ukrycia, nie będzie teraz tolerował sprzeciwów. Jest jego niewolnicą i ma robić to co jej Pan każe. Akemi przełknęła ślinę, pobladła nawet słysząc jakim głosem się wyraża.
- Pomyślałam... - Zacięła się, nie wiedziała czy skłamać, ale wyczułby kłamstwo, powie mu więc wprost - Że jesteś do wszystkiego zdolny. Że byłbyś zdolny do tego, by wyciągnąć mi organy przez usta a mózg kawałek po kawałku przez nos.
- Wiesz, bardzo ciekawy pomysł. - Przyznał - Pozwól, że zastanowię się nad tym.
Dla dziewczyny była to nieciekawa wizja i miała nadzieję, że do tego nie dojdzie, chociaż kto wie co mu po tej głowie chodzi, cieszyła się jednak, że nie miała daru czytania w myślach. Czytanie w myślach kogoś takiego jak Kamio... oj nie wyobrażała sobie tego.
- Pamiętaj, Akemi, że gdy zadam pytanie masz mi na nie odpowiedzieć i zero wymigiwania się. W przeciwnym razie dam ci karę.
- Dobrze. - Odpowiedziała odwracając wzrok, który po chwili przeniosła ponownie na niego, w jej głowie narodziło się nowe pytanie - Skoro jestem twoją niewolnicą to czemu nie siedzę w lochach?
- Powiedziałem ci już, że jesteś moją poduszką a poduszki nie siedzą w lochach. No chyba, ze nie będziesz posłuszna, wtedy zmienię zdanie i poślę cię tam na kilka tygodni aż zrozumiesz jaki błąd zrobiłaś i ładnie przeprosisz. - Mruknął pod nosem, nie chciało mu się na razie wstawać, niech tak leży, niech Akemi nigdzie nie odchodzi, zresztą gdyby nawet to i tak nie dałby jej odejść.
- Postaram się być grzeczna i posłuszna. - Co jak co, ale nie chciała siedzieć w lochach, gdzie jest cholernie zimno, wszędzie narzędzia tortur, mogła sobie tylko wyobrażać jak cierpieli ci, którzy byli tutaj przed nią, Kamio potrafi być straszny, to wiedziała na pewno.
- Dobra dziewczynka. Tak trzymać. Będzie z ciebie na prawdę dobra niewolnica. Będę na tylko hojny, że za dobre sprawowanie nagrodzę cię. - Posłał jej lekki uśmiech, oczywiście jak będzie się nudził zabawi się z nią, w końcu od tego tutaj jest. W sumie nawet teraz zaczął obmyślać pierwszą torturę dla niej. Może rozżarzone szpilki pod paznokcie? Potem zrobi jej takimi akupunkturę, albo... nie, to za słabe. Może powiesi ją za włosy i zacznie chłostać ją biczem? To już coś. Albo zrobi z niej tarczę a sztylety będą mu rzutkami. Jeszcze lepiej! Wie co zrobi... Usiadł drapiąc się po głowie. - Nie skreśla cię to jednak z obowiązku bycia moją zabawką. - Na jego twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech, Akemi już szykowała się do ucieczki, ale Kamio był szybszy, przerzucił ją przez ramię i wyszedł z pokoju. Nie będzie oszpecał ścian, w lochach może sobie pozwolić na wszystko.
- Proszę, puść mnie! - Wykrzyczała zrozpaczona.
- Ciiii... Nie zedrzyj sobie teraz gardełka. Chcę usłyszeć jak drzesz się, jak twój krzyk rozchodzi się po całych lochach. Poza tym jesteś moją zabawką i masz robić co ci każę.
  Będąc po kilku minutach w lochach przywarł ją do ściany wcześniej biorąc wiertarkę. Przywiązał jej jedną rękę, by nie mogła nią ruszyć, spojrzał po chwili na jej nogi.
- Niech ci nie przyjdzie do głowy kopnięcie mnie, bo przewiercę ci czaszkę. - Warknął unosząc na nią wzrok. Ta tylko przełknęła głośno ślinę, a właśnie to miała w planach. Chwycił jej rękę unosząc ją wysoko. - A terał ładnie rozprostuj palce. - Akemi zerknęła na niego przestraszona, jednak zrobiła to co chciał. Każdy palec przewiercił śrubą mocując ją mocno do ściany. Za każdym razem, gdy miała przewiercony palec wybuchła płaczem i krzykiem, który rozniósł się echem po całym lochu. Na twarzy chłopaka gościł ten sam psychopatyczny uśmiech. Zlizał jej słone łzy z policzka po czym zajął się drugą ręką. Dziewczyna z trudem powstrzymywała się od kopnięcia go. Pamiętała jednak jego przestrogę i wiedziała, że nie żartuje. Krzyczała na prawdę głośno, nawet gardło zaczęło ją boleć, ale nic dziwnego. To po prostu bolało. Cholernie bolało. Gdy jej ręce były już umocowane odsunął się od niej. Nie powinna się zarwać. Wziął pierwszy lepszy nóż i rozciął jej ubrania wliczając w to stanik i majtki. Blondwłosa poczuła na swojej skórze nieprzyjemne zimno ciągnące od murów lochu.
- Bez ubrań wyglądasz seksowniej. - Uśmiechnął się lubieżnie przyglądając się jej ciału, które polizał swoim długim językiem od krocza w górę. Pierwsze cięcie zrobił na jej kroczu, w sumie to kilka, ale małych. Wyrył tam swoje imię delektując się jej krzykiem jednocześnie. - Teraz nikt cię nie dotknie. Nikt oprócz mnie. - Powiedział i zrobił kolejne cięcia wzdłuż jej ciała uważając, by jej wnętrzności nie wyszły na zewnątrz. W końcu to człowiek, którego łatwo zabić, więc musi uważać. Z każdym jej krzykiem cięcia robiły się większe a uśmiech robił się jeszcze bardziej szaleńczy i godny prawdziwego psychopaty, pociął też jej twarz, nie żałował żadnego zakamarka jej ciała. Bawił się tak jeszcze z dwadzieścia minut po czym odłożył a raczej wyrzucił nóż za siebie, tak jest dobrze. Jest cała pocięta, no może prócz jej pleców i pośladków, ale przód najbardziej rzuca się w oczy. Akemi patrzyła na niego, miała zamiar coś powiedzieć, ale z utraty krwi straciła przytomność. On tylko westchnął, odkręcił śruby i znów przerzucił ją przez ramię. Nie ruszało go to, że jest cały w jej krwi. Liczy się to, że dobrze się bawił, że dziewczyna dostarczyła mu tej rozrywki. Była posłuszna. Powinna zostać wynagrodzona. Zniknął razem z nią i pojawili się w jego sypialni, tam położył ją na łóżku i przyjrzał jej się. Co jak co, ale nie chciał postrzępionej poduszki. Jej twarz teraz była oszpecona, jej całe ciało z przedniej strony. W nagrodę zasklepi te rany, by nie było po nich blizn, zostawi tylko jej krocze. Jego maskotka jest podpisana. Resztę ran polizał i za sprawą jego śliny rany zniknęły zaś te miejsce, gdzie było jego wyryte imię opatrzył a następnie przykrył kołdrą sam kładąc się obok niej, a raczej na niej... Na jej nagich ciepłych piersiach po czym zasnął.