On najwyraźniej się na żartach nie zna. W sumie ten żart brzmiał na prawdę wiarygodnie, za co Kamio przyznał jej pochwałę, ale dla niego to nie było śmieszne. Przecież mogli zginąć ludzie, w zasadzie to on się tym nie przejmuje, bo sam lubi mordować. Dobrze jednak, że szybko się przyznała, że żartowała. Gdyby trochę z tym zwlekała to na prawdę ruszyłby do świata ludzi, by zabić tych, którzy się w sobie kochają, którzy darzą siebie uczuciami. Nie dziwił się Akemi, że była tak żądna krwi. W końcu jedyną osobą, która ją kochała była jej mama. On sam nie potrafi kochać, nie wie co to za uczucie. Już jedna osoba wyznała mu miłość, była to jednak miłość nieodwzajemniona, ale tak czy siak lubił tamtą dziewczynę, mimo że była płaska jak deska i mała to i tak ją lubił.
- Nie gorączkuj się tak, Kamio. Jeszcze zmarszczek dostaniesz i na co ci to będzie, hm? - Uśmiechnęła się wrednie.
- Tobie zmarszczki grożą. Mnie nie. Mam ponad dziewięć tysięcy lat i jak widzisz dobrze się trzymam. A ty jesteś człowiekiem, który z biegiem czasu starzeje się. - Chociaż kto wie, może przedłuży jej życie? Bardzo dobrze bawi się z nią w snach, więc nudno by było mu bez niej. Przynajmniej jakoś zabije czas, bo czemu nie. Pewnie niejeden demon by tak zrobił na jego miejscu.
- Trudno. - Wzruszyła ramionami kompletnie tym nieprzejęta, starzenie się to normalna kolej rzeczy u człowieka, chociaż fajnie by było żyć tak długo jak Kamio i nigdy się nie starzeć. - Idę zjeść kolację i pójdę spać.
- Tak, idź. - "Idź, bo jutro czeka nas wspaniała zabawa" dodał w duchu. Plan idealny, jeszcze zrobi z niej niewolnicę, będzie jeszcze zabawniej! Będzie się nią wysługiwać, a jak!
Akemi poszła do kuchni, zrobiła sobie dwie kromki chleba z masłem orzechowym, zasiadła do stołu jedząc sobie spokojnie, a gdy już zjadła poszła na górę do swojego pokoju, weszła pod kołdrę i niemalże od razu zasnęła. Kamio udał się do swojego pokoju. Dzisiejszej nocy da jej pospać, niech się pocieszy tę jedną przespaną nocą, bo od jutra już nie będzie litości. Położył się do łóżka i cierpliwie czekał na jutro, nie będzie łagodny, wręcz przeciwnie, doprowadzi ją do nieprzytomności. Jest do tego zdolny, wystarczy, że się postara, czego wcale nie musi, bo wie, że zrobi to bez problemu. Mijały godziny, czekał na ten moment aż tu nagle przysnął. Przespał pół dnia, sam nie wiedział co go tak wykończyło, ale i tak dzisiaj nic go nie powstrzyma przed wdrążeniem planu w życie. Wstał z łóżka, przeczesał palcami włosy zaczesując je do tyłu i udał się do pokoju dziewczyny, bo akurat tam siedziała i pewnie czytała jakąś książkę. Nie pomylił się. Wchodząc do jej pokoju ujrzał ją leżącą z książką w ręku, nie interesowały go książki. On wolał pić. Tak, picie alkoholu, do tego widok pijanej Akemi byłby niezapomniany. Zresztą czemu by nie? Można ją upić, zrobi potem wszystko co jej każe, nawet stanie na głowie.
- Co czytasz? - Zapytał udając zainteresowanie.
- "Wrota czasu". - Odpowiedziała, książka dla niej była na prawdę ciekawa, może nie ma w nich obrazków, ale od czego jest wyobraźnia? Czytając obrazy w głowie same się pojawiają. Kamio podszedł do niej i usiadł na łóżku. Dziewczyna była zaczytana i denerwowało go to powoli, że nie zwraca na niego uwagi. W końcu nie wytrzymał i wytrącił książkę z rąk dziewczyny, która gwałtownie się podniosła. Kamio jej oczywiście na to nie pozwolił, chwycił ją za gardło i przywarł do łóżka.
- Co ty na to, by trochę się zabawić? Będzie coś innego niż takie nudne książki. Zapewniam, że będzie bardzo ciekawie. - Na jego twarzy wymalował się uśmiech, który nie wróżył nic dobrego. Akemi zaczęła się rwać, wierzgać. Nie wiedziała co planuje, ale było to złe. Sam jego uśmiech dużo mówił.
- Puszczaj mnie! Natychmiast! - Krzyknęła po czym wymierzyła cios w jego szczękę. Kamio w ostatniej chwili chwycił za jej nadgarstek.
- Bym zapomniał. Od dzisiaj jesteś moją niewolnicą. Nawet bez kontraktu twoja dusza należy do mnie i wezmę ją sobie, kiedy tylko będę chciał. Bardziej nadajesz się na niewolnicę niż moją Panią. - Podsumował. Ugryzł ją w nadgarstek, w miejsce gdzie był znaczek, który po chwili zniknął. Kontrakt został zerwany. Teraz to on będzie rządził. W jego dłoni pojawiła się czarna mgiełka, która uformowała się w sztylet. Nałożył jej dłonie na siebie i przybił obie do łóżka co skutkowało donośnym krzykiem dziewczyny przepełnionym bólem.
- C-co ty chcesz zrobić? - Zapytała przestraszona.
- Co chcę zrobić? Hmm... Torturowanie odłożę może na jutro. Na droczenie się z tobą to nie wygląda... A tak! Wiem! Chcę... - Nachylił się nad jej uchem. - Wejść w ciebie. - Wyprostował się. Widząc jej zapłakaną buźkę uśmiechnął się triumfalnie. Będzie brał ją od przodu. Chce widzieć jej wyraz twarzy. Chce czerpać z tego przyjemność. Zdarł z niej bez problemu koszulkę, stanik, spodnie i majtki. W pewnej chwili Akemi kopnęła go w żebro. Nie chciała być rozdziewiczona, bynajmniej nie w taki sposób. Chłopak oburzony uderzył ją w twarz.
- Masz leżeć spokojnie. - Warknął pod nosem. Widząc, że się uspokoiła spuścił spodnie z bioder a następnie bokserki. Chwycił ją za uda rozszerzając jej nieco nogi po czym mocno i brutalnie wszedł w nią z podłym uśmiechem na twarzy. Akemi lekko jęknęła i gdyby tylko mogła to zacisnęłaby teraz ręce. Kamio będzie jak najbardziej brutalny. Poruszał się w niej mocno a każde kolejne pchnięcie było coraz mocniejsze.
- Krzycz!
- Odwal się ode mnie! - Warknęła po czym znowu ją uderzył i drugi raz, ale nieco mocniej, by wiedziała, kto tu teraz jest górą, że to on teraz jest jej Panem i ma robić wszystko co jej każe.
- Krzycz! - Warknął podirytowany posuwając ją jeszcze mocniej. Dziewczyna zapłakana nie miała wyboru. Zaczęła krzyczeć przy każdym kolejnym pchnięciu, które stawało się coraz mocniejsze. Po chwili jednak przyspieszył nieco ruchy bioder, ale siła posuwania dziewczyny została niezmieniona, no może trochę, bo posuwał ją teraz z całych sił jakby ją miał zaraz rozerwać, ale nie o to mu chodziło. Chodziło o to, by dziewczyna zemdlała, co po pewnym czasie się stało. Jej krzyki orgazmu ucichły a on i tak nie przestawał. Kamio był tym na prawdę podniecony. To była tylko chwila, kiedy wypełnił jej wnętrze nasieniem. Otarł z czoła kropelki potu. Zabawa była przednia. Uśmiechnął się jeszcze raz triumfalnie po czym wyszedł z niej i ubrał bokserki jak i spodnie, które ześlizgnęły mu się aż do kostek. Zaczesał palcami włosy do tyłu, przykrył Akemi kocem, po czym opuścił jej pokój, kierując się prosto do łazienki. Może kiedyś to jeszcze powtórzy? Spodobało mu się to.