Muzyka

środa, 29 lipca 2015

Rozdział III

  Wpatrywał się w puste okienko jednak po chwili otrząsnął się i ruszył za nią. Wyskoczył przez okno rozpościerając swoje błoniaste skrzydła, w końcu złapał ją. Mało brakowało a zostałaby z niej mokra plama, a tego raczej nie chciał. Jako demon, który ma kontrakt z człowiekiem, ma za zadanie ją chronić do końca życia a ona próbuje sobie je odebrać z niewiadomych przyczyn. Czyżby zrobiła to z jego winy? Przez to, że ranił ją we śnie? Zrozumiałby, gdyby tak robił codziennie i gdyby Akemi nie wytrzymała po tygodniu, ale po jednym dniu? Kamio jednak nie miał pojęcia, że problem tkwi głęboko w jej psychice, że ma zniszczoną przez jedną osobę, którą jest jej ojciec, ale nie chciałaby o tym mówić.
  "Tak niewiele brakowało, a roztrzaskałabym się. Czemu każdy musi mi to utrudniać?!" - Przeszło jej przez myśl, chciała raz na zawsze skończyć z tym życiem, mieć już spokój, chciała do mamy, czemu nie zabrała ją ze sobą do grobu? Cieszyłaby się bardzo a tak to co ona miała z tego życia? Nic, tylko przykre wspomnienia, żadnych przyjaciół, cały czas w samotności.
  Odwróciła od niego wzrok oburzona tym, że ją uratował.
- Czemu mnie złapałeś?
- A czemu miałbym cię nie złapać? Muszę cię chronić i nie mogę pozwolić ci zginąć, choć ułatwiłoby mi to zadanie to i tak nie mogę. - Odpowiedział i mówił prawdę. Akemi dalej oburzona wpatrywała się w ziemię, na prawdę... tak mało brakowało i byłaby szczęśliwa, zginęłaby z uśmiechem na twarzy.
- Nie bądź taka niezadowolona z tego, że cię złapałem. - Mruknął lądując miękko na ziemi. Mimo to nie postawił jej tylko trzymał na rękach nerwowo poruszając ogonem na boki. W taki sposób mógł wyładować swoją złość na nią. W końcu... Skoczyła z okna, równie dobrze mogła rzucić się w grupę demonów i dać się pożreć. Zaczął powoli składać skrzydła, które gdy je złożył straciły na wielkości. - A teraz powiedz mi dlaczego skoczyłaś?
Obawiała się tego pytania, ale wiedziała, że je zada. Milczała dłuższy czas patrząc w jeden i ten sam punkt, czyli w ziemię, było jej wstyd o tym mówić, wstyd, że ojciec robił jej takie potworne rzeczy przez te cztery lata. Nawet psycholog rozkładał ręce, nie potrafił do niej dotrzeć, nie potrafiła tego powiedzieć, to aż za bardzo boli. Nie miała przyjaciół, nie miała nikogo, oprócz swojego pluszaka, ale ten nie potrafi jej przytulić, pogłaskać po głowie i powiedzieć: "Wszystko będzie dobrze, Akemi."
- Kamio, ja... Nie chcę o tym mówić. - Mruknęła smętnie pod nosem.

   Jej początkowe milczenie go irytowało i już zniecierpliwiony czekał na jej odpowiedź, której nie otrzymał ale... Nie był zły, że nie powiedziała. Widział po niej, że nie chce tego mówić i mógł to zrozumieć, ale po prostu był ciekawy a ciekawość u demona jest naprawdę wielka no i rzadka. Choć często objawia się nic nie robieniem .
Mimo że nie lubił tego robić to... Trzymając ją na rękach przytulił ją do siebie.
- Jeszcze raz wyskoczysz przez okno a zamknę cię w pokoju bez okien, ostatecznie będziesz spać ze mną. 
 

W duchu była szczęśliwa, że nie nalegał, uszanował jej brak odpowiedzi. Wygląda na to, że Kamio był wyrozumiały, jednak zdziwiło ją jedno, a mianowicie to, że ją przytulił i to sam od siebie. Przecież tego nie lubił a jednak ją przytulił, teraz była bliska płaczu. Dziewczyna była na prawdę wrażliwa, ale gdy tak ją tulił zrobiło jej się lepiej na duchu. Po chwili wtuliła się w niego.
- Więc od dzisiaj śpisz ze mną. - Oznajmił ni stąd ni zowąd . Nie miał zamiaru bawić się w bohatera i za każdym razem łapać ją gdy postanowi skoczyć. - No chyba że chcesz być przywiązywana do łóżka.
Nie miał akurat teraz ochoty na zabawę w zgadywanie czyj to powód, ważne że to nie był on tym powodem. Westchnął siadając wygodnie.
- Nie mam zamiaru stać nad twoim łóżkiem i pilnować, byś nie zrobiła czegoś głupiego. - Mruknął nie spuszczając jej z oczu.

Spojrzała na niego zdziwiona jego stwierdzeniem. Ma z nim spać? A to wszystko dlatego, że nie raz chciała się zabić? Życie jej się znudziło, miała go dosyć, na prawdę dosyć, bo ilekroć chciała z nim skończyć to na każdym kroku była ratowana. Odwróciła po chwili wzrok. Już lepsze spanie z nim niż przywiązanie do łóżka.
- Więc jak? - Zapytał przerywając ciszę, która właśnie nastała.
Akemi była dosyć niechętna do tego, widać to było po niej i po tym jak się skrzywiła. Miała złe skojarzenia, ale przecież Kamio to nie jej ojciec.
- Nic ci nie zrobię, jeżeli o to się martwisz. I tak nie potrzebuję snu w takim stopniu jak ty.
- No dobrze, niech ci będzie. Będę spała z tobą. - Odezwała się w końcu. Cały czas tylko milczała i słuchała co mówi Kamio.
Dotychczas odwrócił od niej wzrok i patrzył gdzieś przed siebie, słysząc jej pytanie przeniósł na nią swoje tęczówki.
- Jeżeli to ci pomoże...
 - Może jej to pomoże. Potrzebuje teraz czyjejś bliskości, tak długo jej nie miała, bo aż cztery lata. Nikt jej nie wspierał, ojciec tym bardziej i jak tu dziewczyna mogła normalnie funkcjonować? Akemi tylko się uśmiechnęła zaś chłopak wstał, rozprostował skrzydła i wbił się w powietrze przy jednym ich zamachu. Znaleźli się w jej pokoju.

- Z tego wszystkiego aż zgłodniałam. - Mruknęła pod nosem, gdy ten postawił ją na podłodze.
- Kuchnia jest do twojej dyspozycji. - Oznajmił po czym zniknął i pojawił się w salonie, gdzie wygodnie rozsiadł się na kanapie, Akemi natomiast przemierzyła korytarz, zeszła po schodach i skierowała się do kuchni, gdzie zrobiła sobie jajecznicę z pomidorami. Zasiadła do stolika i tam na spokojnie zjadła, po czym, gdy opróżniła talerz zaczęła po sobie zmywać. Nie lubiła zostawiać bałaganu po sobie. Spojrzała w kierunku wyjścia z kuchni, może dotrzyma Kamio towarzystwa? Czemu by nie. Poszła więc do salonu, tam usiadła obok niego aż w końcu pozwoliła sobie na to, by położyć mu się na kolanach. Szczerze mówiąc jego nogi były nawet wygodne, taka druga poduszka.
- Kamio? Mogę się do ciebie przytulić? - Zapytała a ten westchnął tylko cicho.
- Możesz. - Odrzekł. Akemi przytuliła się do niego, właśnie tego jej brakuje. Czułości a tylko Kamio może jej to dać o ile zna coś takiego jak czułość. Zamknęła po chwili oczy i jak gdyby nigdy nic zasnęła na jego kolanach. Chłopak przyglądał się jej i westchnął w duchu przenosząc wzrok na sufit. No nieźle, ta sobie śpi a on nie może się ruszyć. Spojrzał w sufit, bo tylko on teraz był interesujący, lecz po kilku godzinach stwierdził, że mu się nudzi. Może więc zawita do jej snu? Tak też zrobił. Zamknął oczy i wkradł się do jej snu, w którym była ona i jakiś facet. Akemi szarpała się z nim. Był dobrze umięśniony. Przywarł po chwili dziewczynę do łóżka łapiąc ją jedną ręką za nadgarstki a drugą rozszarpał jej koszulkę. Ta zaś szarpała się, gdy ten zaczął rozpinać jej spodnie a całej tej sytuacji przyglądał się Kamio, który w pewnym momencie nie wytrzymał i przebił jego ciało ręką na wylot zaś w dłoni trzymał jego serce. Wyjął rękę z jego ciała i odrzucił daleko.
- Chcesz na pamiątkę? - Zapytał patrząc najpierw na serce a potem na dziewczynę.
- Nie, dziękuję. - Powiedziała i zakryła się resztkami swojej koszuli zapinając przy tym jeszcze spodnie. - Tak w ogóle co ty robisz w moim śnie, co?
- Po prostu nudziło mi się, a twoje sny są bardzo ciekawe. Sam ich nie mam, więc... - Wzruszył ramionami wywalając serce gdzieś za siebie.
- Tak, akurat. Moje sny są ciekawe. Też mi coś... - Prychnęła odwracając od niego wzrok.
- Dla mnie są, a teraz powiedz mi, kim był ten człek, co chciał cię... - Nie dokończył, bo wiadomo o co mu chodziło. Akemi już nie widziała sensu, by to przed nim ukrywać. Widział coś, czego nie chciała, by widział i wiedział, no ale mówi się trudno.
- To... Był mój ojciec. - Odpowiedziała przyciągając do siebie kolana.

                                                                            ***                                                    

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział II

  Zamknięto ją w lochu, zamknięto płaczącą, dla niej przekleństwem teraz była księga. Gdyby wtedy ominęła tę księgę i poszła dalej nie doszłoby do tego, kogoś innego by wciągnęło a nie ją. Akemi dalej wiodłaby beznadziejne życie człowieka ze skłonnościami samobójczymi, lepsze to niż trafienie do wymiaru, gdzie były demony. Tak, dokładnie, teraz doszła do tego, że Kamio jest demonem, coś tam wspomniano o nim, ale nie pamięta do końca co. Musiałaby jeszcze raz to przeczytać, czego raczej nie zrobi z dwóch powodów: po pierwsze siedzi tutaj sama w tych zimnych lochach, gdzieniegdzie walały się narzędzia tortur, co przyprawiało ją o dreszcze no a po drugie... kto znowu by zaczął czytać księgę, która wciągnęła w takie bagno, z którego raczej wydostać się nie idzie.
  Po kilku godzinach płakania i użalania się nad swoim marnym losem otarła łzy, musi się wziąć w garść inaczej będzie po niej, kto wie co może jej zrobić... Zjeść? Na pewno... Torturować? Tym bardziej! Dlatego nie będzie zwlekać. Wpadła na pewien pomysł i miała nadzieję, że to wypali. W filmach o ludziach i demonach a także w niektórych anime było, że człowiek może zawrzeć kontrakt z demonem. Ten wtedy będzie posłuszny. Tak! To wspaniały pomysł!
- Kamio! Chodź no tu na chwilę! - Krzyknęła, by ten ją usłyszał, miała taką nadzieję, że usłyszy. Chłopak usłyszał jej wołanie. Ignorował to jednak. Nie był jakimś psem, który przybiegnie na każde zawołanie i to w dodatku człowieka. Mimo to przełamał się i pojawił wprost przed nią, dzieliły ich tylko kraty.
- Mniemam, że to coś ważnego. Właśnie jestem zajęty wymyślaniem ciekawych tortur, które umilą tobie i mi czas w tym nudnym wymiarze. - Odrzekł.
Akemi pobladła po twarzy słysząc o torturach. Tak jak myślała, Kamio to groźny demon a dla rozrywki w tym wymiarze torturuje, nie chciała nawet myśleć, co mu chodzi po głowie. Tortury to nic miłego dla człowieka. Ból, cierpienie, agonia... To jedyne co człowiek czuje podczas takich tortur. Kiedyś też takie były, różnego rodzaju, ale to w średniowieczu. Torturami karali przestępców, a Kamio? Kamio to robił dla zabawy.
- Po pierwsze, mnie tortury nie umilą czasu, a po drugie... Chciałabym zawrzeć z tobą kontrakt. - Powiedziała prosto z mostu, nie owijała w bawełnę.
- Kontrakt kontraktem, ale co będę z tego miał? - Zapytał, no bo w końcu coś za coś, a dziewczyna musiała coś wymyślić, by zadowolić takiego wybrednego demona jak on. Człowiek ma jedną rzecz bardzo cenną w swoim życiu i jest to...
- Dusza. Dam ci moją duszę. - Powiedziała po długim namyśle, tylko to jest w stanie zaoferować, nie zna innej cenniejszej rzeczy, która by odpowiadała demonowi. Chciała, by ten się zgodził. Akemi nie ma zamiaru być torturowana, musi uniknąć tego za wszelką cenę. Owszem, mogłaby dalej siedzieć w tych lochach i czekać, aż Kamio sam po nią przyjdzie i zacznie z nią swoją krwawą zabawę, ale blondwłosa nie chciała powolnej śmierci, chciała natychmiastową, by tylko nie cierpieć.
Kucnął spoglądając na nią. Jej dusza... Cóż może być to ciekawe. Od lat nikt nie odważył się mu zaproponować kontraktu, a tu proszę. Odeszły od niego pomysły tortur i psychopatycze myśli, gdy skupił się na jej twarzy.
- Jak bardzo chcesz zawrzeć ze mną ten kontrakt ? Jesteś pierwszym człowiekiem, który odważył się zaproponować mi kontrakt i zaoferować swoją duszę. Dobrowolnie. 

  Dziewczyna spojrzała na swoje poranione kolana, na delikatność z jego strony nie ma co liczyć, bo taki nigdy nie będzie delikatny.
- Bardzo bym chciała. - Odpowiedziała spoglądając w jego żółte tęczówki.
Nie będzie zdradzał jej każdej korzyści z kontraktu, tak korzyść oczywiście będzie dla niej, dla niego już nie za bardzo. Boli go to, e nie będzie mógł nic jej zrobić. Nie może jej zabić, ani torturować. Znajdzie jednak lukę jak to zawsze robił. Uniósł kącik ust do góry prostując się.
- Więc nie siedź tak tylko wyjdź z tej klatki. Drzwiczki zostawiłem otwarte.

Wstała po chwili, otwierając drzwiczki z krat, które zamknęła zaraz po tym jak wyszła z celi. W sumie chciała ten kontrakt zawrzeć tylko dlatego, żeby nie zostać cielesnie skrzywdzoną, nigdy nie doznała bólu, więc nie ma zamiaru teraz tego doznawać. Zareagowała w samą porę. Wyciągnął w jej stronę dłoń ujmując jej podbródek.
- Co jak co ale... Zawarcie kontraktu, szczególnie ze mną nie jest przyjemne, ale nie bolesne. - Mruknął przyglądając się jej. Akemi cieszyła się, że nie jest to bolesne. Nie jest jakąś masochistką, która wielbi ból ponad wszystko, wręcz przeciwnie. Chce tego uniknąć za wszelką cenę.

- Co będę musiała zrobić, żeby zawrzeć ten kontrakt? - Zapytała.
Puścił jej podbródek i w tym samym czasie wokół jego nadgarstka owinął się czarny wąż o czerwonych ślepiach, który co chwila wystawia swój rozdwojony język.
- Musisz połknąć tego malucha. - Powiedział dalej na nią spoglądając. Akemi spojrzała na węża a następnie na Kamio, on chyba żartuje. Ma połknąć węża? Dla niej to było niemożliwe! Wąż był długi... a co jeśli się zadławi? Tak czy siak dobrze, że jest mały a nie taki wielki jak pyton, boa czy anakonda.
- Chyba nie wiedzę innego wyjścia. - Mruknęła pod nosem drapiąc się niespokojnie po głowie. Musi to zrobić, żeby zawrzeć ten kontrakt. Tak jak mówił. Nie należy to do najprzyjemniejszych. Połknąć coś tak długiego... Ale dziewczyna ma wyobraźnię. Może pomyśleć, że to taki długi i ruchomy makaron, wystarczy tylko, że zamknie oczy.

- Bo innego wyjścia nie ma. - Odparł . - A teraz otwórz szeroko usta. - Polecił, a gdy to zrobiła powoli spuścił węża do jej gardła. Dziewczyna z zamkniętymi oczami czekała aż wąż przepełznie przez jej przełyk co stało się na prawdę szybko.
- Czyy... To już koniec? - Zapytała z cichą nadzieją, gdy tylko połknęła węża. Nie chciałaby przechodzić przez to drugi raz.
- Koniec. - Odpowiedział . W głębi był zawiedziony tym, że tak się to skończyło. Teraz był jej demonem, nie lubił należeć do nikogo, cenił sobie wolność ale... Dla niej mógł to zrobić, w końcu była dość interesującym człowiekiem i miała księgę , która mogłaby się mu kiedyś przydać.
- Spójrz na swój nadgarstek. - Wskazał palcem na jej nadgarstek, na którym pojawiło się czarne malowidełko.

- Wąż... - Wyszeptała cicho wpatrując się w znak, który pojawił się tuż po tym jak połknęła węża.
- Kontrakt został zawarty. - Oznajmił. - Należę teraz do ciebie.
  Akemi cieszyła się w duchu, że nie musi teraz przechodzić przez tortury, które zaczął wymyślać Kamio, o ile jakieś wymyślił. Ciekawe tylko jak szybko dziewczyna tego pożałuje. Chłopak uznawszy, że nic tu po nim po prostu ruszył w stronę schodów, ta oczywiście razem z nim, bo nie miała zamiaru siedzieć w tych lochach choćby minutę dłużej.
- Zaprowadzę cię teraz do twojego pokoju. - Mruknął wyszedłszy razem z nią z lochów, teraz czekały ich kolejne schody na górę. Trzeba było przyznać, że Kamio zamek ma na prawdę wielki. Łatwo się tutaj zgubić. Chłopak zaprowadził ją do pokoju, gdzie ją zostawił. Akemi tylko rozglądnęła się dookoła, trochę kurzu się zebrało na meblach a przecież nie będzie spała w takim zakurzonym pokoju. Wyszukała więc ścierkę i spryskiwacz do mebli zaczynając je czyścić tak, by ładnie błyszczały. Trochę jej to zajęło. Kamio w tym samym czasie siedział w salonie. Z nudów leżał i wpatrywał się w sufit.
  Akemi już skończyła porządki, brakowało tu jednak czegoś a mianowicie jej ciuchów. Nie będzie tutaj chodzić w jednych i tych samych. Musi o tym powiedzieć Kamio. Wyszła z pokoju a następnie zeszła na dół. Zastała go w salonie, leżał sobie nic nie robiąc. A to ci leń... Podeszła do kanapy i nachyliła się nad nim.
- Kamio... Nie mam ciuchów na zmianę. - Rzekła wpatrując się w niego i czekając na jego odpowiedź.
- Równie dobrze możesz chodzić nago. Mnie to tam nie przeszkadza. - Powiedział dość obojętnie.
- Nie będę chodzić nago i to w dodatku przy tobie! Ja chcę swoje ciuchy, rozumiesz? - Warknęła niezadowolona z jego odpowiedzi, nie tego się spodziewała, ale w końcu to Kamio. Jemu jest wszystko obojętne. Chłopak cicho westchnął.
- No a kiedy chcesz iść po te rzeczy?
- Mogłabym iść nawet teraz. Im szybciej tym lepiej. - Odpowiedziała prostując się, gdy ten usiadł, by następnie ruszyć swoje cztery litery i otworzyć portal do świata ludzi. Puścił swoją nową "panią" przodem, a gdy ta weszła on zaraz za nią. Po tym portal się zamknął.
- Rozgość się, Kamio a ja tymczasem idę się spakować. - Powiedziała i szybko powędrowała po schodach do swojego pokoju, który mieścił się na pierwszym piętrze. Czarnowłosy poszedł do salonu, kiedy ona zaczęła pakować swoje rzeczy i tam położył się na kanapie. Po dość długim czasie zerknął w stronę schodów, dalej nie wracała a on tracił swoją cierpliwość, nie lubił czekać. Udał się do góry, by zobaczyć jak idzie jej pakowanie się.
  Akemi pakowała teraz swoje książki, które tak lubiła czytać, musiała jeszcze spakować księgę, zrobiła to z niechęcią, bo to przez nią właśnie znalazła się w rękach demona. Przewiesiła torbę przez ramię a dziewczyna pod wpływem ciężaru przewróciła się. Kamio jednak nie zareagował. Nie pomógł jej, Akemi sama musiała to nieść.
- Gotowa? - Zapytał.
- Tak, gotowa. - Odpowiedziała przytakując jednocześnie głową. Czarnowłosy machnął ręką otwierając portal do swojego wymiaru, to była tylko chwila i byli już po drugiej stronie. Kamio przejął jej torbę, gdy ta wchodziła po schodach. Jeszcze przez ten ciężar się zabije i co potem? Zaniósł jej torbę do pokoju po czym odszedł ponownie zostawiając Akemi samą. Nawet nie zdążyła podziękować, no nic, zrobi to przy okazji. Rozpakowała swoje wszystkie rzeczy i poukładała, książki dała na półkę, bieliznę do szuflady a odzież do szafy. Trochę wykończył ją ten dzień. Położyła się do łóżka i zasnęła, nie miała problemu ze snem, no może raz na kiedy jakieś koszmary, ale to raczej o ojcu. Kamio też był zmęczony, ale nie zasnął. Po jakimś czasie z nudów udał się do Akemi, ale zastał ją smacznie śpiącą. Może pora by się trochę pobawić? Potrafi się wkradać do snu, a skoro nie może torturować ją w rzeczywistości to będzie torturował ją w snach, usiadł więc przy niej, zamknął oczy i wszedł do jej snu, który był taki sobie. Widział ją jak sięgała po coś pod łóżko, pewnie po jakąś książkę, bo dostrzegł kątem oka.
- Bardzo ciekawy masz ten sen. - Mruknął zbliżając się do niej, ta zaś trochę niepewna spoglądała na niego od czasu do czasu.
- Nudzi mi się, Akemi. - Odparł wybrednie.
- Nic ci na to nie poradzę. Nie jestem dobra w wymyślaniu jakichś zajęć. Jedyne co mogę zaproponować to poczytanie książki, czego raczej nie zrobisz, bo dla ciebie to nudne. - Mruknęła jednocześnie mówiąc to co on by powiedział, ale wyprzedziła go. Ten uśmiechnął się jedynie kącikiem ust.
- Co powiesz na zabawę w moim stylu?
- Absolutnie nie! Nie zgadzam się! To będzie boleć! - Zaprotestowała.
- No ale spójrz na plusy. To tylko sen, tak na prawdę nie ucierpisz, ale w twoim śnie tak, będziesz odczuwała ból.. - Uśmiechnął się podle i zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć popchnął ją na łóżko a żeby nigdzie mu nie uciekła usiadł na niej po czym rozerwał jej koszulkę. Ta zaczęła krzyczeć i szarpać się, miała z tym złe wspomnienia, trauma z dzieciństwa.
- Jeszcze nic ci nie zrobiłem a ty już krzyczysz. - Mruknął pod nosem przyglądając się jej, Kamio nie rozumiał, nie ma oczywiście zamiaru mu o tym powiedzieć, to jest zbyt krępujący temat. Po chwili w jego dłoni pojawił się sztylet, rzadkość, bo zrobiony z czarnego lodu. Akemi na widok tego zamarła. No i zaczyna się zabawa Kamio. Naciął jej skórę wzdłuż brzucha a im dalej tym mocniej naciskał. Sprawiało to Akemi ból, słychać było, bo krzyczała pogrążając się w agonii. Nacinał tak skórę kilkakrotnie aż w końcu uniósł sztylet, by po tym wbić w jej brzuch. Jej krzyki to wręcz dla niego muzyka, lubił patrzeć na cierpienia innych, na cierpienie takiej Akemi. Zapłakanej z bólu Akemi. Wyjął sztylet z jej brzucha uznając, że na dzisiaj wystarczy. Po chwili zniknął pozwalając się jej wybudzić z krwawego snu. Dopóki on jest w jej śnie nie pozwoli jej się obudzić. Jest na prawdę silnym demonem. Otworzył oczy a Akemi obudziła się z krzykiem łapiąc się za brzuch, który o dziwo nie był zraniony. Był to sen, realistyczny sen.
- Miałaś koszmar, że obudziłaś się z krzykiem? - Zapytał jakby on nie miał z tym nic wspólnego.
- Tak. Byłeś w nim ty. Raniłeś mnie w brzuch. - Odpowiedziała przerażona tym snem, myślała nad tym i myślała, aż w końcu doszła do wniosku, ze potrafi włamywać się do snu, sam się zresztą na samym początku zdradził mówiąc: 'Bardzo ciekawy masz ten sen.' - Zaraz, zaraz... Ty potrafisz wchodzić do snów, mam rację?
- No masz... Nakryłaś mnie.
- Świnia! - Warknęła i rzuciła w niego poduszką, którą złapał nim ta zdążyła znaleźć się na jego twarzy.
- Nie przesadzaj. To tylko sen. A teraz ja idę spać. Otwieranie portali jest na prawdę wyczerpujące. - Mruknął i zniknął zanim Akemi zdążyła cokolwiek jeszcze dodać. Teraz nie będzie mogła zasnąć. No nic, poczyta sobie tę księgę i coś wyczyta o Kamio i jak postanowiła tak też zrobiła. Wzięła księgę i położyła się z powrotem na łóżku, było tam napisane, że Kamio to jeden z najgroźniejszych demonów. Trudno go oswoić, jest bardzo niecierpliwy, łatwo go wyprowadzić z równowagi, przybiera postać gigantycznego węża, włada czarnym lodem i żaden człowiek nie odważył się zawrzeć z nim kontraktu. Akemi prychnęła cicho.
- Do teraz... - Dodała zamykając księgę.
  Kamio poszedł spać do swojego pokoju, zakrył się po sam czubek głowy kołdrą wcześniej zdejmując koszulkę i jedynie spod kołdry wystawała czarna kita jego długiego ogona. Blondwłosa zaś nie miała co robić. No cóż, przejdzie się po zamku i pozwiedza o ile wcześniej się nie zgubi. Otwierała każde drzwi sprawdzając, co się za nimi kryje, aż w końcu dotarła do pokoju Kamio. Teraz wystarczy go tylko obudzić, tak jak on to zrobił w dosyć drastyczny sposób, ale po co... Po to, by bardziej znęcał się nad nią w snach? Wykluczone.
  Nim ruszyła dalej zobaczyła, że coś czarnego wystaje spod kołdry, a że z natury jest ciekawska to podeszła do zwisającej rzeczy. Okazała się być to kita, bardzo miła i miękka w dotyku. Wtuliła w nią swój policzek, takie mięciutkie... Tak czy siak wstała i zwiedzała dalej. Kuchnia, łazienki... Dosyć już się nachodziła po tym zamku. Wróciła do swojego pokoju i zamiast usiąść na łóżko, otworzyła okno i usiadła na zewnętrznym parapecie. W tym samym czasie Kamio niespokojnie wymachiwał ogonem aż w końcu niechętnie wstał i ruszył do pokoju Akemi. Półprzytomny przecierając oczy wpatrywał się w dziewczynę.
- Co robisz? - Zapytał ziewając. Dziewczyna zerkając na niego przez ramię uśmiechnęła się nikle po czym odwróciła od niego wzrok kierując go wprost na sam dół. W jednym momencie skoczyła, Kamio zaś oszołomiony tym co zrobiła wpatrywał się w puste okienko, gdzie przed chwilą była Akemi...

                                                               ***
Zgodnie za namową kolegi rozdziały będą nieco dłuższe niż ten poprzedni, do tego będę dodawać posty co dwa dni. Pozdro dla mojego boga xD i kolorowych koszmarów życzę, muahahaha!

niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział I

  Akemi była prostą dziewczyną w pełnej rodzinie. Przeszłość miała czarną i z niechęcią o niej mówi. A o co chodzi? Akemi to osiemnastolatka, w wieku czternastu lat zmarła jej matka, która chorowała na raka płuc. Rozpaczała po jej stracie, bo była jej najbliższą przyjaciółką, niezastąpioną matką, oddałaby wszystko, by tylko wróciła do życia, ale niestety... Akemi jest tylko człowiekiem. Nie potrafi przywracać życia zmarłym chociaż bardzo by chciała. Tydzień po żałobie, jaką Akemi przeżywa do teraz zrobiło się na prawdę nieciekawie, ojciec zaczął się za bardzo do niej zbliżać, dotykać w miejscach intymnych. Innymi słowy molestował, bała się go, więc nie zadzwoniła na policję, ale gdy próbował ją zgwałcić... Musiała to zrobić, ci natychmiast przyjechali i zabrali go od niej. Dla dziewczyny była to trauma, wielokrotnie próbowała popełnić samobójstwo, bo miała dosyć tego życia, ale za każdym razem się jej to nie udawało, zawsze ktoś ją ratował z czego była później bardzo niezadowolona.
  Pewnego dnia dziewczyna wyszła do biblioteki miejskiej, bardzo lubi czytać książki a tam jest ich największy wybór, w końcu biblioteka ta jest spora. W połowie drogi zatrzymała się widząc na ulicy skórzaną księgę z pentagramem na środku, myślała, że to zwykła książka, jednak... myliła się. Uznawszy, że ma już co czytać udała się z powrotem do domu, gdzie rzuciła buty gdzieś na bok i szybko usiadła przy stoliku w swoim pokoju otwierając księgę. Były tam zapiski o demonach żeńskich i męskich, tych najgroźniejszych i mniej groźnych. Z tyłu bardzo twardej okładki były tajemnicze drzwiczki, które tylko mały kluczyk może otworzyć, jednak żadnego tutaj nie było. Zrobiła więc jedno i jest to sprawdzony sposób, przetrząsnęła całą książkę i wypadł kluczyk, którego szukała, wzięła go w dwa palce i otworzyła. Stało się wtedy coś nieoczekiwanego, Akemi została wciągnięta w mini portal i znalazła się w... nawet trudno to nazwać to jakimś miejscem, bardziej pasuje określenie wymiar. Inny wymiar. Zagubiona szukała z niego wyjścia, nie chciała tu zostać.
  Gdzieś w oddali spoglądał na nią czarnowłosy chłopak, a widząc, że chce znaleźć wyjście tylko uśmiechnął się złowieszczo. Zniknął i pojawił się za nią.
- Widzę, że zgubiłaś się. - uśmiechnął się lekko, musiał odegrać rolę aktora, w czym jest diabelnie dobry.
- T-tak. Szukam wyjścia. Zostałam wciągnięta przez księgę, którą znalazłam na ulicy. - przyznała.
- Księgę powiadasz. A to ciekawe.
- No a skoro już tu jesteś... Może pomożesz mi w szukaniu wyjścia? Byłabym ci bardzo wdzięczna.
- Dobrze. Pomogę ci. - odrzekł po chwili namysłu i ruszył przed siebie w stronę swojego zamku, gdzie rzekomo znajdywało się ów przejście do świata ludzi.
- Tak w ogóle nazywam się Akemi. A jak brzmi twoje imię?
- Kamio. - przedstawił się krótko posyłając jej lekki uśmiech.
- To dość rzadkie imię. - powiedziała, ale ten tego nie skomentował, dalszą drogę szli w milczeniu. Dotarli w końcu do zamku. Otworzył jej bramę wpuszczając ją pierwszą do środka a następnie on wszedł zamykając za sobą bramę. W pewnym momencie chwycił ją za ramię i otworzył drzwi schodząc z nią po schodach do nieco zimnego pomieszczenia. Tutaj rola grzecznego chłopaka się skończyła. Nie będzie dalej taki miły. Wprowadził ją do lochów, otworzył kraty i brutalnie wrzucił ją do środka zamykając kraty. Po wepchnięciu padła na kolana zdzierając z nich skórę o podłoże. A więc tylko odgrywał swoją rolę aktorską. Nie jest taki miły na jakiego jej wtedy wyglądał. Bez słowa wyszedł z lochów zostawiając ją płaczącą... "Niech płacze. I tak jej to nic nie pomoże" - pomyślał Kamio w duchu zamykając drzwi do lochów...
                                                                              
                                                                              ***
__________________________________________________________________________________

Na dzisiaj to koniec pierwszego rozdziału. Mam nadzieję, że wam się podoba. W niedzielę kolejny rozdział z życia Kamio i Akemi, bynajmniej postaram się wrzucić post, a jeżeli mi się nie uda... to wrzucę w poniedziałek pod wieczór. Dziękuję i słodkich znów życzę ^^