Na nic zdały się jej krzyki, wyzywanie go, bo i tak sobie z tego nic nie robił. Rwać też się nie potrafiła, nie tyle co nie miała sił, ale po prostu się poddała, jedyne co robiła to płakała no a Kamio... Kamio miał z tego satysfakcję, lubił patrzeć na tę jej wykrzywioną od bólu buźkę, lubił patrzeć jak dziewczyna płacze. Akemi tylko czekała aż skończy i modliła się, by nastało to teraz bo ma już dosyć, tu ją ojciec chciał zgwałcić - nie udało mu się to, no ale czarnowłosy wykorzystał to, bo wiedział, że dziewczyna źle to znosi, a zrobił to tylko dlatego, by zniszczyć jej kompletnie psychikę, nie wiedziała jednak, że Kamio zamierza to powtórzyć, ale to już nie będzie sen. To będzie rzeczywistość i ciekawe jak wtedy się zachowa. Tak czy siak, żeby podkręcić nieco emocje, wbił w jej gardło paznokcie i mocnym szarpnięciem rozerwał je, dając jednocześnie obudzić się dziewczynie. Zrobił co chciał i powtórzy to jeszcze, ale nie teraz. Zerwie kontrakt i będzie się mógł nią bawić aż ta nie powie mu, by ją zabił. Oj tak, uwielbiał to, gdy ktoś błagał go o śmierć.
Akemi wstała z krzykiem i zaczęła wymachiwać rękami, próbując odepchnąć Kamio, który i tak na niej nie leżał a siedział obok. Kolejny sen, który był tak realistyczny jak tamte poprzednie. Co dziwne dziewczyna płakała przez sen, było to widać po jej oczach i mokrych polikach a także mokrej od łez poduszki. Tak, to siadło bardziej na jej psychice niż te tortury.
- Wiesz co, Akemi...? Z nikim tak dobrze się nie bawiłem w łóżku. Potrafisz na prawdę zabawić takiego demona jak ja. Ale muszę ci przyznać jedno... Masz tę szparę na prawdę małą. Nawet nie wiesz ile wysiłku musiałem włożyć w to, żeby ci ją nieco poszerzyć. - Uśmiechnął się wrednie, na to Akemi zaczerwieniła się ze złości i spoliczkowała go tak mocno jak tylko mogła, następnym razem bardziej zaboli, ale wtedy to nie będzie uderzenie w twarz. Obedrze go z łusek, utnie ogon. Wtedy może poczuje się tak samo jak blondwłosa, gdy ją torturował.
- Zboczeniec! - Krzyknęła i wybiegła z pokoju. Nigdy nie czuła się tak upokorzona jak w tej chwili. Mogła się spodziewać tego, że znowu będzie ją torturował, ale nie zgwałcił, to przechodziło ludzkie pojęcie.
- Ja zboczeńcem? Nie wydaje mi się... Chociaż, może... - Powiedział sam do siebie uśmiechając się kącikiem ust po czym opuścił jej pokój udając się do swojego. Potem jej poszuka. Teraz sobie odpocznie. Od tego momentu koniec wchodzenia do snów, teraz będzie bawił się z nią w rzeczywistości. Będzie czekał na ten moment, kiedy będzie go błagała o śmierć.
Dziewczyna zatrzymała się przed pierwszymi lepszymi drzwiami, pchnęła je i tak otworzyła je wchodząc do dziwnego pokoju, był pusty, żadnych mebli, ale gdy tylko rozejrzała się... dostrzegła wielkie lustro. Zamknęła za sobą drzwi po czym z lustra ściągnęła prześcieradło, bo te je przysłaniało, by lustro nie było zakurzone. Lustro jest większe od niej. Spoglądała w nie, przyglądała się obramowaniu... Po co Kamio trzymał te lustro? Przegląda się w nim, pozuje? W sumie, gdyby tak sobie go wyobrazić pozującego to wyglądałby na prawdę komicznie. Akemi to ma bujną wyobraźnię. Usiadła po chwili na ziemi. Chciała teraz samotności. Tak, nie chciała, by przeszkadzał jej. Było tu tak cicho no a lustro... cóż, robiło niezłe wrażenie, dopóki nie widziała znajomych obrazów, były to chwile z jej ponurego życia. Akurat tutaj znalazł się jej ojciec, który przez cztery lata molestował ją aż w końcu chciał ją zgwałcić. I znowu jej się to przypomniało.. Przypomniało jej się to czego chciała zapomnieć. Krzycząc zerwała się na nogi i pięścią uderzyła w lustro, które rozpadło się w drobny mak, musiała zrobić wszystko, by tylko nie widzieć tej sceny. Kamio zaś usłyszawszy krzyk pobiegł do pokoju, w którym była Akemi. Zastał ją tam z zakrwawioną pięścią i szybką wbitą w ramię. Dobrze, że nie w głowie, bo kto potem zorganizuje swój niecny plan co do Akemi? Ofiara ot tak sobie do niej nie przyjdzie, a Akemi była pierwszym człowiekiem, który zechciał zawrzeć kontrakt właśnie z nim.
- Byłaś tak wściekła, że wyżyłaś się na lustrze? - Zapytał opierając się o framugę i patrząc jak Akemi wyciąga sobie kawałek lustra z ramienia. Akemi nie było do śmiechu, była na prawdę wściekłą co było po nie widać. - Akemi?
- Zabij go, teraz! Chcę, aby ten gnój poniósł karę na jaką zasługiwał od czterech lat!
- Skoro tego chce moja Pani. - Powiedział uśmiechając się z zadowoleniem po czym zniknął a pojawił się w domu ojca Akemi, który właśnie zbierał się do pracy. W świecie ludzi był ranek, więc... Mężczyzna widząc czarnowłosego w domu oburzył się.
- Wynoś się z mojej posiadłości! - Warknął wpatrując się w chłopaka. Kamio zaś poirytowany wyrwał mu język.
- Zdecydowanie za dużo gadasz. - Powiedział a następnie uderzył pięścią na tyle mocno, by rozgnieść mu czaszkę, następnie rozerwał gardło i pojedynczo zaczął wyrywać kończyny. Miał zabić ojca Akemi, więc zabił. Powinna być z tego zadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz