Tego mu nigdy nie zapomni, rozdziewiczyć mieczem a potem za jednym pociągnięciem przepołowić ją, to było straszne, ale przecież to tylko sen i nic więcej, jednak nawet takie potrafią zaszkodzić psychice a zwłaszcza, że robi to za każdym razem, gdy tylko uśnie, chociaż w nocy dał jej pospać a to już coś. Spojrzała w końcu na Kamio, gdy się uspokoiła aż w pewnym momencie rzuciła się na niego z pięściami. Oboje padli na ziemię a ta zaczęła go okładać pięściami po twarzy, ale jego widać to nie bolało, bo nie skrzywił się ani razu, wręcz przeciwnie, on się uśmiechał. Cholerny Kamio, ma on w ogóle jakieś słabe strony? Jeżeli tak to na pewno je odkryje i zacznie się w rewanżować za wszystkie krzywdy jakie robił jej we śnie. Ciekawe tylko jak szybko zacznie tego żałować... Tak czy siak musiał dostać za swoje, musiał i koniec! Już ona coś wymyśli, będzie mu łyso. W końcu przestała go bić, bo już jej ręce tego nie zniosły. Zamiast on ucierpieć to ona ucierpiała. Ma skórę z żelaza czy co?
- Skończyłaś już? - Zapytał lekko znudzony tym jak usiłowała go pobić i nim ta odpowiedziała zepchnął ją z siebie, jednak nie za mocno, bo mogłaby uderzyć o ścianę. Dla niego Akemi była jak piórko, w końcu był silny a zasługą była jego rasa. Był demonem, brutalnym demonem i każdy inny demon bał się go a i tak zdarzają się głupcy, którzy wkraczają na jego teren, by tylko pochwycić Akemi i pożreć jej duszę.
- Spróbuj jeszcze raz wejść do mojego snu... - Zagroziła mu marszcząc brwi przy tym podnosząc się z ziemi.
- Bo co mi zrobisz?
- Przekonasz się. - Warknęła po czym opuściła pokój udając się do łazienki, żeby przemyć twarz, powoli ma dosyć tego jak wkrada się do jej snu, przecież w taki sposób jej psychika ulegnie całkowitemu zniszczeniu.
- Z miłą chęcią zobaczę, co to będzie. - Powiedział, gdy ta wyszła z pokoju po czym wstał z podłogi i poszedł do salonu a będąc już w nim sięgnął do barku skąd wyjął butelkę Bourbon po czym usiadł na kanapie rozsiadając się wygodnie, zajął pół kanapy, ale co tam. Dziewczyna pewnie na razie do niego nie podejdzie, bo jest wściekła. Nic dziwnego, sam byłby wściekły, gdyby ktoś by go obudził, no ale czy to jego wina, że tak polubił być w snach Akemi? Ma tam ciekawie, sam rzadko śpi, bo nie potrzebuje snu, no chyba, że jest wykończony otwieraniem portali a to wysiłek. Nikt tak na prawdę nie zdaje sobie sprawy, jak to ciężko jest utrzymać otwarty portal, rzadko jaki demon potrafi, najczęściej są przyzywani przez ludzi.
Blondwłosa po przemyciu twarzy sięgnęła po ręcznik i wytarła twarz. Była niesamowicie zmęczona. Zemści się na nim, oj zemści. Zemsta zawsze jest słodka. Niech wie, że nie można zadzierać z człowiekiem. Musi tylko obmyślić plan co nie będzie takie trudne, bo już ma z dwa pomysły. Oj, będzie cierpieć, jednak nie w jej śnie, ale na prawdę. Na jej twarzy wymalował się podły uśmiech. Kamio zaś popijał alkohol i myślał jak uprzykrzyć dzisiaj życie Akemi i wpadł na ciekawy pomysł, był tylko ciekawy jak szybko tego pożałuje, no ale przynajmniej będzie miał ubaw. Puścił wolno kilka węży.
- Poszukajcie mi pająków. - Powiedział a węże na jego rozkaz popełzły w różne strony w poszukiwaniu jakichkolwiek pająków w tym zamczysku, a na pewno jakieś są, tylko że to nie są takie jak w świecie ludzi, są bardziej... zmutowane? Chyba tak to można ująć. Najmniejsze są wielkości dłoni. Minęła godzina. Akemi siedziała w pokoju i czytała książkę a węże przeczesały cały zamek po czym wróciły do swojego pana. Jeden z pająków znajdował się w salonie za meblami. Trzy nieco większe w opuszczonym pokoju no i jeden jeszcze w kuchni za lodówką. Odłożył butelkę na stolik po czym oparł się o oparcie kanapy i zamknął oczy, wyszukał umysłem położenia pająków i wszystkie zwołał swoją siłą woli. Te weszły o salonu a następnie szeregiem ruszyły w stronę pokoju Akemi, co jeden to większy. Dotarcie do jej pokoju nie zajęło im dużo czasu. Dziewczyna dostrzegła, że coś porusza się w jej pokoju i gdy tylko przeniosła wzrok na to coś co miało osiem nóg i było tych stworzeń pięć zaczęła krzyczeć. Wszystkie te pająki za sprawką Kamio ruszyły w stronę Akemi a ta spanikowana brała wszystko co miała pod ręką i zaczęła w nie rzucać. Rzucała książkami, poduszkami, lampką nocną, ale te dalej szły a gdy wspięły się na łóżko zaczęła płakać, w końcu wzięła papeć i zrzuciła je wszystkie po czym wybiegła z piskiem z pokoju. Czarnowłosy pojawił się u niej w pokoju, gdy ta wybiegła. Już nie kontrolował pająków. Wziął jednego i ruszył w pogoń za dziewczyną, którą dopadł tuż przy schodach. Rzucił się na nią i żeby nie mogła się ruszyć usiadł na niej a ogonem uchwycił ręce.
- A teraz grzecznie otwórz buźkę. - Na jego twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech. Blondwłosa pokręciła przecząco głową nie otwierając ust a raczej zaciskając zęby jak i wargi. - W takim razie... - Zaczął ją gilgotać. Akemi nie mogąc wytrzymać wybuchła śmiechem. Kamio korzystając z okazji wepchnął jej pająka do ust i zatkał jej usta, by nie mogła go wypluć.
- Pogryź go teraz. - Powiedział, ale ona nie chciała go słuchać. Chwycił więc jej szczękę i zaczął ją poruszać. Uśmiechnął się, gdy usłyszał chrupanie a mina Akemi... Bezcenna. Skrzywiła się, pewnie był niesmaczny. - No i połknij. - Poradził, ale pokręciła tylko głową. Kamio znał sprawdzony sposób i niezawodny. W jej dłoni zebrała się czarna mgiełka, która uformowała się po chwili w sztylet. Skierował go na jej twarz i grotem powoli zaczynał schodzić do jej oka, ale nim ostrze zetknęło się z jej gałką oczną ta ze strachu połknęła pająka. Wiedział, że to zadziała. Czuł to w kościach.
- Grzeczna dziewczynka. - Uśmiechnął się lekko po czym puścił jej ręce i zszedł z niej prostując się. Miał zabawę i to jaką. Lubił wkurzać Akemi no a pająki to jej fobia, zresztą jak u większości kobiet.
- Fuj! - Warknęła i wytarła język do rękawa a następnie splunęła na podłogę.
- Ej, uważaj sobie. Nie na podłogę, bo będziesz to zlizywać. - Mruknął kierując do niej te słowa.
- Skoro tak... - Powiedziała, wstała z podłogi po czym splunęła mu w twarz. Czarnowłosy starł ślinę rękawem.
- Ta zniewaga krwi wymaga! - Zagroził i zrobił krok w jej kierunku. Akemi cofnęła się i za każdym razem, gdy robił krok do przodu, cofała się aż została przywarta do ściany. Na twarzy Kamio wymalował się podły uśmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz