To chyba najgorsze co mogło ją spotkać w życiu. Stała się zabawką dla niego, którą powoli niszczył zostawiając na niej głębokie ślady. Nie potrafiła znieść myśli, że jej ciało będzie cale oszpecone. Do tego jeszcze te poparzenie. Tak jak Kamio przypuszczał po paru dniach wdała się infekcja. Widział jak cierpiała z tego powodu. Aż składała się wpół, chcąc pozbyć się w ten sposób bólu, lecz na marne.
- Trzeba będzie to uleczyć. - Powiedział prowadząc dziewczynę do sypialni. Milczała jak zaklęta. W sypialni przywarł ją do łóżka, jednak ta nie rwała się, co było dziwne. Przecież może jej zrobić krzywdę a ona to ignoruje? Uleczył jej ranę swoją śliną a następnie spojrzał w jej oczy zobaczyć, czy aby na pewno jest z nią dobrze. Wyglądała na prawdę dziwnie. Była nieobecna. Nawet pstryknięcia przed jej oczami nie pomagały. Nie zamrugała. Jej oczy nie były tak żywe, jak kilka dni temu. Jakby przestało jej zależeć na życiu, które dotychczas prowadziła. Ale co on na to poradzi, skoro jest taką fantastyczną zabawką? Nie powinna się z tego cieszyć, że w końcu wywołała na jego ustach uśmiech pełen satysfakcji z tego, że może ją krzywdzić? Chociaż pewnie nie o to jej chodziło. Dla niej życie powinno wyglądać inaczej. Miała być szczęśliwa, spełniać marzenia, znaleźć sobie kogoś z kim mogłaby żyć po kres swych dni. Wszystko to zostało jej zabrane, wraz z dziewictwem, które trzymała dla tego jedynego. Skrzywił się lekko widząc ją w takim stanie. Opuścił sypialnię, spojrzał jeszcze za siebie wychodząc. Ona dalej leżała tak jak leżała. Bez jakiejkolwiek oznaki życia. To już nie jest ta Akemi. Parę rzeczy zmieniło jej pogląd na świat. Nie tak wyglądało jej szczęście. Miała po prostu pecha, że tak to się skończyło. Cóż, zszedł na dół rozmyślając o tym. Czemu on się w ogóle o nią martwi? O jej stan psychiczny? Czyżby... zniszczył ją? Na to wychodzi. Usiadł w salonie na kanapie przygryzając lekko paznokcie. Powyrywał jej wszystkie paznokcie. Palce dalej ją bolą zapewne. Zrobił jej wiele złego, fakt. Ale żeby po paru dniach się poddała? A może ma za słabą psychikę? W sumie nie wiedział jednak, że jej psychikę zniszczył ktoś jeszcze. Nawet nie zamierzała się do tego przyznać. Dla niej był to wstyd, upokorzenie. Wstydziła się też tego, że została na prawdę zgwałcona i to w brutalny sposób i może to jej utkwiło głęboko w głowie? Myślał gorączkowo nad tym co spowodowało jej złamanie ducha, ale każda tortura, którą wykonał była bolesna, więc może to skumulowało się w jedną całość i teraz są tego efekty? Może jednak powinien dać jej jeden lub dwa dni spokoju? Bez żadnej tortury... Spróbować być dla niej - o zgrozo - miłym? Może to da jej trochę szczęścia? O czym on w ogóle myśli?! Jak może myśleć o kimś, zawsze dbał tylko o swój interes a teraz martwi się o nią? Jest z nim źle, oj tak. Tak czy inaczej postanowił. Da jej parę dni wolnego. Niech się nacieszy spokojem, bo jednak to teraz będzie jej potrzebne. Miał sięgnąć po pilota, kiedy nagle usłyszał huk. Było to trochę podejrzane, nie mniej ruszył się, by sprawdzić, co było źródłem tego głośnego trzasku. Gdy wszedł do sypialni Akemi zamarł. Wpatrywał się oszołomiony w ciało dziewczyny, które bezwładnie wisiało na lampie. Ona... powiesiła się. Nie widziała innego wyjścia jak tylko skrócić sobie męki. Przecież uleczył jej ranę, nawet nie ma po niej śladu, więc dlaczego?! Powinna się z tego cieszyć, że ma o jedną ranę mniej a ona wywinęła mu taki numer? Szybko jednak się opamiętał i pospiesznie zdjął ją z kandelabru. Z zamkniętymi oczami wyglądała tak choćby spała. A może ona śpi? Po raz pierwszy Kamio poczuł dziwną pustkę, żal, współczucie. I na prawdę martwił się o nią. Wpuścił do jej ciała przez usta węża. Miała złamany kark jak to zawsze bywa. Zdjął jednak wcześniej pętlę, po której miała wielki ślad na szyi. Tak czy inaczej udało mu się zlepić kości. Wąż wypełzł z jej ust a chłopak przystąpił do sztucznego oddychania. Musiał przywrócić ją do życia. Nie musiał a wręcz chciał! Męczył się z dobrą godzinę nad tym, by jej serce znowu biło, i gdy stracił ostatnią nadzieję, że powoli godził się z tym, że odeszła poczuł puls. Był słaby, ale jednak był co go cieszyło. Cudem uratował człowieka. Jednak, żeby ją podtrzymać przy życiu potrzebował kilku rzeczy, których niestety nie posiadał. Kroplówka, by się nie odwodniła i nie umarła i aparatura, by wiedzieć w jakim jest stanie. Coś czuł, że nie obudzi się szybko... Przypomniało mu się teraz, że miał lekarza. Wezwał go pstryknięciem palców.
- Luke, potrzebuję kilka rzeczy do podtrzymania jej życia. - Powiedział pospiesznie.
- Pierwszy raz zachowujesz się tak w stosunku do człowieka. Pierwszy raz zależy ci na życiu człowieka. - Zauważył starszy mężczyzna.
- Nie pieprz mi tu, tylko dawaj potrzebne rzeczy. Jej życie wisi na włosku. - Warknął. Doktor mruczał coś pod nosem, ale przyniósł to czego chciał Kamio. Położył ją na łóżku, podłączył do aparatury i pod kroplówkę.
- Mam nadzieję, że szybko się obudzi. - Powiedział.
- Ja tak samo. - Odezwał się dopiero wtedy, gdy Luke zniknął. Wpatrywał się w dziewczynę. Popełniła samobójstwo z jego powodu, jednak wróciła do żywych. Pewnie nie będzie z tego faktu zadowolona. Westchnął cicho siadając obok niej. Żeby tylko szybko się przebudziła... Tak niestety się nie stało. Akemi zapadła w śpiączkę. Chłopak dziwnie sie z tym czuł. Winił się za to co się stało, bo gdyby tylko nie przesadził, mógłby teraz dalej się nad nią wyżywać. Nie! Dosyć. Nie może o tym myśleć. To przez niego jest w takim stanie.
Minęło sześć miesięcy. Akemi dalej była w śpiączce. Nawet zaczął wątpić w to, że kiedykolwiek się obudzi. Jednak przez ten czas zdążył coś zaobserwować. Jej brzuch stopniowo się powiększał. Był pewny, że torbiel robiła się w jej brzuchu, co go zaczęło niepokoić. Przecież jak pęknie to może umrzeć! Wezwał ponownie doktorka.
- Luke, powiedz mi, co to jest... - Wskazał na brzuch dziewczyny. W zasadzie Luke zaczął też podejrzewać, że to torbiel dopóki w jej brzuchu coś się nie poruszyło. Zamrugał parę razy. Chyba się przewidział, czy to... Nie miał sprzętu do robienia USG, więc posłużył się prostą metodą. Przyłożył ucho do jej brzucha. Niemożliwe... Biły dwa serca. Od Akemi i... dziecka.
- Gratuluję. Za kilka miesięcy urodzi się dziecko. - Kamio słysząc to otworzył szeroko usta. Nie mógł w to uwierzyć. Ale jak?! Przecież człowiek nie może mieć dziecka z demonem. Zaczesał włosy do tyłu próbując jakoś posklejać to. Wtedy spojrzał na mały ruch dłoni dziewczyny. Budzi się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz