Muzyka

niedziela, 22 stycznia 2017

Rozdział XXI

  Ojcostwo dla Kamio to coś nowego. Zabawiał się z innymi paniami, z innymi kobietami rasy ludzkiej, ale nigdy nie zdarzyło mu się, by jakaś kobieta i w dodatku człowiek był w ciąży i nosiła jego dziecko pod sercem. Najwidoczniej Akemi jest inna. A może to tylko przypadek? Tak, zwykła wpadka, no ale... Nie będzie przecież winić za to blondynkę. Bał się jednak mieć na rękach takiego małego brzdąca, bo jeszcze zrobi coś nie tak i zrobi maleństwu krzywdę. Gdy dziewczynka się rozpłakała od razu podał ją Akemi. Chyba jest za straszny dla niej. Sama Akemi się go boi i nic dziwnego. W końcu tyle złego jej zrobił. Ograniczy się teraz do robienia jej krzywdy. Ma jednak możliwość wejścia w jej sen i tam urządzi rzeź. W sumie mógł to zrobić, gdy była przez te sześć miesięcy w śpiączce, ale... nie dał rady. Zamartwiał się, że nigdy się nie wybudzi a cieszył się niezmiernie jak otworzyła oczy, jak przemówiła. Więc to się nazywa prawdziwe szczęście.
  Akemi przejęła małą, żeby ją nakarmić. Była głodna. Teraz będą nieprzespane noce. Bała się jednak jak na to Kamio będzie reagował. Będzie zły? Boi się go obudzić, bo wie, że będzie z nią źle, ale... nie da skrzywdzić dziewczynki. Będzie ją chroniła ze wszystkich sił przed wszystkimi, nawet gdyby miało zależeć od niej życie.
- Więc była głodna. Myślałem, że mój widok ją odstrasza. - Powiedział wpatrując się w dziewczynkę. Dalej nie umiał uwierzyć w to co się stało. Doczekał się dziecka. Pierwszego dziecka!
- Aż tak brzydki to ty nie jesteś, by się ciebie wystraszyła. Musiałbyś wyglądać jak dzwonnik z katedry. Krzywy nos, zez i garb jak wielbłąd. - Zaśmiała się. Ale nie był brzydki. Był nawet dość przystojny, ale... dziewczyna i tak nic do niego nie czuła, no bo jak? Nie ma tu żadnego uczucia oprócz strachu, ale może po tym, jak będzie spędzał czas z Kasumi zmieni się. Będzie bardziej czulszy i milszy. Tak jak teraz. Ale nie ma co liczyć na to, można mieć tylko nadzieję a jak wiadomo nadzieja matką głupich.
- Dzięki za taki komentarz. - Mruknął wstając z łóżka - Idę się przespać.
- Dobrze. - Odparła. Została teraz sama z Kasumi. W sumie to nawet dobrze. Chciała tej chwili samotności. Potrzebowała tego. Odstresowywała się w takich momentach. Kamio tymczasem myślał co zrobić w śnie dziewczyny, by bała się równie dobrze jak w rzeczywistości. Może zje ją żywcem? Nie... Tak czy inaczej na pewno będzie się nad nią znęcał. Położył się na kanapie i włączył telewizor i przy włączonym telewizorze zasnął. Obudził się wieczorem (to był chyba wieczór, bo nie idzie zidentyfikować czy to dzień czy to noc) i od razu poszedł do Akemi, która spała. Kasumi spała w łóżeczku. Idealnie. Usiadł obok Akemi, zamknął oczy wchodząc do snu. Nie obudzi się tak łatwo, nie da jej się obudzić, póki on nie skończy. W śnie pojawił się na jakiejś łące. Widział tam Akemi z jakimś obcym mężczyzną, która była z nim szczęśliwa. Warknął pod nosem. Mimo że to sen to był o nią... zazdrosny? Dziwne uczucie, ale nawet we śnie nie pozwoli, by ktoś dotykał jego zabawki, więc pojawił się przy chłopaku i urwał mu najzwyczajniej w świecie głowę.
- Coś ty zrobił najlepszego?! - Wykrzyczała mu w twarz - Wyjdź z mojego snu! Nie jesteś tu mile widziany!
Chłopak uderzył ją w twarz otwartą dłonią. Nikt nie będzie na niego krzyczał, nawet ona. Tutaj nie musi się powstrzymywać. Będzie cierpiała jak nigdy dotąd, chociaż ból w śnie a w rzeczywistości jest zupełnie inny. W jego ręce pojawił się sztylet i odciął jej język. Walnie mu jeszcze jakąś wiązanką, czego wręcz nie znosi. Następnie wydłubał jej oczy i odciął małżowiny uszne. Krzyk jaki wydawała z siebie, tyle krwi... To sprawiało mu ogromną radość. Szkoda tylko, że nie może zrobić jej tak na prawdę, byłoby o wiele ciekawiej, gdyby nie była człowiekiem a kimś, kogo trudno zabić, no ale cóż. Nie może narzekać, bo i tak jest zabawnie. Zaczął ciągnąć za jej włosy tak mocno, że aż skóra odchodziła od czaszki. Pozbawił ją tych długich, ale pięknych i miękkich włosów. Tak samo było z piersiami. Je też odciął. Dziewczyna krzyczała, ale płakać nie płakała, bo nie miała jak. Odciął jej w końcu rękę a potem nogę. Taka kałuża krwi stworzyła się obok niego, krew spływała po niej i po jej twarzy. W końcu uznał, że wystarczy i chwycił ją za szyję dusząc. Dziewczyna rwała się, szamotała na boki, ale koniec końców została uduszona. Po tym małym przedstawieniu wyszedł z jej snu pozwalając się jej obudzić, jednak ta, mimo takiego koszmaru, nie obudziła się. Ponadto była cała blada a usta miała wręcz sine!
- Akemi? - Szturchnął ją zaczynając na nowo się martwić. Przecież to był tylko sen. Wszystko z nią dobrze, z oczu nie leci krew, uszy ma całe i ręce też. Położył głowę na jej klatkę piersiową. O cholera, jej serce! Ono nie bije! Bezzwłocznie przystąpił do masażu serca i sztucznego oddychania. Ona nie może odejść! Nie może! Nie pozwala jej na to! Niedawno została matką dziewczynki i miała ją zostawić Kamio na wychowaniu? Przecież on sam nie da sobie rady, bo co matka to matka. On nie karmi piersią, nie ma takiej ręki do dzieci jak Akemi - Akemi! Obudź się!
Krzyki jednak na nic się zdały. Tylko Kasumi to obudziło, przez co zaczęła płakać. Tutaj Kasumi a tutaj Akemi potrzebuje pomocy i to szybkiej pomocy! Po co on to w ogóle zrobił? Chciał się zabawić. Liczył na to, że się obudzi, wydrze się, ale... nic takiego nie nastąpiło. Znowu odeszła. A co jeśli znów się nie obudzi? Ona w ogóle nie śpi. Leży martwa na swoim łóżku. Nie nacieszyła się długo dziewczynką. A była taka szczęśliwa mając ją na rękach a teraz? Teraz jej duch będzie ją prześladował.
- Akemi, błagam!!! Wróć do mnie, słyszysz?! Otwórz oczy! Nie możesz mi tego zrobić...! Nie możesz odejść... - Poddawał się. Jego głos zelżył a jego tęczówki nabrały seledynowej barwy. Tak się bał o jej życie, kiedy ona już nie żyła. Jego oczy napełniły się łzami, nie zwracał jednak na to szczególnej uwagi. Jedyne czego chciał, to żeby Akemi wróciła do niego - Proszę. Wróć...
To tylko sen. To był tylko najzwyklejszy dla niego sen. A teraz przerodził się dla niego w koszmar. Nachylił się bardziej nad nią. Z pewnością dziewczyna na to nie zasłużyła. Przywiązał się do niej, chociaż robił jej tyle świństw. I mimo że to dla niego była zabawka... Stała się mamą jego dziecka. A przynajmniej nią była. Miał tylko nadzieję, że Kasumi w przyszłości wybaczy mu ten błąd. Oparł się czołem o jej czoło. Kilka łez spadło na jej zimne i blade policzki. Sam nie wiedział co nim kierowało, ale czuł, że musi to zrobić. Że chociaż tak zakończy jej męczarnie przy nim. Ucałował jej martwe usta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz