Muzyka

środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział V

  Oboje spali. Kamio w salonie a Akemi w swoim pokoju, spali tak do białego rana, tyle że Kamio wstał wcześniej, zaś ona sobie dalej smacznie spała jak gdyby nigdy nic. Oczywiście chłopak z samego rana wstał i podszedł do barku wyciągając butelkę Bourbon'u i szklankę, do której nalał trunku i duszkiem wypił. Nalewał tak kilka razy aż opróżnił całą butelkę, którą później odstawił na bok. Akemi potem posprząta, a co! Po co on będzie się wysilał, w końcu Akemi to taka porządnicka dziewczyna, która utrzymuje porządek. W sumie wystarczy ją o to poprosić, żeby posprzątała. Wróć! Od kiedy on kogoś o cokolwiek prosi? Nie zna takiego słowa, wręcz się nim brzydzi. Po prostu ma posprzątać po nim i koniec.
  Spojrzał w stronę schodów. Akemi jeszcze nie schodziła na dół a była już 11:00, coś za długi ma ten sen. Wzruszył lekko ramionami i wszedł na górę, ale nie do pokoju Akemi a do łazienki, gdzie lodowatą wodą napełnił wannę. Po chwili opuścił pomieszczenie i udał się do śpiącej jeszcze dziewczyny. Podszedł do niej i delikatnie wziął na ręce, by ta się nie obudziła, szedł z powrotem do łazienki, gdzie stanął przy wannie spoglądając raz na blondwłosą a raz na wodę. To powinno ją obudzić. Bez skrupułów puścił ją a ta z wielkim pluskiem skończyła w wodzie. Dziewczyna zaczęła piszczeć z oszołomienia i szybko wyszła z wody drżąc z zimna.
- Z-z-z-z-za c-c-co t-to?! - Wycedziła szczękając zębami. Przecież mogła popaść w hipotermię! Ale jest pewne teraz, że będzie chora. Czy on o tym nie pomyślał? Pewnie nie. W pewnym momencie kichnęła.
- Za długo spałaś. - Odparł obojętnie po czym ponownie opuścił łazienkę. Osiągnął swój cel a mianowicie drastyczna pobudka dziewczyny.
  Warknęła coś pod nosem i cała drżąc ruszyła do pokoju po suche ciuchy wcześniej zdejmując te mokre i owijając się ręcznikiem, a będąc już w pokoju wyciągnęła spodnie dżinsowe i białą tunikę, no i oczywiście bieliznę, bez tego ani rusz. Zemści się na Kamio, oj zemści. Akemi jest mściwa a tym bardziej jak się na kogoś uweźmie. Tym kimś jest właśnie Kamio. Pożałuje, że ją wrzucił do wody i to w dodatku lodowatej. Kichnęła. Z tych nerwów aż miała ochotę obejrzeć coś w telewizji. Książek na razie nie chciała czytać, da na razie temu spokój. Ubrawszy się poszła do salonu. Kamio tam nie było, ciekawe gdzie polazł. Tak czy siak telewizor miała dla siebie. Wzięła pilota, załączyła telewizor i przełączyła od razu na jakieś romansidła. Czułość - coś czego nie doświadczyła przez ostatnie cztery lata. To w takich serialach i filmach romantycznych może wczuć się w rolę dziewczyny, którą obejmuje partner, ale niestety... to tylko film.
  Po jakimś czasie film romantyczny  został przełączony na horror, Akemi nie ogląda horrorów. Spojrzała za siebie. Kamio dorwał pilota, no nieźle. I jak teraz ma go odebrać? Ot tak sobie nie da jej pilota, będzie pewnie musiała coś zrobić. warknęła coś niezrozumiałego pod nosem.
- Oddaj mi pilota, Kamio. - Powiedziała jak na razie spokojnie.
- Bo co?
- Oddaj mi pilota. - Powtórzyła się.
- To weź go sobie. - Zaczął wymachiwać pilotem przed jej oczami. Wiadome było, że chciała go odzyskać i dlatego próbowała go przechwycić, ale ten szybko cofnął rękę. - Nie ma tak łatwo. Wiesz, coś za coś. - Uśmiechnął się wrednie.
- No dobrze. - Zaczęła. - Co mam zrobić, żebyś mi oddał pilota?
- Na sam początek wyrzuć tę butelkę do kosza. - Powiedział siadając na kanapie, a gdy ta wstała, by sięgnąć po butelkę, ten jak gdyby nigdy nic rozłożył się wygodnie na kanapie.
- Niech ci będzie. - Wzięła butelkę i poszła do kuchni wyrzucić ją, a gdy to zrobiła wróciła do salonu.
- A teraz zacznij skakać na jednej nodze obracając się wokół własnej osi i klepiąc się jednocześnie po głowie jak i po brzuchu. - Uśmiechnął się wrednie. Ta jak na zawołanie zrobiła to co powiedział,  Kamio miał przy tym niezły ubaw. Nie ma co.
- Dobra. - Przestała skakać. - Teraz oddaj mi pilota.
- Jeszcze nie. Musisz przejść na rękach po całym salonie.
  Akemi warknęła po czym przeskoczyła z nóg na ręce i spacerowała tak po całym salonie. Tunika opadła jej na twarz przez co było widać jej goły brzuch i biustonosz. Kamio przeniósł na chwilę wzrok na jej stanik, przynajmniej ta miała piersi, nie to co poprzednia dziewczyna, była prawie płaska jak deska. Odwrócił po chwili wzrok przenosząc go na sufit. W końcu Kamio to chłopak a tacy lubią sobie popatrzeć, co w tym złego? Po chwili dziewczyna stanęła na nogach obok niego.
- Zrobione. Oddaj mi wreszcie tego pilota...!
- Ostatnie zadanie: pocałuj moje stopy a zastanowię się, czy dać ci tego pilota. - Posłał jej złośliwy uśmiech. Akemi aż cała zrobiła się czerwona ze złości. No ileż można?! Niech mu będzie. Ściągnęła skarpetki z jego stóp po czym pocałowała każdą stopę.
- Zrobione. Oddaj mi pilota. - Powiedziała zniecierpliwiona.
- Dobrze. Proszę. - Oddał w końcu pilota i zniknął zostawiając ją samą. Ta od razu przełączyła na poprzedni kanał a tu... Koniec filmu. On to specjalnie zrobił! Zemsta będzie podwójna. Zadarł z niewłaściwą osobą. Opuściła salon udając się do kuchni po nożyczki. Musi jeszcze tylko znaleźć Kamio, co wcale nie było takie trudne. Był w swoim pokoju i zapewne obmyślał czym jeszcze może wkurzyć Akemi, bo tak ciągle gdyba na głos wymawiając jej imię. Zakradła się do niego po cichu. Ogon miał na wierzchu, o to jej właśnie chodziło, nie ruszał nim - jeszcze lepiej. Teraz tylko przybliżyła się do jego ogona i ścięła na łyso jego kitę, a gdy ten się zorientował szybko wybiegła. Złość wymalowała się na jego twarzy, żółte tęczówki w mgnieniu oka stały się czerwone. Przybrał postać węża. Był większy od anakondy i masywniejszy. Pojawił się nieoczekiwanie przed nią a ta potykając się o jego ciało przewróciła się na podłogę. Kamio szybko owinął się wokół jej ciała i otworzył szeroko paszczę. Nie będzie pluł jadem a ma go na prawdę sporo. Teraz on się odegra za to co mu zrobiła.
- Błagam, nie! - Krzyknęła rozpaczliwie, bojąc się tego, że ją na prawdę zje. No i słusznie. Nie ściskał jej zbyt mocno, mogło to doprowadzić do tego, że pod wpływem ciśnienia pękną jej żyły i kości. Bez chwili zastanowienia zaczął ją powoli połykać. Nie spieszyło mu się, ale ten krzyk, który z siebie wydawała... Taki przyjemny dla uszu. Do tego jej płacz. Ach, cóż za wspaniała muzyka dla takiego psychopaty jak Kamio. Jej krzyk był już stłumiony, gdy połowa jej ciała znajdowała się w jego przełyku. Dziewczyna straciła nadzieję, że kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Zostanie strawiona. Powoli strawiona, jednak nim do tego dojdzie minie trochę czasu. Kamio zakończywszy posiłek zamknął swoją paszczę i popełznął do swojego pokoju. Dziewczyna była nawet smaczna.

                                                                        ***

Ostatnio nie miałam weny, żeby bardziej rozwinąć rozdziały. Przyłożę się bardziej do tego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz