Muzyka

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Rozdział VI

  Kamio popełznął w stronę swojego pokoju, gdzie wpełzł na łóżko, które było solidne, na tyle solidne, by mogło unieść jego ciężar. Strawić jej nie strawi, nie może. Po prostu to była dla niej kara za to, że ścięła mu czarną kitę, która nikomu nic nie wadziła, ona sobie tylko tak zwisała z końcówki ogona a ta bezczelnie ją ścięła. w sumie była to jej zemsta, ale z tym przesadziła. Mogła na przykład go wrzucić do wanny z farbą, równie dobrze, mogła go wysmarować pastą do zębów lub obrzucić ciastem, ale... to co ona zrobiła przechodzi ludzkie pojęcie.
  Uznawszy, że już wystarczy po prostu ją zwrócił. Była cała we flegmie, która niezbyt dobrze pachniała a on sam przybrał swoją ludzką postać.
- Lepiej idź się umyć. Nie zamierzam przechodzić obok kogoś, kto śmierdzi. - Mruknął.
- Ale to ty mnie połknąłeś i dlatego cała się lepię...! - Warknęła zniesmaczona.
- Nie zapominaj, że ty jesteś temu winna. Sama sobie nagrabiłaś a teraz zmiataj do łazienki się umyć. - Ponaglił ją. Teraz będzie musiał czekać aż włosy na jego czubku ogona odrosną. Niech jeszcze raz spróbuje bawić się nożyczkami przy jego kicie a sam zgoli ją na łysko. Nie ma to jak wojna między człowiekiem a demonem. Akemi burknęła coś niezrozumiałego pod nosem po czym opuściła jego pokój kierując się prosto do łazienki. Tam ściągnęła wszystkie ciuchy i weszła pod prysznic. Wymyła się porządnie, włosy tym bardziej. Teraz jej włosy pachną lawendą a to za sprawką jej ulubionego szamponu. Może i jest drogi, ale... Włosy się po nim szybko nie przetłuszczają, są gęste i wzmacniają
włosy. Kamio zaś leżał sobie na łóżku wpatrując w sufit. Nudziło mu się, zresztą jak zawsze, dobrze że jednak natrafił się ktoś taki jak Akemi, przynajmniej może się zabawić. No właśnie, Kamio sobie teraz pożartuje z Akemi, nie ma nic innego do roboty, więc... a do snów zagości nocą, kiedy będzie smacznie spała. Wstał więc i pojawił się w łazience, dziewczyna go nie widzi, to dobrze. Wziął z szafki wszystkie ręczniki i jej ciuchy i zniknął zostawiając ją bez niczego, ciekawe co teraz zrobi. W sumie ciekawie to by wyglądało, gdyby Akemi chodziła całkowicie nago po domu, nie żeby był jakimś zboczeńcem. Po prostu mu by to nie przeszkadzało, nie narzekałby.
  Blondwłosa skończywszy się myć, wyszła z kabiny prysznicowej. Teraz się zorientowała, że nie ma ciuchów, które wcześniej nosiła. Otworzyła szafki, tutaj też nie było ręczników.
- Kamio! Gdzie są ręczniki? - Krzyknęła, żeby ją usłyszał, ale nic się nie odezwał. Może śpi? Wahała się teraz wyjść, no ale... musiała jakoś przedostać się do pokoju, żeby się ubrać. Cóż, uchyliła drzwi i upewniając się, że nie ma go w pobliżu wyszła z łazienki kompletnie naga. Ruszyła w stronę swojego pokoju, ale stało się coś, czego nie mogła przewidzieć. Za nią stanął Kamio, zatkał jej usta, żeby nie krzyczała, nie zniósłby tego. Nie wiedziała co zamierzał, ale wiedziała jedno, wiedziała, że się boi i to cholernie. Nawet teraz przypomniało jej się, że ojciec postąpił podobnie, przez co zaczęła się rwać. Chłopak przycisnął ją bardziej do siebie, by się nie rwała. Palcem u wolnej ręki zaczął zataczać koła na jej brzuchu, Akemi aż cała drżała.
- Trzęsiesz się jak galareta. - Wyszeptał cicho do jej ucha, podrażniając je swoim ciepłym oddechem. Palcem po chwili zaczął zjeżdżać powoli w dół, wtedy dziewczyna się szarpnęła. Było słychać jak jej serce wali o żebra, jakby się chciało wyrwać z jej piersi.
- Skoro nie chcesz tu to może tutaj? - Palcem zaczął wodzić po jej brzuchu w górę zatrzymując go na mostku. Dziewczynę ogarnęła fala gorąca, nie chciała tego! Czemu on jej to robi?! Wyrwać się nie może, bo mocno ją trzyma. Przygryzł leciutko po chwili jej ucho, łukiem ominął jej pierś i znowu zaczął wodzić palcem po jej ciele. Dziewczyna, gdy poczuła palec na swojej pachwinie po prostu zemdlała, zemdlała z przerażenia. Kamio się zdziwił tym, ale chyba wiedział o co jej chodziło. Chodziło o to co robił jej ojciec. No ale co miał robić, skoro mu się nudziło? No a teraz Akemi mu tutaj zemdlała. Przerzucił ją przez ramię, bo tak było mu wygodnie i poszedł do pokoju, gdzie położył ją na łóżku, ubrał w bieliznę i przykrył kocem, a następnie opuścił pokój. Wyczuł w swoim domu nieproszonego gościa. Znowu jakiś demon zapragnął duszy Akemi, ale jej dusza już należała do niego, w końcu to z nim miała kontrakt a nie z innymi nic niewartymi demonami niższego pokroju. Zszedł do salonu a tam zajął się demonem w sposób dosyć brutalny. Urwał głowę, wypruł wnętrzności... No i teraz trzeba to posprzątać co też zrobił. Brudna robota. Był cały we krwi tego pomiota. Krew to już Akemi wytrze mopem, jemu się nie chce, zresztą mało kiedy tutaj sprząta.
  Po jakimś czasie Akemi ocknęła się. Była ubrana tylko w bieliznę, czyli Kamio ją ubrał. Pewnie mu się nudziło, kiedy tak zaszedł ją od tyłu, gdy ta wychodziła z łazienki. Przesadził, on na prawdę przesadził. Ta zniewaga krwi wymaga. Oj dostanie mu się. Tak! To jest wojna, a co! Kto jej może zabronić? Chociaż u siebie nie jest a ona musi mu pokazać, kto tu rządzi, o ile zbierze w sobie tę odwagę, bo na razie rezultatów nie widać. Ona raczej podlega Kamio. w sumie wobec demona człowiek jest bezsilny a chłopak jest na prawdę potężnym demonem. Można nawet rzec, że jest demonem demonów. Nikt mu nie dorównuje.
  Usiadła przecierając oczy po czym podeszła do szafy wyciągając sukienkę. Teraz w niej sobie pochodzi. Nikt w końcu nie mówi jak ma się ubierać. Kiedy się ubrała otworzyła drzwi, w których stanął jej demon.
- I jak? Podobało ci się? - Zapytał uśmiechając się złośliwie. Dziewczyna tylko uderzyła go w twarz z liścia za to co zrobił.
- A jak myślisz? Jesteś świnią. Najlepiej przerobić cię na szynkę lub paróweczki.
- Uważaj na słowa, Akemi.
- Bo co? - Odburknęła marszcząc brwi.
- Bo urwę ci ten przeklęty język i wsadzę ci go do gardła.
- A tylko spróbuj a zrobię tak, żeby but utkwił w twoich czterech literach. - Syknęła ostrzegawczo.
- A dosięgniesz? - Zapytał krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Słuchaj... Sięgam nogą wyżej niż ty potrafisz szczać... - I tu zakończył się temat, wyminęła go i poszła do kuchni a ten dalej stał w drzwiach i myślał nad tym, co przed chwilą miało miejsce. Odkąd to ona taka pyskata się stała? Jeżeli tak dalej pójdzie to Akemi będzie mogła nim z łatwością rządzić a on by tego nie zniósł.

                                                                        ***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz