Westchnął ciężko, po czym podszedł do okna w jej pokoju. Grupa demonów zebrała się pod jego zamkiem, zapewne obmyślają plan jakby zgarnąć Akemi ze sobą i wyssać jej duszę, ale Kamio do tego nie dopuści. Ona należy do niego i nikogo więcej. W zamian za kontrakt dziewczyna oddała mu swoją duszę. Cóż, z matką raczej się już nie zobaczy. Jej dusza po śmierci miała powędrować do nieba, ale niestety sprawy nieco się skomplikowały. Dla własnego bezpieczeństwa musiała zawrzeć z nim kontrakt, inaczej byłaby torturowana a ona nie chciałaby cierpieć, zresztą kto przepadałby za torturami i to jeszcze w wykonaniu Kamio? Nic dziwnego, że wszyscy się go boją. Tak jak przypuszczał, szykowali się na to, by wziąć Akemi żywcem.
Jeden z demonów podszedł do okna, by wypatrzeć swoją ofiarę, która właśnie zatrzymała się w salonie przeglądając jakieś kanały telewizyjne, najwidoczniej była po irytowana, było to widać po jej wyrazie twarzy, ale to teraz nieistotne, ważne, żeby ją pojmać. Wtedy drugi demon po kryjomu wszedł do zamku upewniwszy się, że Kamio nie ma w pobliżu, bo byłoby krucho. Nikt nie chciał z nim zadzierać, w końcu był najniebezpieczniejszym demonem tego świata. Nieproszony gość postanowił działać jednak inaczej, jest tak blisko swojego celu... czemu miałby się z innymi dzielić duszą, przecież to on wykonuje brudną robotę. Wyczarował więc w swojej dłoni sztylet i zanim zdążył wbić sztylet w głowę dziewczyny skręcono mu kark. Chłopak działał szybko i cicho. Akemi tylko by wpadła w panikę a tego wolał uniknąć. Przerzucił martwe ciało przez ramię i zniknął. Na zewnątrz rozprawił się z innymi demonami wyrywając im wszystkie wnętrzności a następnie ćwiartując sztyletem z czarnego lodu. Czarnowłosy umazany krwią wszedł do zamku i udał się do łazienki umyć się. W sumie weźmie od razu gorącą kąpiel, to pozwoli mu się zrelaksować, bo teraz nerwy nim szarpią. Napuścił wody do wanny, ściągnął ubrania i wszedł do wanny zakręcając wodę. Blondwłosa w tym samym czasie oglądała jakiś film romantyczny, na którym powoli zaczęła przysypiać. Nie była to jednak sprawka zmęczenia. Za nią stał zamaskowany mężczyzna, który pojawił się ot tak w zamku Kamio posypując ją jakimś proszkiem, a gdy ta już zasnęła przerzucił ją przez ramię. Wtedy Kamio poczuł, że coś jest nie tak. Szybko wyszedł z wanny owijając się w pasie ręcznikiem i zbiegł na dół, ale Akemi już nie było. Na początku chciał myśleć, że dziewczyna bawi się z nim w chowanego, ale to niemożliwe, bo nie czuje jej tutaj. Ona na prawdę została uprowadzona, ale przez kogo? Zabije tego, kto to zrobił. Tak, jego śmierć będzie powolna i bolesna. Już on się o to postara.
Zamaskowana postać zdjęła z twarzy chustę. Miała gadzi pysk i gruby ogon. Tylko jedna osoba ma kogoś tak dobrego, by ukraść cenną rzecz sprzed nosa Kamio. Jest to rzecznik Saerii, bogini chaosu, która od dawien dawna planowała zemstę na chłopaku z powodu pewnej drobnej osóbki imieniem Livia. Mimo że była mała, bo ledwo sięgała do klatki piersiowej Kamio to jej dusza była wyjątkowa. Saerii walczyła o to, by mieć tę duszę dla siebie, ale niestety Kamio ją pożarł. Co więcej Livia umarła z uśmiechem na twarzy. Trudno jej było pożegnać się z kimś takim jak Kamio a to tylko dlatego, że darzyła go miłością, która była jednak nieodwzajemniona, mimo to chłopak lubił dziewczynę. Wolała jednak by to on pożarł jej duszę niż Saerii. To było trochę trudne rozstanie, bo tamta dziewczyna nigdy nie darzyła kogoś tak wielką miłością.
Akemi powoli się budziła, od razu wiedziała, że to nie Kamio, bo ten co ją teraz niósł jest barczysty no i gruby. Nie wiedziała, gdzie ją bierze, ale to wiedziała na pewno, że nie będzie to nic dobrego. Na co ma się szykować? Bała się, tak bardzo się bała a czarnowłosego przy niej nie było. Na to wychodzi, że dziewczyna została porwana. Spojrzała na swój znaczek na nadgarstku, nie bez przyczyny ludzie zawierający kontrakt z demonem mają na sobie znaczki, czytała kiedyś o tym a nawet oglądała kilka filmów. Powinno to zadziałać a z tego co widziała to jest już za daleko od zamku chłopaka. Zamknęła po chwili oczy i w duchu pomyślała o Kamio, tak bardzo chciała, by ją uratował, by wyrwał ją z rąk nieprzyjaciela i wtedy znak na jej nadgarstku rozbłysnął, czarnowłosy to poczuł, wiedział już gdzie jest Akemi, była bardzo daleko i zbliżała się do jakiejś twierdzy i to nie byle jakiej. Była to twierdza jego śmiertelnego wroga, Saerii. Musi szybko działać nim ta dojrzy Akemi, w przeciwnym razie będzie po niej a do tego nie może dopuścić.
Pojawił się naprzeciwko gada, Kamio działał na prawdę szybko, bo w jednej chwili głowa rzecznika odpadła a w ręku chłopaka można było dostrzec sztylet ubrudzony zieloną krwią wroga. Przechwycił Akemi.
- Pojawiłeś się. - Powiedziała z niewielkim uśmiechem na twarzy.
- Bo mnie wezwałaś. Dzięki temu łatwiej mi było cię odnaleźć. - Uniósł kącik ust do góry w lekkim uśmiechu. - Widzę, że już wiesz do czego służy twój znak na nadgarstku.
- Pomyślałam, że to zadziała. W końcu czytałam książki przygodowe i oglądałam parę filmów. Więc takie na prawdę się przydają. - Oznajmiła.
- Jednak aż tak głupia nie jesteś. - Powiedział posyłając jej złośliwy uśmiech, ta zaś nadymała policzki i pociągnęła go za nos, wcale nie jest głupia, może miała parę głupich pomysłów, ale dziewczyna jest na swój sposób sprytna, przecież znalazła sposób, żeby uniknąć tortur, zawarła z nim pakt a to było jedyne wyjście z opałów, w których wtedy się znalazła.
- Jestem głodna. - Powiedziała ni stąd ni zowąd. - Wracajmy do zamku.
- Tak, wracajmy. Tu jest niebezpiecznie. - Mruknął po czym zniknął i razem z nią pojawił się w kuchni, posadził ją na krześle. - Mów co byś chciała zjeść pókim dobry.
- To miło z twojej strony. Zjadłabym omlet z kawałkami papryki. - Odpowiedziała posyłając mu delikatny uśmiech. Bez zbędnego słowa zabrał się za robienie omletu, o który poprosiła dziewczyna, a gdy już był gotowy, wyciągnął talerz i widelec, przełożył omlet na talerz i podał pod nos Akemi. Ta odebrała od niego widelczyk i zaczęła na spokojnie jeść, natomiast ten usiadł naprzeciwko niej i patrzył jak je. Wtedy do głowy przyszedł mu pomysł, co tym razem może zrobić w jej śnie. Będzie na prawdę wesoło, bynajmniej dla niego, bo dla niej już nie za bardzo...
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz