Muzyka

piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział VIII

  Akemi jadła spokojnie, czuła na sobie jego wzrok, ale nie przeszkadzało jej to. Nie wiedziała jednak, że Kamio obmyśla plan co do jej snu, w końcu nie czyta mu w myślach i szczerze, gdyby miała taką umiejętność, to bałaby się wejść do jego umysłu i posłuchać o czym myśli. W końcu ma te swoje psychopatyczne myśli.
- Kim był ten, który mnie porwał? - Zapytała przerywając ciszę i uniosła wzrok z talerza kierując go na twarz Kamio, pomyślała sobie, że może on coś o tym wie, w końcu to jego wymiar. Dziwi ją zresztą to, że nie został królem demonów, nie znała powodu, ale przypuszczała, że nie chciał tego tytułu, bo po co mu, przecież i tak jest sławny jako jeden z najsilniejszych demonów tego wymiaru.
- Kim był? Był nikim. To tylko kupa mięsa porośnięta łuskami. - Odpowiedział spokojnie. Nie chciał jej mówić o pewnej bogini, która bądź co bądź zalazła mu za skórę. Nienawidzi jej. Jest jak wrzód na dupie. Gdyby jej powiedział, kim on był i dokąd ją prowadził dziewczyna zadawała mu masę pytań na ten temat. Dowie się w swoim czasie, jak na razie nie jest skory do tego, by wprowadzać ją w szczegóły.
- Ale kimś jednak musiał być. - Mruknęła pod nosem biorąc do ust ostatni kawałek omletu. Zjadłszy swój posiłek wstała od stołu, zaniosła talerzyk do zlewu a następnie wyciągnęła szklankę, do której nalała soku. Omlet był dobry, ale po nim zachciało jej się pić. Duszkiem wypiła zawartość szklanki dolewając sobie znowu.
- Tak jak mówiłem, jaszczur był nikim. - Oznajmił znikając z kuchni. Poczeka sobie aż ta zaśnie, a wtedy wejdzie do jej snu i rozpęta w nim piekło. Plusem jest to, że właśnie on panuje nad cudzą psychiką i on decyduje. Oj tak, życie demona jest piękne.
  Dziewczyna pomyła po sobie naczynia i spojrzała w okno. Wyszłaby sobie na zewnątrz na spacer, ale... grasują tam demony. Ostatnio Akemi nie była świadoma tego, że demon chciał ją zaatakować. Na szczęście pojawił się Kamio. Zmrużyła lekko oczy, nie potrafi rozpoznać czy w tym wymiarze jest noc czy dzień, ale wiedziała, że tutejsze powietrze jej nie służy, bo za szybko kładzie się spać. Była ciekawa, jaka jest teraz pora dnia w jej świecie. Zaraz! Ma przecież zegarek, spojrzała więc na niego i nieco się zdziwiła, bo wskazówki zamiast ruszać do przodu cofają się w szybkim tempie. Świat demonów jest na prawdę dziwny. Mimo że Akemi nie miała znajomych w świecie ludzi to tęskni za swoim domem. Może kiedyś do niego wróci. Jak na razie nie zapowiada się na to, by chłopak zgodził się na to. Westchnęła ciężko po czym ruszyła w stronę swojego pokoju. Przebierze się i pójdzie spać co też zrobiła. Ubrana w koszulę nocną położyła się do łóżka, przykryła kołdrą i powoli zasypiała. W sumie minęło trochę czasu nim całkowicie zasnęła, bo bała się, że przyjdzie Kamio, ale nie przyszedł. Sen zatem będzie miała spokojny, a bynajmniej tak jej się wydawało. Czarnowłosy już zaplanował sobie w kuchni co zrobi, było to złe i to bardzo, ale to dla niej, dla niego to czysta zabawa. Jeżeli nie może znęcać się nad nią realnie to poznęca się we śnie, będzie tak długo to robił aż w końcu będzie miała dosyć i popełni z tego powodu samobójstwo. Niszczenie psychiki to też pewnego rodzaju tortury a on od tego jest specem. Pewnej dziewczynie całkowicie zniszczył psychikę. Tak dobrze się bawił... Nie wchodził do jej snu. Wręcz przeciwnie. Była upadłym aniołem, trudno było ją zabić, więc mógł sobie pozwolić na dosłownie wszystko. W sumie to wcale nie jest zły pomysł, żeby niektóre tortury jakie przeżyła Livia wprowadzić do snu Akemi. Ciekawe jak to ona zniesie. Warto się przekonać...
  Gdy blondwłosa zasnęła on cicho wkradł się do jej pokoju i usiadł obok niej na łóżku przyglądając się jej. Śpi jak zabita. Teraz da pokaz w jej śnie. Zamknął oczy i ni stąd ni zowąd pojawił się w jej śnie. Była w domu, chyba swoim, bo raczej nie kojarzy tego pomieszczenia u siebie w zamczysku, tak czy inaczej miała ten dom nawet duży, bo zaczął go zwiedzać w poszukiwaniu swojej zabawki jaką była właśnie Akemi. Zauważył ją w salonie i zaszedł ją od tyłu.
- Duży masz dom. - Odezwał się a ta przestraszona upuściła płyty do odtwarzacza DVD, akurat wybierała jakieś romanse. Dobrze jest od czasu do czasu pooglądać telewizję niż siedzieć cały czas przy książkach. Jeszcze zyska przezwisko 'mól książkowy'.
- Ty znowu tutaj? - Zapytała zniesmaczona na jego widok. Znowu wkrada się do jej snu, jest to na prawdę uciążliwe, bo nie można się porządnie wyspać.
- Tak, znowu tutaj. - Odpowiedział nie robiąc sobie nic z jej poirytowania.
- Niech zgadnę, nudzisz się?
- Tak, ale znalazłem sobie już zajęcie. - Na jego twarzy zakwitł psychopatyczny uśmiech. Chwycił za jej nadgarstki przywierając przerażoną dziewczynę do ściany. W jego dłoni powstał sztylet i wbił go w dłoń Akemi rozpościerając jej ręce na boki. Byłoby mu trochę niewygodnie, gdyby przebił jej dłonie nad głową. W chwili, gdy sztylet przebił dłoń blondwłosej ta zaczęła się drzeć. Tak, prawdziwa muzyka dla jego uszu. Lubił, gdy ktoś cierpi a tym bardziej Akemi. Z drugą dłonią zrobił to samo. Widział ból wyrysowany na jej twarzyczce mokrej od łez.
- To nie będzie bolało. - Nie będzie bolało bynajmniej na żywo, w śnie to co innego. Przymknął lekko powieki spoglądając na nią z dołu do góry. Zawadzały mu ciuchy, zdarł więc je z niej zostawiając ją nagą. Ciało miała niczego sobie. Przynajmniej nie było widać kości, nie to co tamtej. Nie dość, że mała, to chuda i płaska jak deska. Figurę miała, ale biustu już nie.
  Ciało Akemi drżało jak galareta, była przerażona. Widać było to po niej i to bardzo. Na jego twarzy wymalował się nikły uśmiech, zbliżył się do niej kładąc swoją dłoń na jej policzku i namiętnie pocałował. Dziewczyna nie potrafiła zrozumieć, czemu to zrobił. Najpierw przybił jej dłonie do ściany a teraz całuje? Jaki to ma z tym związek? Mimo to odwzajemniła jego pocałunek. Było to na prawdę przyjemne. Chociaż na tę chwilę potrafiła zapomnieć o bólu. Jednak ta chwila przyjemności została przerwana w momencie kiedy odgryzł jej język, który połknął. Ponownie rozległ się krzyk dziewczyny. Najwidoczniej nie tego się spodziewała. Myślała, że będzie przyjemnie? Chyba coś jej się w głowie poprzewracało. Dla niego będzie przyjemnie, dla niej niekoniecznie. W pewnym momencie wgryzł się w jej szyję i odgryzł jej kawałek. Krzyczała cały czas. Cóż, Kamio miał jeden cel - zjeść Akemi żywcem. W sumie po co on będzie to przegryzał? Najlepiej połknąć. Przerzucił się na jedną rękę, chwilę zajęło mu, kiedy obgryzł całą rękę zostawiając tylko kości. Towarzyszyły mu przy tym krzyki agonii dziewczyny. Darła się za każdym razem, gdy odrywał jej mięso od kości. Nadszedł czas na drugą rękę. Brał wielkie kęsy i znów ręka pozbawiona mięsa. Same kości ubrudzone krwią, nie mówiąc już o Kamio. On to całą twarz miał we krwi dziewczyny. Zabrał się za jej tułów, wnętrzności. Zeżarł wszystko co miała w środku. Jelita, żołądek, wątrobę, macicę. Dosłownie wszystko. Nawet nie zorientował się, że dziewczyna już jest martwa. Tak czy siak dokończył to co zaczął. Zjadł ją całą, twarz, oczy... Nawet te okolice intymne, w sumie jak wszystko to wszystko, a co! Była na prawdę smaczna. Trzeba przyznać, że trafił mu się na prawdę wyśmienity człowiek. Skoro mięso było smaczne to dusza pewnie tak samo.

                                                                         ***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz